Dwie kreski
Staraliśmy się z mężem o dzidzia, ale bez efektów, wszędzie szukałam pomocy, większość lekarzy rozkładała ręce. Dostałam namiary na profesora w Kr. na początku wcale nie chciałam do niego jechać, pomyślałam, że będzie dokładnie tak jak tu na miejscu. W końcu się zdecydowałam i nie żałuję. Położyłam się na trzy dni na oddział w szpitalu, zrobiono mi wszystkie badania, dostałam leki które miały pobudzić hormony. W połowie miesiąca pojechałam do profesora na wizytę, na USG nie było widać nic. Ustaliliśmy z profesorem, że zrobi mi w marcu drożność jajowodów, no chyba że między czasie uda się nam zajść w ciążę. Maniakalnie robiłam testy ciążowe, teraz jest mi trudno zliczyć ile ich zrobiłam, ale było ich dużo. Jeszcze tydzień przed wigilią zrobiłam test, ale wynik był negatywny. W Święta rodzina składała nam życzenia, oczywiście nie trudno się domyśleć czego nam życzyli. W sylwestra zaczęłam krwawić, pomyślałam wtedy, że dostałam okres i muszę zrobić test a gdyby był negatywny to zaszczepić się na żółtaczkę przed zabiegiem. Pojechaliśmy do aptek i kupiłam test. Idąc go zrobić nawet przez myśl mi nie przeszło, że wynik może być dodatni. Po 2 minutach oczy miałam ogromne ze zdziwienia. Boże nie wierzę, DWIE KRESKI!!! zaczęłam strasznie płakać, pobiegłam po męża, pamiętam jego wystraszoną minę, pytał, co się stało? Czemu płacze? Kiedy pokazałam mu test powiedział że Musimy się cieszyć! A ja nadal płakałam! Nie umiem powiedzieć dlaczego była taka moja reakcja. Może ze strachu?
no i się poryczałam też! 🙂
I ja również
Aż tak?
To piękny początek historii
Pozostając w temacie wzruszeń i łez – płaczę dalej! 😉
Uuu to jeszcze popłaczesz… widzę że czytasz nasze początki… chusteczki weź