Awans do starszaków

Któregoś dnia gdy weszliśmy na oddział neonatologi okazało się że nie ma inkubatora naszej ZuziPoczątkowo strasznie się wystraszyłam, ale pani pielęgniarka przywitała nas słowami : „Wasza Zuzia awansowała i jest w starszakach 🙂 czyli na oddziale patologi noworodka, piętro niżej”. Niby się ucieszyłam, że już jest w dobrym stanie i mogła przejść na oddział wyżej, a z drugiej strony znowu musiałam dzielić czas dla Zuzi i dziewczynek (do tej pory były wszystkie w jednym miejscu i byłam przy całej trójce). Nawet zaprzyjaźniona pielęgniarka zauważyła, że niezbyt jest mi na rękę, że ją przenieśli. Nasza Zuzia mieszkała na oddziale Intensywnej Terapii Noworodka 28 dni, a  wydawało się, jakby była tam góra tydzień. Kiedy poszliśmy do naszej córci piętro niżej, panie opiekujące się dziećmi poinstruowały i poinformowały o zwyczajach jakie panują na tym oddziale. Byłam zdziwiona wyglądem sali patologii noworodka, łóżeczko przy łóżeczku i jedno krzesło dla rodzica przy każdym. Mąż po przywitaniu z Zuzą poszedł do dziewczynek, a ja postałam z nią. Nasza kruszynka leżała sobie w łóżeczku z karteczką nad główką z napisem „Zuzia”, spokojnie na boczku z cumelkiem na pół twarzy, ubrana w dużo za duże ubranka i owinięta w rogalik, wyglądała całkiem inaczej niż w inkubatorze, była taka śliczna. Pani oddziałowa (kobieta z niesamowitą wiedzą na temat noworodków, którą pewnie nie jedna mama chciałaby mieć na co dzień w domu, zaraz po opuszczeniu szpitala ) pozwoliła mi przebrać i nakarmić Zuzie, ależ byłam wtedy szczęśliwa, wcześniejsze karmienie kończyło się jedynie na trzymaniu strzykawki podczas karmienia jej przez sondę. Mimo szczęścia, odczuwałam też strach, bałam się czy sobie poradzę, przecież poruszałam się z nią po większej przestrzeni niż tylko inkubator i krzesełko które mieściły się od siebie może z trzydzieści centymetrów. Zaraz po przebraniu rozpoczęłyśmy karmienie z butli, tak słodko ssała, zjadła całą porcję czyli 45 ml i jeszcze brakło 😉 troszkę to trwało, ale byłam z niej bardzo dumna. Potem odbijanie, nasza córcia na szczęście „bekała” bardzo szybko, wiec nie było z tym problemu. Siedziałam i trzymałam ją na rękach, wtulona w moje ciało, zasnęła. Nadeszła pora odciągnięcia mleka i niestety musiałam ją odłożyć. Nad śpiącą Zuzią czuwał tata, a ja po odciągnięciu poszłam do Tosi i Lenki. Moje cudne kruszynki leżały same w pokoiku, mówiłam do nich, że Zuzia już jest u starszaków i żeby zbierały siły, bo najwyższy czas do niej dołączyć, żeby nie leżała taka samotna. Po raz kolejny moje córeczki mnie posłuchały, bo po dwóch dniach dołączyły do swojej siostry – do starszaków.

Zuzia u starszaków

One Reply to “Awans do starszaków”

  1. Rozczulacjacy widok, taka juz duza, a wciaz taka malenka! Silne dziewczyny urodzilas, serdecznie gratuluje!

    Pisz jak najczesciej, czekam zawsze z niecierpliwoscia na kolejne wpisy, zreszta, na pewno nie tylko ja;)

    Pozdrawiam serdecznie

    mama F

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *