
Tak wzmacniamy odporność Naszych dzieci
Pogoda za oknem nie potrafi się zdecydować czy chce zimę czy jesień. Takiej niezdecydowanej pogodzie towarzyszą niestety choroby i przeziębienia. W przychodni kolejki do lekarza, a w aptece kolejki po leki.
Pamiętam pierwszą zimę, kiedy dziewczynki chodziły jeszcze do żłobka. Jak zaczęły chorować w listopadzie to skończyły w kwietniu. Ledwo wyszły z jednej choroby to wpadały w następną.
Choroby najciężej przechodziła Lenka, ta bidula zazwyczaj zwykłe przeziębienie kończyła zapaleniem płuc. Pojechaliśmy nawet na trzy dni na diagnostykę do Rabki, aby znaleźć przyczynę tych ciągłych zachorowań na dolne drogi oddechowe.
Trafiliśmy do bardzo dobrej Pani pulmonolog, która podpowiedziała jak zwiększyć odporność dziewczynek. Zaczęliśmy od podawania codziennie jednej łyżeczki tranu oraz dziesięciu kropel witaminy C i stosujemy to do dziś.
Aby wzmocnić naturalną odporność organizmu dziewczynek zastosowaliśmy kurację Biostyminą, która jest lekiem pochodzenia roślinnego i zawiera wyciąg z liści aloesu drzewiastego. Podawaliśmy ją codziennie na czczo po pół ampułki (0,5 ml) przez okres dziesięciu dni. Po dwutygodniowej przerwie kurację powtórzyliśmy.
Biostyminą leczyła mnie jeszcze moja mama, kiedy byłam dzieckiem więc ta metoda jest stara jak Ja 🙂
Po biostyminie rozpoczęliśmy kurację szczepionką Ismigen. Są to tabletki, które rozgniataliśmy i podawaliśmy dziewczynkom przez dziesięć kolejnych dni w miesiącu, przez okres trzech miesięcy. Ismigen jest lekiem przepisywanym na receptę i niestety nie jest tani. Jedno opakowanie to koszt ok. 100 zł.
Między kuracją Biostyminą a Ismigenem było pół roku przerwy, w między czasie żadna z dziewczynek nie zachorowała.
Od tamtego czasu minęły trzy lata i poza lekkimi przeziębieniami nie przyplątało się nic poważnego ODPUKAĆ!!! Są leki, które dziewczynki przyjmują stale z racji wykrytej astmy oskrzelowej (o tym będzie)
Kiedy przytrafi się nam katar to stosujemy naturalny lek, czyli czosnek. Rozgniatam go i wkładam do gazy, którą zawieszam przy głowie obywatelki, która ma katar. I uwierzcie działa niesamowite cuda. W okresie takim jak teraz, czyli chlapa na zewnątrz, a temperatura nie potrafi się określić podaje cudowny syrop domowej roboty, który podpowiedziała mi Ania (mama cudownych trzech gwiazdeczek o których pisałam tutaj kilkakrotnie) Receptura jest bardzo prosta. Jedna cebula, dwa ząbki czosnku i cztery łyżeczki cukru. To wszystko siekamy i wkładamy do słoiczka. Słoiczek zamykamy i zanurzamy w gorącej wodzie aby składniki puściły sok, który podajemy codziennie rano i wieczór.
Kiedy przytrafi się nam katar to stosujemy naturalny lek, czyli czosnek. Rozgniatam go i wkładam do gazy, którą zawieszam przy głowie obywatelki, która ma katar. I uwierzcie działa niesamowite cuda. W okresie takim jak teraz, czyli chlapa na zewnątrz, a temperatura nie potrafi się określić podaje cudowny syrop domowej roboty, który podpowiedziała mi Ania (mama cudownych trzech gwiazdeczek o których pisałam tutaj kilkakrotnie) Receptura jest bardzo prosta. Jedna cebula, dwa ząbki czosnku i cztery łyżeczki cukru. To wszystko siekamy i wkładamy do słoiczka. Słoiczek zamykamy i zanurzamy w gorącej wodzie aby składniki puściły sok, który podajemy codziennie rano i wieczór.
A jak jest u Was z odpornością? Macie jakieś swoje domowe sposoby?
ps. Gorzej z odpornością mamy – ZATOKI to moja zmora!
ps. Post nie jest sponsorowany.
Pierwszy raz coś piszę a to dlatego, że drugi raz w ciągu miesiąca biorę antybiotyk na zatoki. Moja pani laryngolog mówi, że na zatoki da się coś poradzić powiedziała, że po ciąży się za to zabierzemy więc może faktycznie jest jakiś sposób 🙂 U mnie działa jak tylko zaczyna się katar domowe płukanie zatok (takie butelki do tego można kupić w aptece) i inhalacje takie metody polecił pulmonolog i działają .
Wiem o jakich buteleczkach do płukania zatok mówisz… nie jestem w stanie tego zrobić, zrobiłam raz i dramat! tak mnie naciąga. Robiłam też parówki i nic 🙁 jestem w trakcie antybiotyku który nic nie pomaga :/
Może spróbuj spytać laryngologa, ja myślałam, że nic się nie da zrobić, a Ona powiedziała że się da. Ale nie wiem co bo mi na razie nie wolno.
I okazało się, że mam chore zatoki od uczulenia (okres grzewczy, kurz się unosi i jest sucho) i na to też są jakieś metody.
Właśnie mi pierwsze 10 dni Ismigenu przerwała angina 😉 Ale wrócę do niego, wrócę!
Wróć, wróć!
Cześć:) Moja mala jak tylko poszla do przedszkola zaczeła chorowac,a z nią młodszy braciszek. Młoda chodzila do przedszkola w kratkę, a ja bylam stałym bywalcem przychodni i aptek. W końcu Moi rodzice polecili mi podawanie KOZIEGO MLEKA. Tak, jak piłam je ja i mój brat w dzieciństwie .Znaleźliśmy goskodarza z kózką, co tydzien zamawiamy 2L i Wierzcie mi podaję to kozie mleko (robię kakao lub zagęszczam je lekko budyniem – jest okropne w smaku)od 6 tygodni, a od 4 moja Córka jako jedyny przedszkolak ze swojej grupy nie opuściła ani jednego dnia. Co wiecej wszyscy w domu przechodziliśmy w ostatnim czasie choróbsko, a Kamila trzyma się dzielnie. Być może się po prostu uodpornił na przedszkolne zarazkia, ale czy to mozliwe tak szybko?Ja wierzą,że to właściwości koziego mleka – polecam o nich poczytać.
Witam, o kozim mleku słyszałam i wierze, że pomaga. Kozie mleko było naszym kolejnym etapem ratowania się z chorób, ale póki co jest nam nie potrzebne. Ściskam i oby zdrowie nadal Wam sprzyjało 🙂
U nas zdecydowanie tran (zarówno młodszy i starszy połyka kapsułki)… Oboje wychorowali się w żłobku w pierwszym roku a teraz (młodszy) 3 rok w przedszkolu i nie było żadnych poważniejszych chorób. Wiadomo, że zdarzają się jakieś lekkie przeziębienia ale szybko sami sobie z tym radzimy bez antybiotyków i innych leków.
Mam nadzieję, że tak zostanie…
Pozdrawiam 🙂
I tego Ci życzę kochana 🙂
Naturalne sposoby są najlepsze. wytestowałam oczywiście na swoich szkrabach. Efekt murowany. A zatoki musisz wyleczyć, wiesz mamy nie biorą zwolnienia, a zatoki lubią wracać. Jakie inhalacje stosowałaś? Majeranek, tymianek???
Robiłam parówki z inhaolu, plukalam zatoki … ale tylko raz bo mnie naciąga na wymioty. Teraz biorę antybiotyk. Zatoki w okresie jesienno zimowym to moja zmora, a raczej kara za brak czapki za małolata
U nas tran obowiązkowo 🙂 a na pierwsze objawy choroby: syrop z czosnku, cytryny i miodu. (3 ząbki czosnku, 1obrana cytryna, pokrojone w plasterki i zalane wodą przygotowaną w słoiczku po dżemie. Po 24 godz. dodać 2 łyżki miodu) i na pierwszych objawach się kończy w raziw kaszlu syrop z mlecza. Moi chlopcy byli chorzy w ferie po raz pierwszy od czterech lat. Tzn. jeden zakończył na wyżej wymienionych środkach, młodego niestey dopadła krtań.
A i ja wierzę w coroczny pobyt nad naszym morzem , chociaż tydzień. 🙂
Popieram – zatoki to zmora i jak raz zaatakuje, nie odpuszcza 🙁 Tez na nowo kupiłam córce tran i podaje jej co dzień 10 kropelek wit C 🙂 Zobaczymy 🙂
Ja zamiast cukru stosuje miod. Cukier to samo zlo – komorki rakowe sie nim zywia.
Robie wiec podobny syrop z cytryny, czosnku, miodu I letniej wody.
Z zatokami przezylam koszmar niedawno.
Dwa tygodnie zapchanego nosa, koszmarny bol glowy I skroni.
Mi pomogla akupuntura, ale takze napary z rumianku/lipy I szalwi oraz cieple mleko z imbirem , czostkiem I miodem.
Jakos wyszlam z tego calo, ale to jakis koszmar.
Moi chlopcy pija tran oraz w czasie przeziebien stosujemy takze priobiotyki na wzmocnienie.
Muszę spróbować z czosnkiem u synka bo wiecznie zakatarzony i ciężko wyczuć czy to akurat alergia czy już się coś rozwija;
Mam do Ciebie pytanie… troszkę nie związane z tematem: powiedz mi jak Ci się udało,że niedawno jak Lenka miała jelitówkę ,to reszta dziewczynek się nie zaraził? Też mam trójkę dzieci i jedno właśnie zachorowało
Witaj. No mnie wlasnie dopadl katar i cos tam jeszcze ale raczej nie zatoki. Moj maz jak chorowal na zatoki to jemu pomagalo jak goracym prysznicem polewal sobie skronie i rozgrzewal je to na jakis czas przynosilo ulge. A przez okres jesienno-zimowy zazywamy miksture sporzadzona z czosnku, soku z cytryny, miodu i spirutusu( dla dzieci wersja bez spurytusu:) ) rozgrzewa i pomaga w przeziebieniu alw tez profilaktycznie. Pozatym herbata z lipy z sokiem z czarnego bzu, gorace mleko z czosnkiem i miodem na noc, syrop z cebuli na kaszel. Pozdrawiam i zdrowka zycze:-)
Pamiętam doskonale pierwszy rok chodzenia do żłobka podobnie jak Wy zaczęłyśmy w listopadzie skończyłyśmy w marcu w tym zapalenie płuc śródmiąższowe. To był najgorszy okres, bo potem już było jedno zachorowanie w roku, w ubiegłym roku 100% frekwencja w żłobku i w tym póki co też. Ja stosuję podobnie jak Ty tran, a gdy pojawiają się pierwsze oznaki czegoś nieproszonego idzie w ruch syrop z czosnku. Przeciśnięty czosnek 2-3 ząbki, do tego łyżka miodu, sok z 1 cytryny, troszkę wody wszystko mieszamy i podajemy 2-3 łyżki, zapobiegawczo 1 łyżeczka. I jak katar obowiązkowo inhalacje z soli fizjologicznej.
A ja słyszałam, że codzienne długotrwałe picie czystka też daje efekty. Osobiście piję od miesiąca i raczej nic mnie nie łapie. Oprócz tego polecam starty imbir zalany wodą (odstawiony na kilka gofzin) i pity z cytryną. A dla dorosłych syrop z pędów sosny zaprawiony spirytusem 🙂 to dobre na kaszel 🙂
My na odporność podajemy łyżeczkę na dzień soku z czarnego bzu własnej roboty. Przy pierwszych objawach choroby dodajemy łyżkę dziennie syropu: czosnek, cytryna i miód. Jak na razie ładnie się nam to sprawuje.