I jak tu Nas nie kochać ?

Nie ma co ukrywać My kobiety to ciężki kaliber. I nie ma co mydlić oczu, że jest inaczej i fakt jest taki, że same nie chcemy się do tego przyznać, że łatwo z nami nie jest.
Ja osobiście naprawdę podziwiam mojego Wojtka, że zdecydował się zostać mężem takiej kobiety jak ja 🙂

My kobiety mamy słabości do różnych rzeczy. Kochamy zbieractwo, kolekcjonowanie i bałagan. Oczywiście nie wszystkie, ale spora część. Niektóre same się do tego otwarcie przyznają, a te mniej wygadane siedzą cicho i robią dobrą minę, że niby one takie porządnickie.  Wciąż chcemy mieć więcej i więcej i w sumie nigdy nam dość. A Ci biedni mężczyźni muszą to wszystko znosić. W sumie nie muszą, ale chcą 🙂
No właśnie chcą …, a dlaczego? Bo Nas kochają i wiedzą, że bez Nas świat byłby okrutnie nudny, a Oni? zginęliby jak ta przysłowiowa ciotka w Czechach 🙂

Wracając do zbieractwa, nie wiem jak Wy, ale Ja mam manie zbierania ubrań w których już dawno nie chodzę, ubrań które wyszły z mody. Trzymam je, bo szkoda mi ich wyrzucić, albo oddać innym, dlaczego ? bo wiecznie tłumacze sobie, że wrócą do mody, a wtedy będą jak znalazł 🙂
Szafa pęka w zawiasach, a My wciąż nie mamy w co się ubrać – brzmi znajomo ? 🙂 No właśnie i ten biedny mężczyzna wciąż musi wysłuchiwać jaką my to mamy ubogą garderobę i, że koniecznie trzeba wybrać się na zakupy, bo przecież musimy jakoś wyglądać. Zazwyczaj ów mężczyzna ma dość ględzenia i marudzenia i ulega…

12200990_992846694108150_2043592984_n

Podobnie jest z kolekcjonowaniem… Która z Was kobiety, z ręką na sercu przyzna, że nie użyła nigdy triku typu: „Kochanie, ale to z tamtego roku”, albo zaniżyła znacznie cenę kolejnej pary butów, albo którejś tam z kolei torebki. No właśnie, chyba większość kobiet ma takie przewinienie na sumieniu. Ale w sumie dlaczego to robimy? chyba po to, żeby tych naszych mężczyzn nie bolało serce 🙂
Całkiem niedawno kolega z pracy opowiedział mi pewną historię. Jest ona śmieszna, ale tak bardzo prawdziwa 🙂 Opowiada … Wiesz jak moja żona wczoraj wpadła na kłamstwie? Chciałem zabrać jej samochód żeby zmienić opony na zimowe. Ona wzbraniała się jak nigdy, tłumaczyła, że  w sumie to nie dzisiaj, że może jutro, albo w przyszłym tygodniu. Sam się dziwiłem, że nie chce, bo od dwóch tygodni suszyła mi o nie głowę. Stwierdziłem – OK, pojadę innym razem. Wjechałem autem do garażu i zacząłem po bagażniku szukać swojej skrzynki z narzędziami i co ?patrze a tam nowe, nowiusieńkie pudełeczko z kozaczkami, cena zabija. Idę do góry i pytam: „A to przez te buty nie mogłem pojechać wymienić opon?” Na co ona zrobiła wielkie oczy i powiedziała ” Aaaaa butyyyy?, a to jeżdżą od tamtego roku w tym bagażniku!” 🙂

 

12204920_992847180774768_1240346507_n

Z bałaganiarstwem jest podobnie jak z tym zbieractwem i kolekcjonowaniem. Ile razy zwracamy się do swojego mężczyzny: ” Boże, chłopie, ile razy mam Ci mówić, weź zbieraj za sobą te brudne skarpetki z podłogi”, albo „nie widzisz?, przecież ty też możesz się schylić”  A my? wcale nie jesteśmy lepsze. Same tworzymy sterty ubrań np. na kosztu na bieliznę w łazience, albo  na krześle i jakoś nasze w oczy nie kole. No, ale My kobiety lubimy sobie pogderać, bo taka nasza natura. Rzadko widzimy nasze niedoskonałości, bo przecież lepiej wytknąć je im – mężczyznom.

 

mozg

Prawda jest taka, mężczyźni akceptują nasze wybryki i przewinienia. Przymykają oko na nasze zachowanie i gderanie, niby czasem dla świętego spokoju, ale też dlatego że Nas Kochają takie jakie jesteśmy.

 

ps. grafiki – internet

3 Replies to “I jak tu Nas nie kochać ?”

  1. Ja się przyznam z ręką na sercu 😉 nigdy nie zaniżyłam ceny ciuchów, butów lub torebek, nie lubię kupować po prostu. Ale jeśli chodzi o książki o to tu już inna sprawa 😀 tu mogę ciągle kupować i zdarza i się „obcinać końcówki ceny” albo mówić, że to używana – za grosze. A mój biedy mąż kombinuje jak tu wkomponować kolejne półki :).
    Do dziś pamiętam jak 5 lat temu przed komunią syna poszłam sobie coś kupić – w trakcie krótkich zakupów ( no mówiłam, że nie lubię) odebrałam ok. 10-ciu telefonów od męża z tekstem ” tylko nie wchodź do księgarni, ciuchy poszłaś kupić”.

    A nie przypomniałam sobie zaniżam, ale ceny ciuchów dla dzieci 😉 ……….

  2. Hmmm jak tak się zastanowiłam to nigdy nie zablefowałam co do ciuchów/butów/kosmetyków. Być może dlatego, że nie jestem wybitnie rozrzutna, nie zdarza mi się kupować czegoś ekstremalnie drogiego, nie jestem metkarą. Kupuję to, co muszę., nie mam tendencji do korzystania np. z 20% promocji nie mając pojęcia czy dana rzecz mi się przyda.
    Co ciekawe – nie znoszę kupować butów. Najczęściej kupuję je więc przez Internet. Ogólnie zauważyłam, że z wiekiem (rocznik `85) zmieniła mi się zakupowa taktyka. Kiedyś potrafiłam łazić po sklepach, szukać, porównywać. A teraz pragmatyzm zdominował moje potrzeby. Gdy czegoś potrzebuję, najczęściej robię rozeznanie online, w konkretnym sklepie, sprawdzam dostępność, idę, mierzę i albo kupuję albo nie.
    Być może dlatego mój Mąż może być spokojny o Nasze finanse i miejsce w szafie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *