Opieka

Chciałabym napisać kilka zdań o siostrach, czyli pielęgniarkach które się mną opiekowały na oddziale. Były to niesamowite kobiety, nigdy nie zbywały, twierdząc że nie mają czasu. Nawet codzienne wbijanie wenflonu nie było takie straszne, a już żywcem nie miały gdzie się wbijać. I te słowa „wiem wiem kochana, jeszcze sekundę” naprawdę dużo dawały. I to codzienne mierzenie ciśnienia i kontrola wagi, zawsze coś śmiesznego przygadały, np. „dobra kura więcej waży ;)” albo „boję się że kiedyś mi tu pani zejdzie, jak można mieć tak niskie ciśnienie 🙂  Kiedy miałam gorszy dzień to przychodziły do mojej sali na pogaduchy. Próbowały mnie rozśmieszać  dużo rozmawiałyśmy. To naprawdę pomagało. Jak dla mnie to siostra E.. była najcudowniejsza, prawdziwą siostrą z powołania, myślałam że takie pielęgniarki już nie istnieją, chyba że w bajkach. Kiedy w noc po moim zabiegu, K… poroniła, siostra E.. pół nocy siedziała z nami w sali, była wtedy jak mama, troskliwa, opiekuńcza, podtrzymywała na duchu, prawdziwy anioł. Brak słów, żeby opisać naszą Eleonorę (takie miała przezwisko wśród pacjentek) Ta siostra zostanie w mojej pamięci już na zawsze. Był oczywiście wyjątek 🙂 siostra Hetera 😉 której nie można było nazwać „siostrą” bo wychodziła z siebie 🙂 i poprawiała nas, że jest „położną” :). Miała specyficzny charakter, mało się uśmiechała, rzadko nawiązywała z nami kontakt, no ale cóż, zawsze ktoś musi być wyjątkowy, bo byłoby za słodko :). Czasem jednak potrafiła mnie zaskoczyć, jako jedynej udawało się ustawiać KTG  bez problemu, dla całej trójki jednocześnie :). Co prawda czasem zapominała o tym że, tak sobie leże i się piszemy, ale na szczęście były dzwonki :). Kolejna siostra to siostra M…. jej na pewno nie zapomnę nigdy, to ona się mną zajęła wtedy kiedy mój stan był nieciekawy. Wtedy kiedy moje dzieci stwierdziły że czas wyjść na świat w najmniej oczekiwanym momencie (ale o tym już nie długo). Podsumowując temat kochanych położnych, każda po kolei zachowa się w moim serduchu, bo w końcu spędziłam z nimi sporo czasu. Wiedziałyśmy o sobie praktycznie wszystko, były dla mnie w tym czasie jak druga rodzina, której czasem mi brak.

3 Replies to “Opieka”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *