
Pani z kosmosu
Dzisiejszy post długo czekał na swoja publikację, dokładnie od maja, kiedy odbywałam swój dyżur w Skansenie.
Jednym z obiektów po, którym oprowadzałam turystów w czasie swojego dyżuru w Sądeckim Parku Etnograficznym była Szkoła Powszechna z Nowego Rybia. Kiedy mi ją przydzielono pod opiekę byłam wniebowzięta, bo to jeden z nielicznych obiektów w którym jest jasno, miło, przyjemnie i …. nie pachnie brzydko 🙂 Wchodząc do obiektu czułam się jak w domu, taka pozytywna aura tam gościła. Miałam styczność z bardzo różnymi ludźmi, czasem z kimś bardzo miłym i sympatycznym, a innym razem z mrukiem który nie odpowiedział nawet „Dzień dobry”. Przechodząc do meritum, chcę Wam opisać moje spostrzeżenia na temat: Jaka jest wiedza młodzieży/dzieci o tym, jak było dawniej w szkole.
Ekspozycja po której oprowadzałam składała się z szatni, kącika do higieny, dwóch sal lekcyjnych, kancelarii szkolnej i mieszkania nauczyciela. W owej szatni wisiały fartuszki, dokładnie takie w jakich chodziło się 30-40 lat temu. Jakież było zdziwienie młodzieży, kiedy opowiadałam o tym, że dawniej nie było takiego pokazu mody w szkołach jak teraz, tylko wszyscy byli jednakowo ubrani.
Robili wielkie oczy również na to, że w w sali wisiała dyscyplinka, którą dostawało się po ręce i że za karę klęczało się na worku z grochem. Pozwoliłam nawet niektórym niedowiarkom na to, aby poklęczeli choć kilka minut. Jednak największym szokiem było dla nich to, że dzieci ……… NIE MIAŁY TABLETÓW do pisania, tylko tabliczki w komplecie z rysikiem i łapką króliczą do mazania. Padło nawet stwierdzenie, że chyba jestem z kosmosu, bo opowiadam głupoty. Dla nich było nie do pojęcia, że dawniej nie było tego co mają teraz, że dzieci nie miały kolorowych plecaków, książek, przyborów szkolnych od wyboru do koloru, tylko jeden drewniany tornister który służył z pokolenia na pokolenie.
Kiedy do nich mówiłam, oni mieli miny jakbym opowiada o jakiejś mało znanej bajce. Raz wdałam się w dyskusję z jednym młodzieńcem i zapytałam go o magiel czy krochmal to poczułam się faktycznie jak jakaś Marsjanka, bo on kompletnie nie wiedział o czym ja mówię.Myślał że to nazwy kabaretów.
Zwiedzający którzy mają już trochę lat na koncie to zupełnie inna bajka. Przekraczali próg szkoły i z wypiekami na policzkach opowiadali, że mieli dokładnie takie same fartuchy, że uczyli się dokładnie z takiego samego podręcznika Falskiego. Prosili, aby pozwolić im napisać coś gęsim piórem, albo usiąść w oślej ławce. Sami bardzo często opowiadali, że dzisiejsza młodzież kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego jakie były dawniej warunki w szkołach, i że to nauczyciel rządził, a uczeń bał się cokolwiek nabroić bo wiedział, że dostanie po łapach linijką, a potem w domu dołoży jeszcze rodzic.
Ja wiem, że tak naprawdę łopatą młodzieży do głowy nie włoży, ale czasem myślałam sobie w duszy, że oni są bardzo biedni w tej swojej niewiedzy. Może faktycznie jest im to do szczęścia niepotrzebne, że może ja taka nadgorliwa i chcę im przekazać i pokazać jak najwięcej i chcę, aby uwierzyli w to, że tak dokładnie było. Ciesze się, że Ci którzy mnie odwiedzili są bogatsi o tę wiedzą którą im przekazałam, i mam taką cichą nadzieję, że któregoś dnia siądą na ławce przed blokiem i powiedzą .. ” Ej stary, byłem w skansenie i tam taka babka pokazała mi jak to było kiedyś w szkole i wiesz co? My to jednak mamy zajebiście”































WOW! ławki miałam lepsze, ale fartuchy bardzo podobne 🙂
Faktycznie dzisiejsze dzieci są zszokowane, że kiedyś nie było telefonów i tabletów!
Piękne zdjęcia! I to pudełeczko od herbaty 🙂 pamiętam z dzieciństwa.
Hmm… To musiała być jakaś dziwna młodzież, albo ja miałam szczęście, że chodziłam do szkoły gdzie zadbano o naszą wiedzę o czasach minionych. Pamiętam jak w pierwszej klasie wychowawczyni opowiadała o fartuszkach i klęczeniu na grochu.
Ja tam bym była chyba za powrotem tej dyscypliny, tych mundurków, nie było by może takiej gonitwy i paranoi wśród młodzieży, mieliby szacunek jak kiedyś. Po za tym jestem zdania, że dzisiejsza młodzież i materiał jaki mają w dzisiejszej szkole to mam wrażenie, że rośnie społeczeństwo debili.
Fajny ten Wasz skansen. Chętnie bym Cię tam odwiedziła 🙂 Teraz jest zupełnie inne pokolenie młodzieży – tzw. dzieci multimedialne. Sama widzę różnicę między mną, a moim 7 lat młodszym bratem – dla niego kolorowy telewizor, bajki i komputer to była norma, a ja jeszcze zahaczyłam nieco PRL. p.s. Niebieski fartuszek też miałam, ale tylko bodajże do 2 klasy 🙂
ile masz lat?
31
Smutne jest to ze dzisiejsza mlodziez nie docenia tego co ma. Ale tak patezylam na zdjecia inpomyslalam sobie ze dzisiejsze tablety niewiele roznia sie ksztaltem od dawnych tabliczek
hehe tylko kształtem 🙂
Oj powiem Ci, że faktycznie nie docenia, bo wszystko przychodzi im bardzo łatwo.