Szew okrężny

Koło 16 tygodnia ciąży profesor zadecydował o założeniu szwu okrężnego na szyjkę macicy. Był on założony profilaktycznie, na wypadek skracającej się szyjki. Miał być on zakładany pod całkowitą narkozą, i tu pojawił się problem, ponieważ kilka lat temu lekarz wykrył u mnie arytmię serca. Brałam leki, gdy czułam kołatanie, szczerze mówiąc niefajne uczucie. Podczas ciąży kardiolog bał się wyrazić zgodę na narkozę, bał się po prostu, że już się nie obudzę po zabiegu. Chodziłam na kardiologię z lekarzami stażystami, był to dla mnie luksus, wyjść na zewnątrz, odetchnąć „świeżym powietrzem”, popatrzeć na innych ludzi, inne twarze niż te, które oglądałam na co dzień na oddziale. Pamiętam jak po wejściu do poczekalni nie było widać końca korytarza, takie tłumy, oczywiście „mój opiekun”, któremu zawsze zależało na moim szybkim powrocie, przygadywał: „dasz radę jeszcze?”, „tylko nie zemdlej” „ta Pani jest w ciąży z trojaczkami” i przeważnie zostałam wpuszczana bez kolejki przez miłe starsze panie 🙂 które oczywiście między czasie zadawały mi mnóstwo pytań. Myślałam potem, że chyba lepiej było sobie czekać cichutko na swoją kolej 🙂 Pani kardiolog zleciła wszystkie potrzebne badania, założyła holter i moje serducho było rejestrowane przez 24 godziny. Kolejnego dnia po sprawdzeniu wyników Pani doktor podpisała zgodę na całkowitą narkozę. Strasznie bałam się tego zabiegu, myślałam: co będzie jak się nie obudzę?, zadawałam  profesorowi wiele pytań, czy może się coś stać dzieciom gdy ja będę pod narkozą? czy nie odbije się to na ich rozwoju i późniejszym zdrowiu, strasznie bałam się o moje maleństwa. Dostałam koszulę w rozmiarze XXL, była ogromna 🙂 poszłam na własnych nóżkach do sali operacyjnej, wszystko było dobrze, do czasu, aż nie zobaczyłam lekarzy myjących ręce, ubranych w zielone ubranka. Położyłam się na stole operacyjnym, a Pani anestezjolog podpięła do mnie wszystkie kabelki, pamiętam tylko jak do wenflonu wpuściła bardzo zimny płyn, a moje powieki ważyły tonę, udało się mi tylko powiedzieć „Teraz już będę spałaaaa”. Przed zabiegiem mówili, że po godzinie będzie już po wszystkim i wrócę na oddział, niestety zrobiłam im wszystkim psikusa i wcale nie było mi śpieszno do obudzenia się. Nie mogli mnie dobudzić, obudziłam się leżąc z maseczką z tlenem i podpiętą pod całą aparaturę. Pierwsze pytane jakie zadałam po otwarciu oczu to: „czy wszystko dobrze z dziećmi?” Pani która się mną opiekowała zapewniła, że z dziećmi wszystko dobrze, tylko Ja spałam kilka godzin i wcale nie chciałam się obudzić i troszkę się o mnie bali. Wróciłam na swój oddział i pielęgniarki przywitały mnie „No witaj śpiochu” Mój mąż niczego nie świadomy jechał do mnie do szpitala, dopiero po przyjściu do mojej sali koleżanka leżąca obok opowiedziała mu o wszystkim, był przerażony całą tą sytuacją. Przez jakiś czas byłam jeszcze ogłupiona, nie kontaktowałam ze światem, musiałam leżeć plackiem przez następne 24 godziny. Tej nocy po zabiegu nie zapomnę chyba do końca życia, moja koleżanka która się mną tak dzielnie opiekowała poroniła, a ja nie mogłam jej w niczym pomóc, nawet przytulić, bo byłam przykuta do łóżka. Następny dzień był koszmarny, wymiotowałam przez cały dzień po narkozie, byłam tak słaba, że nie mogłam wstać z łóżka,  i cierpiałam razem z K.

2 Replies to “Szew okrężny”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *