
Co odebrały mi moje dzieci
Kiedy staraliśmy się z Wojtkiem o dziecko, wiedzieliśmy, że kiedy ono się pojawi, przewróci nasz świat do góry nogami. Kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży trojaczej, poza strachem o dzieci pojawiły się również pytania, jak to będzie kiedy dzieci pojawią się na świecie? Teraz po czterech latach ich obecności mogę zrobić małe podsumowanie. I wiecie co? Nie spodziewałam się, że nasze piękności tyle mi odbiorą.
Moje dzieci odebrały mi wolność i niezależność. Kiedyś robiłam co chciałam, nie patrzyłam na nikogo, interesował mnie tylko mój własny nos i to aby zbytnio się nie potłuc podczas upadku. Żyłam własnym życiem i nie odwracałam się za siebie tylko szłam do przodu, nie patrząc na konsekwencje.
Moje dzieci odebrały mi mężczyznę mojego życia. Kiedyś Wojtek był tylko mój, nie musiałam się z nim z nikim dzielić. Świata poza mną nie widział, a teraz? Do kochania ma nie tylko mnie, ale i swoje córy dla których totalnie stracił głowę.
Moje dzieci odebrały mi sypialnię. Zawsze marzyłam o wielkim łóżku z baldachimem, ale póki co łóżko zostaje marzeniem, dlaczego? Bo mieszkamy w niewielkim mieszkaniu i w miejscu sypialni urzędują nasze trojaki. Czasem nawet mało im miejsca w swoich łóżkach i próbują wysiedlić nas z naszego 🙂
Moje dzieci odebrały mi wolną łazienkę. Kiedyś korzystałam z łazienki ile chciałam, nikt nie stukał w drzwi i nie krzyczał : „Mamo, ja chcę sikuuuu, kiedy wychodzisz?” Kiedy miałam ochotę lałam wodę do wanny i leżałam w niej tyle ile chciałam. Teraz w ogóle dostanie się do niej graniczy z cudem, a co dopiero będzie kiedy dziewczyny będą nastolatkami i każda będzie chciał z rana zrobić sobie make up. Aż strach pomyśleć 😉
Moje dzieci odebrały mi sprawne szpilki. Kiedyś wkładając swoje ulubione szpilki wiedziałam, że nikt mi ich wcześnie nie rozbujał i nie połamał stalki. Teraz moje buty noszone są przez trzy pary małych stópek i wołają „zanieś mnie do szewca” 🙂
Moje dzieci odebrały mi szafę pełną ubrań. Moja szafa jest teraz o wiele uboższa niż przed czterema laty, a to tylko dlatego, że teraz choć idę z zamiarem kupienia czegoś dla siebie, ze sklepu wychodzę obładowana, ale siatkami pełnych dziecięcych ubrań 🙂
Moje dzieci odebrały mi ulubione seriale. Nie ma co ukrywać, nie mam szans dostania się do telewizora przy trójce dzieci, a to nie dlatego że one siedzą i oglądają bajki, tylko dlatego, że wiecznie szukam pilota 🙂
Moje dzieci odebrały mi ład i porządek. „Kiedyś to ja miałam czysto” – często sobie to powtarzam, a zazwyczaj wtedy, kiedy wchodzę do domu i widzę ten bałagan pozostawiony rano przed wyjściem. Czasem aż ręce załamuje jak oglądam moje nowo wymalowane ściany. Co kilka centymetrów jakieś piękne arcydzieła które mnożą się w zastraszającym tempie.
Moje dzieci odebrały mi spokój i ciszę. Mimo, że z natury głośna ze mnie istota lubię ciszę, ciszę która teraz jest dosłownie złotem. Od rana do wieczora słyszę tysiące: „a dlaczego?,a na co?, a po co? Mamooo”. A upragniona cisza nastaje kiedy dziewczynki idą spać.
Moje dzieci odebrały mi wakacje. Doskonale pamiętam wakacje tylko we dwoje – cóż to były za czasy. Nic nie było mnie w stanie zwalić z leżaka. Leżałam godzinami na słoneczku w błogiej ciszy i spokoju, nikt nie wołał do mnie „Mamooo choć do mnie…” 🙂

Oj tak…..:) Macierzyństwo wiele daje i wiele zabiera;) Czasem miło powspominać tą WOLNOŚĆ…………Czas szybko leci, zaraz skończą 18 i moze się wyprowadzą i znów będzie można poleżeć w wannie;)
Tekst pisany z przymrużeniem oka, ale jaki prawdziwy! Prawda jest taka, że w pewnym momencie to wszystko co straciliśmy zostając rodzicami zostanie nam zwrócona i nastanie wielki żaaal 😉
I nawet wtedy, gdy dzieci są z Babcią zawsze z tyłu glowy mam to, że są. Zastanawiam się robią, jak się czują. Moje dzieci zdecydowanie odebrały mi luz psychiczny, na który kiedyś mogłam sobie pozwolić przynajmniej od czasu do czasu. A dały tyle,że nie wystarczyłoby miejsca, żeby napisać 🙂
Ciesz się, że są z babcią. Ja jestem z bliźniaczkami non stop sama, do tego nastolatek. Nie ma babci, nie ma dziadka, ani cioci, a tatusia wciągnęła korporacja- codziennie do nocy. To dopiero jest jazda… NIE MAM NAWET CZASU NA CHOROWANIE! Każde przeziębienie po prostu „przechodzę”. Nie ma obiadków niedzielnych u mamusi lub „mamuśki” (czyli mamy męża), wieczornego wychodzenia gdzie bądź z mężem na randkę, ba!- nawet do ginekologa umawiam się z dziećmi…
Mamuśka! Uważaj, to dopiero początek!
kurczę.. nie jestem mamą, ale mimo że tekst jest pisany „z przymrużeniem oka” to da się wyczuć żal. jeśli ludzie są na tyle dorośli, że świadomie decydują się na dziecko (tu niespodziewanie na trójkę od razu) to raczej zdają sobie sprawę z tego, jakie wyrzeczenia ich czekają..
Hihihi dobre :):):) a jskie prawdziwe !!!!
🙂 świetne
Swoją drogą, gdzieś w necie przeczytałam:
Sprzątanie w domu w którym są dzieci, przypomina mycie zębów podczas jedzenia.
🙂
Swoją drogą przy dwóch chłopakach też się czasem trudno dopchać przed lustro 😉
Prawda, choć z przymrużeniem oka- jak piszesz 🙂 Wakacje….idziesz gdzie chcesz, wędrujesz po górach, leżysz z książką w ręcę, ale najbardziej – spokojna podróż, bo tego z dzieckiem nie uświadczysz 🙂
Ja mam czwórkę – leżę z książką, idę w góry gdzie chcę, jeżdżę w cichym aucie z szóstką ludzi, wychowałam tych ludzi tak aby spędzali czas z nami jak… ludzie 🙂
Rewelacyjny post 🙂 napisany z przymrużeniem oka ale i z miłością 🙂
Świetnie piszesz 🙂
Czeka na post co Ci dały twoje skarby:) bo choć ja mam jedną niespełna 2 letina a już moge podpisać się pod twoim postem obiema nogami i rękami… Podziwiam