I po robalu

Na słowo  dentysta paraliżuje mnie natychmiast. Przed oczami mam stomatologa  w maseczce i te okropne wiertła. Ten dźwięk borowania doprowadza mnie do dreszczy i w momencie spinam całe ciało, a ręce zaciśnięte w piąstki lądują pod udami. Nie ukrywam, chodzić do dentysty nie lubię, w sumie to nie znam nikogo kto by do niego chodził z chęcią, ale wiadomo, jak trzeba pójść to zaciskam zęby i idę.

Zastanawiałam się nad tym jak przygotować dziewczynki do pierwszej wizyty. Wiadome było, że na pierwszej wizycie będą zapoznawać się  z gabinetem i całym sprzętem i nic nie będziemy borować. Nie chciałam, aby od razu to miejsce kojarzyło się tylko z bólem.  Owa wizyta odbyła się już podczas wakacji. Już wtedy wymyśliłam sobie, że dobrym sposobem na zapoznanie się ze sprzętem będzie przypisanie im imion z bajki. Tak więc, wiertło szybki, to „Maja”, wiertło wolne to „Gucio” natomiast psikacz powietrza – „Filip”.

Całkiem niedawno, nasza Lenka po zjedzeniu czegoś słodkiego narzekała na ból zęba. Przyszła ciocia stomatolog (żona mojego brata) i stwierdziła, że trzeba przyjść do gabinetu, bo jest dziurka.  Nie było już wyboru i trzeba było pójść, bo wiadomo, że nie ma nic gorszego jak patrzenie na cierpienie własnego dziecka.

Miałam obawy, czy w ogóle to moje dziecię otworzy buzię, ale wytłumaczyłam jej, że ciocia wygoni robaczka i ząb boleć już nie będzie. Na fotel siadłyśmy razem. Oczy miała większe niż pięć złotych z przerażenia, ale po przedstawianiu Mai, Gucia  i Filipa atmosfera się trochę rozluźniła 🙂 Nasza córa otworzyła buziolę i cyk – myk robak wyskoczył. Zamiast robala w zębie pojawiła się kolorowa plomba. Ciocia obejrzała resztę zębów i okazało się, że jest jeszcze jedna maleńka dziurka, wiec poszłyśmy za ciosem i podczas jednej wizyty zrobiłyśmy dwa zęby! Pękałam z dumy jakie to nasze dziecko dzielne. Ani jedna łza nie popłynęła i w nagrodę otrzymała dyplom, z którym dumnie maszerowała do domu, aby pochwalić się swoim siostrom.

Przygotowanie dziecka do wizyty u stomatologa, bądź też u innego specjalisty jest więc bardzo ważne. Bo nie ma chyba nic gorszego, jak dziecko zrazi się już na samym początku, bo wtedy nawet wołami go nie zaciągniesz.

Czy Wy też macie jakieś sposoby na to, aby przygotować dziecko na wizytę u specjalisty?

ps. grafika – internet

Pozdrawiam Adulka

 

6 Replies to “I po robalu”

  1. Adulka,Ty masz tak ładne ząbki,że pewnie nawet nie musisz chodzić do dentysty..A ja już muszę iść i tak to odwlekam :(..Boję się…

  2. Brawa dla Lenki 🙂 Ja też bardzo boję się dentysty i naprawdę jak mam iść to wszystko mnie w środku ściska… Wiktorek jak był na pierwszej wizycie to też ładnie siedział i dał sobie zrobić. Niestety po kolejnych wizytach już tak wesoło nie było (leczyliśmy dosyć długo jednego ząbka i stąd ten płacz u niego)… Teraz na samo słowo DENTYSTA jest smutna minka i proszenie, żeby nie iść. Ale niestety wizyta konieczna (plomba wypadła). Mam nadzieję, że po takim czasie usiądzie w miarę normalnie i da sobie zrobić ząbka.
    Pozdrawiam :*

  3. Nasza przekorna prawie 3 latka odbyła już 3 wizyty adaptacyjne. Na żadnej nie otworzyła buzi. Mimo naszego pozytywnego nastawienia jest uparta i już. Narazie nic się nie dzieje, ale będzie spory problem jak pojawi się w ząbku dziurka. Takie mamy przekorne i zbuntowane dziecko.

  4. Mój Mati był u dentysty jakiś czas temu z tatą i bardzo mu się podobało. Tak bardzo, że teraz chce jak chce zjeść coś słodkiego, to od razu dodaje, że on lubi chodzić do pana doktora. Mimo to wcale nie jestem pewna czy byłby taki dzielny jak Wasza Lenka. Brawo za odwagę!

Skomentuj marta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *