Antonina panna wygodna

Antonina to wyjątkowa osoba pod każdym względem. W sumie od urodzenia wyróżniała się od swoich pozostałych sióstr. Od samego początku pokazywała swój charakterek i kto ma ostatnie zdanie.
Przyznam  szczerze, że bałam się wyjazdu do Rabki, ale nie tego co wykażą badania, bo tak naprawdę pojechaliśmy potwierdzić diagnozę, tylko tego jak będzie wyglądała nasza relacja na płaszczyźnie Tośka-rodzice po powrocie z Rabki.

Na co dzień Tola to aparatka nie z tej ziemi. Wymyśla piosenki, śpiewa je w sumie ciągle i nie przejmuje się, że jest na ulicy wśród obcych osób czy w sklepie, albo samochodzie i pan stojący obok w korku się z niej śmieje. Nie raz cytowałam wam też jej teksty, którymi sypie na prawo i lewo.
W całej tej swojej przebojowości jest baaardzo, ale to baaardzo wygodna. Na tyle wygodna, że rano zamiast ubierać się sama, czeka księżniczka aż wybije godzina zero i z pośpiechu ubierze ją mama, tata, albo … jedna z sióstr. Tak dokładnie, wykorzystuje swoje siostry nagminnie w swojej wygodzie i lenistwie. Kiedyś śmiałam się, że gdyby była taka możliwość, wykorzystałaby swoją siostrę do tego, aby przeżuwała za nią jedzenie. Potrafi oprzeć się o krzesło i z rękami zaplecionymi za głową oznajmić, że właśnie znudziło się jej jedzenie i prosi o nakarmienie!

Walczymy z nią i nie raz udowodniliśmy, że w życiu nie jest tak łatwo i wygodnie jakby się małej Antoninie wydawało i nie straszny nam tupot małych stóp.
Myśleliśmy, że ona taka charakterna i w ogóle, ale… No właśnie okazało się, że ona to bardzo fajna, samodzielna i rezolutna dziewczynka, która chce przykuć całą uwagę rodziców tylko i wyłącznie na siebie. Jakież wielkie było moje zdziwienie kiedy podczas czterech dni pobytu w Rabce, Tosia bez powtarzania drugi raz szła rano się umyć, przebrać, albo samodzielnie jeść posiłki na stołówce. Kiedy wychodziłyśmy na spacer, sama szła do szafy i wygrzebywała swoje buty i kurtkę i czym prędzej się przebierała żeby mnie ponaglić. Parę razy naprawdę mnie zaskoczyła, bo spodziewałam się w niektórych sytuacjach zupełnie innej reakcji niż zobaczyłam.
Tośka jako jedyna z naszych córek ma jedną wadę, która doprowadza mnie do buzowania w żyłach krwi, a mianowicie – ględzenie. No po prostu potrafi jojczeć i ględzić z byle powodu,  a w Rabce przez cztery dni, ani raz nie zajęczała, nawet któregoś dnia napisałam do Wojtka smsa, że nasze dziecko to zupełnie inne dziecko niż w  domu i jest naprawdę super dziewczynką.

Staramy się z Wojtkiem, aby dziewczyny nie były non stop razem, ale jak widać co innego kilka godzin sam na sam spędzonych z mamą czy z tatą, a co innego cztery  pełne doby z  rodzicem na wyłączność. Zdajemy sobie sprawę z tego jak ciężkie jest życie trojaków, ponieważ w każdym dniu walczą i rywalizują między sobą o naszą uwagę. Najlepszym dowodem na to która chce być najważniejsza jest moment, kiedy wychodzimy z przedszkola i wtedy jedna przez drugą przekrzykuje się i opowiada co w danym dniu ją spotkało.

Znamy nasze dzieci już prawie 6 lat. Każdego dnia nas czymś nowym zaskakują i tym razem Tośka zaskoczyła mnie tym, że ona wcale nie jest taka wygodna i leniwa. Udowodniła, że na co dzień toczy ciężką wojnę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *