
Cyrk
Nasz poprzedni weekend nie należał do nudnych, hmm zresztą co ja piszę? Przecież my nigdy się nie nudzimy, zawsze znajdziemy sobie jakieś zajęcie. Wracając do weekendu, w minioną niedzielę wybraliśmy się całą rodziną do cyrku.
Kiedy dziewczynki dowiedziały się że tam idziemy były wniebowzięte. Opowiedzieliśmy co zobaczą i że będzie klaun, który będzie je rozśmieszał. Dla Tosi najważniejsze było, czy będą koty, Lena chciała koniki a Zuzia „osioła”. Na szczęście w programie nie zabrakło tych zwierząt.
Przedstawienie trwało ponad dwie godziny, w tym przerwa prawie czterdzieści minut. Kiedy na arenę wybiegały zwierzęta nasze trojaki były zachwycone, natomiast podczas występów artystycznych zainteresowanie nie było aż tak duże. Zaraz po wyjściu powiedziały, że było fajnie i pytały czy jutro znów tu przyjdziemy. Do dziś wszystkim opowiadają, że były w cyrku.
Moje własne odczucie:
Słysząc słowo „cyrk” człowiek ma na myśli, że zobaczy super spektakl a w nim: lwy, tygrysy, śmiesznego klauna, albo akrobacje na trapezie zatykające dech w piersiach. Przynajmniej ja tak myślałam, bo takie przedstawienia pamiętam z dzieciństwa. Niestety się rozczarowałam, no ale ja jestem wymagająca – tak stwierdził mój osobisty mąż, a cyrk jest dla dzieci 🙂
Pozdrawiam Adulka




No mnie obecny cyrk też zawiódł.Tez pamiętam te z dzieciństwa, gdzie były tygrysy, wielbłąd, gołębie płonące obręcze itp. A teraz to jest tylko namiastka tego co kiedyś. Ale dobrze, że dzieci nie mają porównania 🙂
Chcieliśmy kiedys zabrać córkę do cyrku, ale powiedziała że będzie się bała klaunów, a teraz wyraża ochotę na taki wypad więc pozostaje nam czekac az jakiś zawita do naszej okolicy 🙂
Teraz to się słyszy o przeciwnika cyrku bo zwierzęta są męczone itp…
jeśli tylko będzie okazja na pewno wybierzemy się również z naszą małą do cyrku:) dzisiaj zostaje nam wyjazd na basen lub do palmiarni:) pozdrawiamy!
http://wswiecieoliwii.blogspot.com/
http://www.swiatwkolorzeblond.com/