Muzeum

Sobota była dniem bez taty. Niestety ma taką pracę,  że czasem w weekend musi w niej być.  Nie chciałyśmy siedzieć same w domu, dlatego zaraz po śniadaniu ubrałyśmy się i pojechałyśmy do muzeum.

Dom Gotycki to poprzednie miejsce mojej pracy. Pracowałam w nim prawie siedem lat. Kiedy tam zaczynałam miałam osiemnaście wiosen. Ależ ja wtedy byłam rozwydrzona, młoda, oklęta
i myślałam że wszystko mi wolno.  Na szczęście trafiłam na osoby, które potrafiły sprowadzić mnie na ziemię,pewne rzeczy co prawda zostały, (np.rozdarta buzia) ale to dostałam w genach 🙂

Ekspozycja w Domu Gotyckim to przede wszystkim sztuka sakralna, na ten moment idealna dla naszych dzieci, bo mamy teraz etap na Bozie, Maryję i Józefa.  Kiedy weszłyśmy na salę dziewczyny nie wiedziały na czym oczy zawiesić, były bardzo podekscytowane miejscem w którym się znalazły. Zadawały różne pytania, Tosia podeszła do obrazu i powiedziała: ” O! Maryjka i Jezusek”.  Duże zainteresowanie wzbudziła w nich płaskorzeźba Wita Stwosza,  pytały dlaczego ten Pan ma takie kręcone włosy i dlaczego nie ma pleców.  Na sali z historią naszego zamku pojawił się strach i to nie mały. Lęk spowodował rycerz, a raczej jego zbroja 🙂 Moje tłumaczenie nic nie pomogło, Tosia powtarzała tylko : ” Mamo, chodźmy dalej”. Na piętrze znajduje się ekspozycja sztuki ludowej i przy niej zatrzymałyśmy się najdłużej.  Jeden z eksponatów przestawia Jezusa w koronie cierniowej, a Jego ciało pokryte jest krwią.  Dziewczyny stały i patrzyły tak przez pewien czas.  Dopiero po chwili zaczęły wypytywać co się Jezusowi stało i dlaczego ma te czerwone plamki.  Ekspozycję ze sztuką cerkiewną praktycznie przeleciały oczami. Wiedziałam, że ostatnia sala, mianowicie sala koncertowa spodoba im się najbardziej. W sali stoi piękny fortepian i zestaw stylowych mebli.  Dzięki temu, że fortepian nie jest tylko zwykłym eksponatem,  którego nie wolno dotykać, ale jest wykorzystywany podczas koncertów, my również mogłyśmy go wykorzystać. Córki zrobiły prywatny koncert dla mamy.  Zuzia była liderką i grała na fortepianie natomiast siostry tańczyły.  Kiedy grała niskie tony przychodziła burza i dziewczyny w tym czasie chowały się za fotel.  Natomiast, kiedy grała wysokie tony wychodziło słoneczko i Tosia z Lenką tańczyły śmiejąc się w głos. Oczywiście tę zabawę wymyśliły sobie same 🙂

Po zwiedzaniu zapytałam je: „Dziewczyny i jak było? podobało się? Odpowiedziały gromkim chórem – Taaak!!! Kiedy weźmiemy tutaj tatę? „. W nagrodę, że były bardzo grzeczne zabrałam je na lody do najstarszego i najlepszego koktajlbaru w mieście, a potem na spacer.

Brakowało nam Taty, ale po jego powrocie do domu dziewczyny wszystko mu opowiedziały. W takich dniach jak ten cieszę się, że nasze córki należą do grona dzieci grzecznych bo nie musiałam się za nie wstydzić.

Gdyby ktoś kiedyś był w naszym mieście to serdecznie polecam miejsce które odwiedziłyśmy Dom Gotycki.

2-001_wm
6-001_wm  7-001_wm  8-001_wm  9-001_wm  10_wm

1-001_wm






2 Replies to “Muzeum”

  1. Gdybyśmy my się tam wybrali z naszym synem to najprawdopodobniej byłby to koniec Domu Gotyckiego. Stefano należy do dzieci, które wszystko muszą dotknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *