Pierwsze cięcie

Zaklepałam datę, godzinę no i, poszłyśmy na pierwszą wizytę do fryzjera. Wiem, dziewczynki nie mają jakiś bujnych fryzur,ale chciałam aby nasza fryzjera wyrównała te strzępki 🙂 Zabrałyśmy do pomocy ze sobą Gabi (mamę chrzestną Tosi), bo nie wiedziałam jak dziewczynki zareagują na nożyczki.
Pani fryzjerka (ukochana fryzjerka mamy) zaczęła od przywitania się z dziewczynkami i pokazała super fotel dla dzieci. Na pierwszy ogień poszła Zuzia. W sumie to ona ma najwięcej włosków z całej trójcy, siedziała bardzo grzecznie, słuchała wszystkich poleceń Marty, typu: główka w dół, a teraz na bok, do góry. W czasie kiedy Zuzia była na fotelu Tosia i Lenka siedziały  z Gabi obok i bacznie obserwowały co ta Pani robi Zuzi.
Kolejna była Lenka. Ona to praktycznie w ogóle nie ma włosków, tzn ma ale tylko grzywkę 🙂 z tyłu włosów brak. Kiedy usiadła na fotelu troszkę się bała i na początku strasznie się wierciła i nie pozwalała się obciąć, ale po chwili kiedy zaczęłam jej tłumaczyć, że pani podetnie tylko grzyweczkę, pozwoliła na pierwsze cięcie i była przy tym bardzo skupiona 🙂
Myślałam, że z Tosią będzie najłatwiej, ale moja kochana córeczka lubi mamusie zaskakiwać i sprawiła nam największy problem. Na początku w ogóle nie chciała usiąść na fotelu, zaczęła płakać, wyrywać się  i krzyczała „nie, nie”. Ale po chwili się uspokoiła i Marta mogła ciąć, tłumaczyłam jej, że będzie ślicznie wyglądać, że tatusiowi pokażemy nową fryzurkę i po wszystkim pójdziemy na lody. Co prawda na fotelu nie usiadła do końca, ale udało się obciąć na stojaka 🙂
A po wszystkim poszłyśmy na obiecane lody 🙂

Posłuszna Zuzia

Skupienie

Czekamy na swoją kolej

Tośka
I po wszystkim….
Obiecane lody

7 Replies to “Pierwsze cięcie”

  1. U nas pierwsze ciecie bylo jeszcze przed korygowanym roczkiem…drugie w ubieglym tygodniu. Patrzac na zdjecie Waszej Tolinki to jakbym Stefka widziala – za pierwszym razem jedynie sie wiercil z ogromnym zainteresowaniem nozyczkami. Za drugim nie bylo opcji zeby usiasc, musialam z nim…wiercil sie, krzyczal, wstawal. Cala bylam we wlosach, bo nasz Maluch to niezly kudlacz 🙂

    1. U nas drygu nie ma nikt 🙂 pamiętam jak całkiem niedawno obcięłam koleżankę 🙂 po moim ciach musiała pójść do fryzjera obciąć się na jeża 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *