Spacer

Lato w pełni więc nie czekaliśmy długo na pierwszy spacer, zwłaszcza że dziewczynki miały już prawie dwa miesiące. Wybraliśmy opcje dwóch wózków, bliźniak i pojedynczy  ale na początku pakowaliśmy całą trójkę do bliźniaka bo dziewczynki były maleńkie. Miny sąsiadów, którzy dobrze wiedzieli, że jestem w ciąży z trojakami a nigdy o nic nie zapytali, były niesamowite 🙂 Jeszcze przez jakiś czas wybierałam opcję 3 w 2, choćby dlatego, żebym mogła sama wyjść z dziewczynkami na spacer i nie być od nikogo zależną. Podczas pierwszego spaceru dumnie kroczyliśmy chodnikiem z mężem pchając wózek.  Cały czas zatrzymywaliśmy się i doglądałam małe, a nasze córcie smacznie spały. Były w siebie wtulone i chyba czuły się jak w brzuszku bo nie marudziły, że im ciasno a wiadomo, że tam luksusów nie miały :).  Kiedy szliśmy przez park , ludzie oglądali się za nami, i mówili: ” O bliźniaki”, a po chwili: ” O BOŻE TO TROJACZKI, jak ja Państwu współczuje!”. Na początku nawet sprawiało mi przyjemność to, że zaczepiają nas przechodnie, ale po jakimś czasie miałam (i mam do dziś) naprawdę dość tych zaczepek. Ludzie traktują nas jak jakieś małpy w ZOO, które można fotografować, stać i gapić się. Przecież moje dzieci nie różnią się niczym od swoich rówieśników. Ktoś może pomyśleć, że jestem mało wyrozumiała, ale naprawdę nie jest fajnie jak słyszy się stale: ” Boże to naprawdę trojaczki? I Pani je urodziła? A czy one są podobne do siebie? Jak sobie Pani radzi? Ja ledwo z jednym daje radę a co dopiero z trójką na raz! To niemożliwe że nie ma Pani niani. Mogę zrobić im zdjęcie? Jak śpią w nocy? Jak jedzą?” Tak naprawdę rzadko zdarza się, że ktoś nas zaczepi i powie – „Gratuluję potrójnego szczęścia”. Najczęściej słyszymy: „Boże! współczuje wam”. Ja jestem dumna że mam tyle dzieci, bo mogłam nie mieć żadnego i uważam, że nie ma czego mi współczuć. Jak można współczuć dzieci? Ludzie nie zdają sobie sprawy z wypowiadanych słów, przecież dzieci to nasza największa miłość i nie wyobrażamy sobie życia bez którejkolwiek z dziewczynek.

Niestety przepadły zdjęcia z pierwszego spaceru, ale załączam z późniejszych. 

Dwie kruszynki w jednej gondoli 🙂

Tosia

Lenka

Zuzia

A tu jesienny spacer 


8 Replies to “Spacer”

  1. Ludzie tak gadają, bo zazdroszczą potrójnego szczęścia. I pewnie Ci co znają to tak jak ja – podziwiają Mamę za konsekwencję, wytrwałość i świetne zorganizowanie. Sama jak bym Was nie znała to bym się pewnie oglądała i zastanawiała czy to Wasze, czy tam trójka w środku itp… Pamiętam spotkanie wcześniaczków – nie mogłam oderwać oczu, tak cudnie wyglądaliście z dziewczynkami i tym wielkim wózkiem. Dla mnie to była nowość, bo wcześniej tylko bliźnięta widywałam, ale żadnych nie znałam osobiście;)

  2. znam to doskolale! a ja z moimi jezdzilam w potrojnym wozku, z czego dwa miejsca byly na dole (jak blizniak) a trzcie na gorze, pietrowo. TO DOPIERO BYLY KOMENTARZE! 😉 stawaly sie nie do zniesienia!
    Ja juz pozniej odpowiadalam, ze „Szczescia nie nalezy wspolczuc, tylko zazdroscic!” i wtedy miny ludzi- bezcenne 🙂
    Teraz jak juz nie jezdzimy na spacery w wozku (dzieci maja prawie 3 latka) to juz takich komentarzy nie slysze 🙂
    Dzieciaczki boskie!

  3. Oj, ludzie czasem współczują nawet jednego, ci co wcale nie mają dzieci. Chyba Cie trochę rozumiem, tez bym się irytowała. A Wy poprostu jesteście boskie i już! 🙂

  4. Jak ktoś sobie z jednym dzieckiem nie potrafi dać rady, to co mu się dziwić że współczuje trójki 😉 Biedni ludzie… 🙂
    Mamy identyczny podwójny wózek, nawet kolor taki sam. Pozdrawia mama bliźniaczek 🙂

  5. My mamy na razie jednego synka ale była bym w siódmym niebie gdyby było ich trzech na raz ! 🙂 Gratuluje to musi być niesamowite przezycie! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *