
Pomagamy, czyli Run 4 a smile
Wiem, wiem cisza tu okropna, ale łapiemy każdą wolną chwilę i korzystamy z pogody. Obiecuję nadrobię zaległości, bo dzieje się dużo. Dwa tygodnie temu damska część Dwa+Trzy robiła dobrą rzecz i pobiegłyśmy w biegu charytatywnym „Run 4 a smile”. Kto obserwuje bloga ten wie, że to nie był nasz pierwszy start w tym biegu. Rokrocznie renomowana uczelnia z naszego miasta organizuje ten bieg i cieszy on się coraz większym powodzeniem.
Dwa lata pod rząd nasze trio biegło z nami za rękę, ale w tym roku stwierdziły, że są już na tyle duże i samodzielne, że swój dystans przebiegną same. Pogoda tego dnia była cudowna, świeciło słoneczko, wiał lekki wiaterek więc warunki do biegu były idealne. Ustaliliśmy, że tata startuje dziewczyny, a mama czeka na mecie. Oczywiście, pod wpływem emocji matka zapomniała włączyć w telefonie nagrywanie. Na mecie okazało się, że owszem nagrywanie to ja włączyłam, ale w momencie kiedy dziewczynki cieszyły się już ze zdobytych medali 🙂
Nie wiem dlaczego, ale zawsze w takich chwilach, kiedy moje dzieci gdzieś występują, albo tak jak ostatnio biegną to ściska mnie za serducho i bardzo się wzruszam.
Po biegu dla dzieci pobiegli dorośli. Namawiałam Pana M , ale mówił, że chyba umarłby na trasie i potrzebna byłaby reanimacja 🙂 Mimo, że biegam już tylko na siłowni podczas rozgrzewki, (a wiadomo to zupełnie inne niż bieganie w terenie) dałam rade i biegło mi się bardzo fajnie. Oczywiście finisz był najlepszy, bo widząc moje trio które kibicuje: „Mama,Mama,Mama” dostałam kopa.
Tego dnia zrobiłam też to na co czekałam bardzo długo, a niestety pewne rzeczy nie mogły mi na to pozwolić. Zgłosiłam się i zostałam zarejestrowana jako potencjalny dawca komórek macierzystych, ponieważ wiem jak cenne jest życie i do tego, aby pomóc niewiele trzeba zrobić. Wielu ludzi się tego boi, ale ja dziś nie wiem czy za jakiś czas to ja, albo któraś z moich córek nie będziemy potrzebować pomocy. Dlatego kochani pomagajcie, bo warto pomagać, nigdy nie wiadomo kiedy My staniemy po drugiej stronie.
Cała impreza była zorganizowana dla Patryka Mrowcy, który ma dopiero 2 latka , a musi zmagać się z tak ciężką chorobą jaką jest białaczka. Cały dochód z licytacji i wpisowego za bieg został przekazany na rehabilitację i Jego leczenie.










Extra!! Brawa dla was:*
Brawo ! Do DKMS należy mój mąż, ja ze względu na tarczycę nie mogę 🙁
No, brawo MY 🙂
Ja bardzo się ciesze, że mogłam dołączyć do DKMS i mam cichą nadzieję, że będę mogła komuś pomóc !
Super gratulacje a tak właściwie to dlaczego już nie biegasz? Pozdrawiam
Bo chodzę na siłownie i brakuje mi już czasu na wieczorne bieganie. Ale w lipcu robię przerwę od siłowni i mam w planach bieganie 🙂