
Gdybym cofnęła czas.
Już parę razy zadano mi pytanie: „Czy gdybyś wiedziała, że będziesz w ciąży mnogiej to też zdecydowałabyś się na ciąże?” Nie wiem dlaczego ludzie zadają takie pytania, jest to pytanie z kategorii „dziwne” do kobiety, która pragnie posiadać potomstwo. Ja od czasów młodzieńczych wiedziałam, że chce dzieci i robiłam wszystko, aby je mieć.
Zanim zostałam mamą przeszłam długą i krętą drogę. Próby nie udawały się i stos zużytych testów ciążowych lądował w koszu, ale ja wierzyłam, że przyjdzie taki dzień w którym zobaczę w końcu te upragnione dwie kreski.
Moje ciało jest bardzo oporne jeśli chodzi o produkcję progesteronu. Jego poziom jest zerowy, dlatego niejeden lekarz powiedział, że w ciąży to ja raczej nigdy nie będę, a jeśli jakimś cudem uda mi się w nią zajść to nie podanie hormonu w odpowiednim momencie spowoduje poronienie. Taki też był powód poronienia mojej pierwszej ciąży. Ja się jednak nie poddałam i walczyłam dalej.
Każdy lekarz rozkładał ręce, nie potrafił mi pomóc, na szczęście do czasu… bo trafiłam na profesora, który dość szczegółowo zajął się moim przypadkiem. Trafiłam do szpitala na trzy dni i tam przebadano mnie na wszystkie strony (dosłownie). Wychodząc po trzech dniach wiedziałam dopiero na czym stoję. Dostałam „cudowne” tabletki, które troszkę musiały pomóc matce naturze i uregulować owulacje. Zastosowałam się do zaleceń i po miesiącu ujrzałam swoje upragnione dwie kreski.
Zanim wzięłam tabletki, profesor objaśnił mi jakie mogą być skutki „uboczne” ich użycia, czyli, że może pojawić się ciąża mnoga. Byłam na nią przygotowana, ale tak naprawdę nie do końca wierzyłam w to, że akurat mnie się ona trafi. W naszej rodzinie nigdy nie było bliźniąt, więc nasze trojaczki to typowy efekt tabletek hormonalnych.
Doskonale pamiętam reakcję mojej mamy do której codziennie dzwoniłam z informacją, że lekarz widzi jeszcze jedno i jeszcze jedno, powiedziała wtedy :”Adziu, niech On już przestanie robić Ci to USG, bo one chyba do światła idą”. Początki (o których pisałam tutaj) były ciężkie, ale ich historia pisze się dalej i choć czasem mam ochotę wysłać te moje gagatki na księżyc z biletem w jedną stronę to w życiu nie zrezygnowałabym z bycia mamą wieloraczków. Jest wiele plusów posiadania wieloraczków, jeden chyba największy to taki, że one zawsze będą miały siebie i będą zgranym teamem, który rozumie się bez słów. Jest jeszcze wiele innych codziennych, choćby takich, że ja ze swoimi dziećmi nie muszę się bawić, nie muszę zajmować im czasu, bo one same sobie go organizują. Zawsze i wszędzie będę powtarzać, że nasze trojaki tak samo się kochają jak i nienawidzą i jak każde inne dzieci mają gorsze dni, gdzie powiedzą „Dziś nie lubię Tosi, Leny czy Zuzi”.
Kocham moje dzieci bez pamięci. Jeśli byłaby taka potrzeba oddałabym za nie życie i wiem jedno: W dzisiejszych czasach gdzie występuje coraz częściej problem bezpłodności, spotkało mnie niesamowite szczęście, a nawet cud, że w ogóle je mam i gdybym dziś miała możliwość cofnąć się w czasie, przeżyłabym drugi raz to samo.
Takie macierzyństwo jest piękne…
Choć od pojawienia się ich na świecie – non stop walczę…. – to i tak jestem najszczesliwszą mamą na świecie!!!
I choć moje Skarby mają już 8 lat… to niczego w życiu nie żałuję i nic nie zmienilabym. Tylko mój mąż to okropny nerwus i czasem wydaje mi się że stoję między dwoma światami… Ale mimo wszystko…
Każdy uśmiech uszczęśliwia….
Każda choroba przybliża….
Każda łza wzmacnia…
Życie dziękuję że jestem taka szczęśliwa
Alinko, a kto w dzisiejszych czasach nie jest nerwusem ? 🙂 Pokaż mi takiego, bo ja chyba nie znam 🙂
Kochana los dał ci 3! Pytanie dla mnie „czy byś się zdecydowała?” bez urazy – głupie! Ja mogę Ci tylko zazdrościć… Za1razem obrazu 3!Choć już niebawem bd nas o 1osobe więcej 🙂
Ja też uważam, że to pytanie jest głupie, ale wiadomo na naszej drodze spotykamy nie tylko tych „Mądrych” 🙂
A u jakiego ginekologa byłaś?
U prof. Krzyśka z Krakowa
Ja z całego serca zazdroszczę Ci trojaczek. Zawsze pragnęłam bliźniaków, o trójce nawet nie marzylam. Marzylam o tym nawet jak miałam już dwie wspaniałe córki ale trzecia ciąża była też pojedyncza. Takim sposobem mam też trzy dziewczynki ale z trzech ciazy a teraz dwie z nich to już kobietki- 16, 13 i 5 . Chcialam bliźniaki aby dzieci byly na tym samym etapie rozwojowym i mogly się razem bawić. Moje teraz też razem spędzają czas i bawią się ale na początku tak nie było, była raczej opieka nad młodszym rodzeństwem i nieco zazdrosci bo wiadomo ze niemowlaczek potrzebuje wiecej opieki mamy niz starsze i mimo ze staralam sie na rowni poswiecac czas to i tak wdzieralo sie nieco żalu i zazdrosci starszego dziecka bo juz musialo dzielic się mama. U Ciebie tego problemu nie bylo bo zawsze byly trzy i pewnie jest jakas zazdrosc ale inna. Teraz te dwie starsze to nie tylko siostry ale i przyjaciółki a małą narazie się opiekują ale i ona zapewne za kilka dobrych lat dołączy to grona przyjaciółek sióstr bo bardzo się kochają i jest to zgrana ekipa.
Kasiu masz rację, dziewczyny są o siebie zazdrosne, ale w inny sposób niż dzieci (rodzeństwo) w różnym wieku, ale trzymają sztamę 🙂
Ciesze się, że mają siebie bo jak kiedyś nas zabraknie to one zawsze będą razem !
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie !
Przyznam, że do póki nie przeczytałam Twojego bloga, posiadanie wieloraczków kojarzyło mi się wyłącznie z wyrzeczeniami i większymi kłopotami i mega hałasem. Moje dzieci szczególnie jako niemowlęta były piekielnie wymagające , więc jakbym dostała od losu ”zestaw” takich trudnych dzieciaczków, to chyba najnormalniej w świecie bym tego nie ogarnęła. Ale dzięki Tobie widzę, że takie multimacierzyństwo, to jednak piękna przygoda i na tyle fajna sprawa, że w pewnym momencie zaczęłam żałować, że moje dzieci nie są w równym wieku. Cudne masz te dziewczyny!! Mnie marzy się chociaż jedna, bo w domu sam testosteron;)
Podczytuję czasem, bo lubię patrzeć na Twoje córy 🙂 Śliczne są. No i w tym samym wieku co moje… a dokładnie dwa tygodnie młodsze (rodziłyśmy w tym samym tc). Podobnie jak Ty miałam duży problem z zajściem w ciążę i pewnie moje bliźniaczki to też dzięki hormonom. Zawsze mówiłam, że dwójka to najlepsze co mogło mnie w życiu spotkać… a jeszcze lepsza mogłaby być tylko trójka 🙂
Ludzie zadają czasem niewiarygodnie głupie pytania. Pozdrawiam z Warszawy 🙂
Ojj zadają, zadają 🙂 słyszę je dość często 🙂 i czasem ręce opadają!
Ściskamy bliźniaki :*