Upał 40 stopni w cieniu, ale nawet w taki gorący dzień nie mogliśmy wysiedzieć w domu i zaplanowaliśmy, że jedziemy do Krakowa.
Zapakowaliśmy duuużo picia, przekąski dla dziewczynek i wyruszyliśmy w drogę. Wizytę w Krakowie rozpoczęliśmy od zakupów w galerii, które uwielbiam 🙂 poza tym pomieszczenie klimatyzowane i upał, który był na zewnątrz w ogóle nam nie doskwierał 🙂 Nie wiem czemu tak mam, ale jak już pojawię się w jakiejś galerii handlowej to muszę coś kupić księżniczkom, mam kilka swoich ulubionych sklepów, w których zawsze coś pięknego znajdę 🙂 Ale pocieszam się tym, że co druga jak nie każda mama tak ma, choć mój mąż uważa, że to już choroba 🙂
Nigdy nie byliśmy w Ogrodzie Botanicznym, choć widziałam go ze szpitalnego łóżka w czasie kiedy byłam jeszcze w ciąży, w sumie to okna z oddziału gdzie leżały dziewczynki w inkubatorach też były na jego stronę, dlatego zdecydowaliśmy, że idziemy tam pospacerować. Zaraz po wjechaniu do ogrodu Tosia i Lenka zasnęły, natomiast nasza Zuzolina szalała z Amelką po ścieżkach spacerowych 🙂 Nasza radość wraz ze spokojem nie trwała za długo, bo po 40 minutach damy się obudziły, chyba było im za gorąco w tych wózkach, choć staraliśmy się poruszać w cieniu. Ile miały radości kiedy mogły swobodnie gonić po dróżkach, wąchały kwiatki, śmiały się i wygłupiały. Zabawa skończyła się kiedy byliśmy zmuszeni przejść do słońca, było im za gorąco i zaczęły się denerwować, dlatego stwierdziliśmy, że czas się ewakuować do klimatyzowanego samochodu. Oczywiście będąc w Krakowie, nie mogliśmy nie odwiedzić cioci Asi, więc tam też zrobiliśmy trochę bałaganu.
Całą drogę powrotną dziewczynki smacznie spały, a ja rozkoszowałam się ciszą i książka Tacy Hogg „Język dwulatka” do której często wracam, i serdecznie wszystkim polecam 🙂
 |
| A takie duże urośniemy 🙂 |
 |
| Mam ciocie na wyłączność 🙂 |
 |
| Uff jak gorąco |
 |
| Proszę napij się, podzielę się z Tobą |
 |
| Moje gwiazdeczki |
 |
| Modelka Antonina |
 |
| Demolka u cioci Asi |
 |
| W sumie to rodzinne zdjęcie 🙂 |
Ja mam ogród botaniczny i zoo pod nosem, a za często tam wcale nie bywamy, chyba czas to nadrobić jeśli pogoda dopisze 🙂 My w każdą wolną chwilę ładnej pogody jedziemy na działkę 🙂
Mówisz,że warta przeczytania ta książka? 🙂 a zdjęcia dziewczynek jak zwykle mnie zachwycają. Moi chłopcy byli by nimi wniebowzięci :):)
Warto, ale najpierw polecam pierwsza część tej książki „język niemowląt” jedna z najlepszych książek podpowiadajacych jak wychowywać.
Zazdroszcze Wam tych rodzinnych wypraw. Nam z jednym maluchem ciezko sie zebrac. Co prawda w wakacje zapewnilismy mu troche atrakcji, ale i tak czuje niedosyt.
Ja z mężem nie potrafimy usiedzieć na miejscu dlatego tak wycieczkujemy 😉
„Bałagan” u cioci mile widziany zawsze 🙂