Nie mogliśmy doczekać się dnia kiedy dziewczynki wyjdą ze szpitala. Wreszcie nadszedł ten wyjątkowy dzień. Kilka dni wcześniej pani doktor powiedziała, że nasze córki są gotowe na wyjście do domu. Nadal bardzo bałam się o Lenkę, choć jej oddech był już ustabilizowany. Chciałam nawet kupić czujnik oddechu, ale pani pielęgniarka oddziałowa powiedziała, że to nie działa prawidłowo, bo testowały na oddziale i żebym uwierzyła w to, że naprawdę jest wszystko dobrze i nie wypuściłyby Lenki, gdyby miały jakieś wątpliwości. Przed wyjściem dziewczynek ze szpitala pojechałam do domu po ubranka i foteliki, rozglądałam się po pokoju czy wszystko gotowe. Pośrodku stało jedno wielkie puste łóżeczko, które za kilka godzin miało być wypełnione moimi księżniczkami. Nie mogłam się doczekać ich przyjazdu, a z drugiej strony czułam lekki strach i obawy czy sobie poradzę. Pojechaliśmy do Kr… weszliśmy na oddział a nasze córcie smacznie spały, daliśmy pielęgniarce ubranka do przebrania i poszliśmy porozmawiać z panią doktor, która zajmowała się dziewczynkami na oddziale patologii noworodka. Dostaliśmy kartę wypisu każdej z dziewczynek, 4 strony formatu A4 a na nich wszelkie zalecenia kontroli lekarskich i wskazania dalszego leczenia anemii ( dziewczynki podczas pobytu w szpitalu miały dwa razy przetaczaną krew z tego powodu ). Szczerze mówiąc, jak zobaczyłam te wszystkie zalecenia to troszkę mnie to przeraziło. Po otrzymaniu wszystkich dokumentów i podziękowaniu pani doktor poszliśmy po nasze dzieci, były już nakarmione, przebrane i czekały w kubełkach. Były tak maleńkie że ginęły w fotelikach, musiały mieć podkładane pod pupki pieluszki, żeby było im wygodnie. Był to niesamowity widok, nasze trzy córcie, leżące jedna obok drugiej, nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Pożegnaliśmy się z paniami pielęgniarkami a wychodząc ze szpitala wszyscy się za nami oglądali 🙂 zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie i wyruszyliśmy do naszego domu. Dziewczynki całą drogę spały, a ja cały czas kukałam to na jedną, to na druga albo trzecią, moja reakcja na każdy ich ruch była natychmiastowa, po chwili stwierdziłam, że chyba przesadzam 🙂 Z drogi dzwoniłam do mojej mamy aby przygotowała mleko dla dziewczynek, żeby było od razu gotowe, jak tylko przyjedziemy. Dojechaliśmy szczęśliwie do domu a tu czekała na nas niespodzianka 🙂 Cała rodzina w gotowości, wielki transparent powitalny i pachnący dom od kwiatów. Byli wszyscy ci, na których mogliśmy liczyć.
 |
| Gotowe do domu 🙂 |
 |
| Zuzia |
 |
| Tosia |
 |
| Lenka |
 |
| Rodzina w komplecie |
 |
| I już w domku |
Wyglądacie pięknie!Tak czekałam na zdjęcie trzech fotelików z dziewczynkami obok siebie – przy wypisie ;-)Nie do wiary, że tak wyrosły, jak się je teraz widzi;-) !
Uwielbiam Twój blog…Z niecierpliwością czekam na każdy wpis.. Cudne dziewczynki, cudnie wygląda Wasza rodzinka..
cudowny widok 🙂