
Nasze wakacje w Bergen
Na te wakacje czekaliśmy od maja. Wtedy kupiliśmy bilety i od tego czasu odliczaliśmy dni do 1 września. Nasza familia przeżyła pierwszy lot samolotem… Tak ja 31 lat, Pan M 40 i to był nasz pierwszy raz. Zawsze bałam się latać i dlatego nigdy mnie nie ciągnęło, aby unieść się tak wysoko. Ale teraz zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i dobrze 🙂
Dlaczego przed faktem dokonanym? Bo tak naprawdę bilety kupiła za nas Ania z Jackiem. Anię pokazywałam Wam już na naszym fanpage nie raz. Poznałam ją dzięki blogowaniu. Kiedy Ania zaszła w ciąże trojaczą napisała do mnie o tym jak bardzo się boi i prosiła o kilka rad jak ogarnąć te trzy cudne maleńkie robaczki. I tak od maila do maila, od telefonu do telefonu i wpadłyśmy obydwie. Bardzo się polubiłyśmy, a potem polubili się nasi mężowie i tak się zaczęła nasza znajomość.
Dzień przed wylotem myślałam że zwariuję, nie ukrywam , że bałam się jak cholera. Pakowanie, ważenie walizek, przekładanie rzeczy, jeszcze zakupy na ostatnią chwilę sprawiły, że krew buzowała we mnie niczym lawa w wulkanie. Dziewczynki cieszyły się jak wariatki i z tych emocji nie mogły zasnąć. Wstaliśmy skoro świt i pojechaliśmy na lotnisko. Odprawiliśmy nasze bagaże i wsiedliśmy do samolotu. Trafiłam na wyjątkowo dowcipnego pasażera (ja to zawsze przyciągam wariatów), ale i dobrze, bo nie bałam się aż tak startu. Trio przy starcie dostało ataku śmiechu, zresztą w jedną jak i w drugą stronę, chociaż tak naprawdę nie wiem co było w tym tak śmiesznego 🙂 Ważne, że lot przeżyliśmy i Bozia dała, że mogliśmy przeżyć najpiękniejsze wakacje .
To co widzieliśmy i przeżyliśmy w Bergen było niesamowite. Widziałam wiele miejsc, które były piękne, ale nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak właśnie Norwegia. Ania z Jackiem pokazali nam najpiękniejsze miejsca w Bergen i okolicach. Gdybyśmy mogli, zostalibyśmy dłużej, bo naprawdę żal było wyjeżdżać. Uliczki, fiordy, jeziorka, góry i to wszystko w jednym miejscu. Powietrze tak rześkie, że aż nie mogłam się go nawdychać. Nasze oczy nie mogły ogarnąć piękna, które widzieliśmy na górze Floien, gdzie się nie obróciliśmy tam widok był piękniejszy.
Na dziewczynkach ogromne wrażenie zrobiło Akwarium. Na występie fok siedziały z otwartymi buziami, a już ogromnym szokiem dla mnie było dotykanie przez nie ryb i małych aligatorów.
W ostatni dzień Ania z Jackiem zabrali nas nad jeden z Fiordów. Tam dosłownie raj na ziemi. Piękna przejrzysta woda, górki, lekki powiew wiatru … eh, po prostu cudnie. Zabraliśmy ze sobą prowiant na cały dzień i wędki. Jak zobaczyłam te wędki to pomyślałam sobie w duchu, że Jacek chyba zwariował, bo jak to my i wędki, przecież do łowienia trzeba ciszy, a nie ukrywajmy my cicho nigdy nie jesteśmy 🙂 Nie uwierzycie, ale pierwszą rybę złowiła nasza Zuzia, okaz na 30 cm jak nie lepiej, potem wpadła kolejna u Tośki i Jacka. Ale nasze łowienie kończyło się na wyciągnięciu, euforii z racji złapania, wypowiedzeniu życzenia i wypuszczeniu z powrotem do morza.
W sobotni wieczór wybrałyśmy się z Anią i resztą damskiej ekipy na imprezę. Powiem Wam, że w życiu tak się nie wybawiłam… Karą przyjścia nad ranem była pobudka o 7 rano i spuszczenie powietrza z materaca 🙂 Oj było ciężko przez dzień , a chłopaki mieli z nas niezły ubaw.
Wiedziałam, że dzień wylotu będzie ciężki, bo przez ten tydzień bardzo zżyłam się z Anią i jej rodziną. Dzieciaki są cudowne, Jacek jest wspaniałym mężem i ojcem. Niby obcy nam ludzie, (znamy się rok) a tak nas u siebie ugościli i tak świetnie się ze sobą dogadywaliśmy. Naprawdę bardzo się cieszę, że poznałam Anię, bo to wspaniała kobieta i matka.







































































































Superrrr
Oj tak, było super!
Piękny urlop! Świetne zdjęcia !
Ps. Coś czuję, że ten lot nie ostatni:)
hehe żebyś wiedziała, że nie ostatni!
Już myślimy o przyszłych wakacjach 🙂
Oczywiście jak Bozi da siłę i zdrowie,
cudowne zdjęcia!!
Pani Iwona u mnie? Ależ mnie zaszczyt kopnął !
Ściskam Cię/Was kochana :*
Jejku jak tam pięknie, przewijam w górę i w dół stronę i ciągle nie mogę oczu nabawić tymi widokami.
Ty jeździsz góra/dół a ja nie mogłam napatrzyć się swoimi oczami na te widoki!
Fajnie, ze tacy ludzie istnieją!! Pamiętajmy dobro wraca!!
Widoki rewelacyjne!!
Oj tak.
Ania to super dziewczyna, ciesze się, że ją poznałam!
Fantastyczne fotki, widać, że świetnie się bawiliście. Mojego męża ciągnie w tamte strony, mnie nieco mniej – wolę ciepełko.
Pod koniec sierpnia byliśmy na wycieczce w Akwarium w Genui i Stefano też był zachwycony. Z resztą nam też się podobało 🙂
p.s. Przed każdym lotem przeżywam koszmar połączony z bólami żołądka. Mam ich na koncie już trochę, ale wcale nie pomaga mi to bać się mniej.
Oj Tak Norwegia to zimny kraj. Mało kiedy są tam upały (w sumie to nigdy nie ma:)) ale ten widok rekompensuje. Akwarium było super, pingwiny, foki, aligatory, żółwie i to wszystko na wyciągnięcie reki.
Ja Powiem Ci szczerze wole lądowanie niż start, jakoś dziwne uczucie wbicia w fotel 🙂
ależ piękne…co ja piszę…cudowne zdjęcia i chwile na nich uwiecznione!!!!! Piękne miejsca i wspaniały czas z najbliższymi 🙂
Powiem ci kochana, że mam kilka wiosen więcej od Ciebie i tez jeszcze nie leciałam samolotem 🙂
Kto był tak okrutny i spuścił powietrze w materacu? 🙂
No jak to kto???!!! Pan M 🙂 a potem wziął nas na tę ogromną górę Floyen!!! Na koniec dnia myślałam, że umrę!!!
Wspanialy urlop i te widoki och….
az dech zapiera….
Fotki przecudne ogladam i ogladam i nie moge sie napatrzec☺
co do lotow to ja juz lecialam kilkanascie razy i za kazdym razem przezywam. Szczerze to lubie ladowania bo wtedy juz wiem ze dolecialam i nic sie nie stalo. Czasem pilot lub autopilot tak pieknie wyladuje ze wogle sie tego nie czuje
Sciskam xxx
No widzisz, a nas w jedna i drugą stronę tak wstrząsało że hej…. Autopilot do d… 🙂
Cudne zdjecia Jesteście wspaniala rodzina