IV …

„Czcij ojca swego i matkę swoją…” Pamiętam, kiedy uczyłam się tego przykazania dwadzieścia kilka lat temu. Wtedy jako dziecko kompletnie nie zdawałam sobie sprawy z tego o czym ono mówi.  Dziś kiedy je czytam wiem , że ma na celu przypomnienie o wielkiej wdzięczności za dar życia, jaką winni jesteśmy naszym rodzicom.
Czas buntu podczas okresu dojrzewania nie jest łatwy i wie o tym chyba każdy kto go przechodził, a jeśli tego jeszcze nie doświadczył to prędzej czy później i tak doświadczy. Oj zdecydowanie jest to ciężki okres. Wydaje się nam wtedy, że wszystko nam wolno, a świat dookoła jest bee. Sama pamiętam jakim ziółkiem byłam, jaka byłam wściekła na rodziców, że tego, czy tamtego mi zakazywali. Zawsze byłam zła na to, że inni mogą, a ja Nie! Inni mają, a ja Nie. Inni mogą pójść na imprezę i wrócić nad ranem, a ja dostawałam telefon, abym przypadkiem nie zapomniała być na 22. A kiedy słyszałam „Zobaczysz jak będziesz miała swoje dzieci …” dostawałam szału i mówiłam ” Ja nie będę taka jak Wy …” . Dziś mam prawie 31 lat i na wychowaniu trójkę dzieci, w dodatku dziewczynek. Patrze na otaczający nas świat i mam dreszcze, bo nie wyobrażam sobie co będzie działo się za te kilka- kilkanaście lat. Przeraża mnie sama myśl o tym, że kiedyś to ja jako matka stanę przed trójką dorastających nastolatek. Dopiero jako rodzic, zdałam sobie sprawę z tego, że mama i tata nigdy nie chcieli dla mnie źle i nie chcieli zrobić mi na złość. To tylko ja, buntująca się nastolatka myślałam, że niszczą moje dzieciństwo, bo ja wtedy chciałam brać garściami wszystko.
Mama dała mi życie i wynosiła mnie nie tylko w łonie te 9 miesięcy, ale prawie 2 lata na rękach, bo tak dawałam jej w kość. Potem wiele razy odpyskowałam i trzasnęłam jej drzwiami przed nosem, a Ona? Od 30 lat kocha mnie bezgranicznie i zawsze, kiedy jej potrzebuje jest przy mnie i mam w niej oparcie. Inny już dawno by się odsunął, bo ile można znosić humory i złości dorastającej córeczki?
Dziś moje córki mają prawie pięć lat i miewają humory, złości i gorsze dni. Potrafią mnie doprowadzić do stanu, gdzie liczenie do dziesięciu nie wystarcza. W moim sercu zapisane mam wiele wspólnych wspaniałych chwil, ale mam też rzucone mimo chodem bez zrozumienia „Jesteś głupia” i doskonale pamiętam żal i smutek, który mnie wtedy ogarnął. Pół nocy nie przespałam, bo nie dość, że było mi przykro, że usłyszałam takie słowa od mojej najukochańszej córki, to jeszcze dotarło do mnie jaką córką byłam dla swojej mamy, skoro tyle razy sprawiłam jej przykrość nie tylko słowami, ale i czynem.

Widok tulącego się małego dziecka do matki nie dziwi nikogo, ale widok tulącego się do mamy dorosłego człowieka już tak. Zazwyczaj odbierane jest to jako „mami synuś”, albo „nie odciął jeszcze pępowiny”. Sama nieraz byłam świadkiem takiego komentarza i naprawę go nie rozumiem, bo przecież czułość wobec mamy, czy taty nie powinna być dla nas gorsząca i nie powinna nikogo dziwić. To, że ktoś potrafi bez wstydu okazać rodzicom miłość powinno być dla nas lekcją pokory, a nie okazją do wyśmiewania.
Nigdy nie wiemy co przyniesie czas, jak potoczy się nasze dalsze życie. Może okazać się, że tak jak kiedyś rodzice karmili nas łyżeczką kiedy byliśmy dziećmi, tak my będziemy musieli troszczyć się o nich w codziennym życiu. Serce mi rośnie, kiedy obserwuję takie rodziny, gdzie dziecko opiekuje się swoją starszą mamą, albo tatą, ale niestety czasem bywa i tak, że nie zdążymy…
Dlatego szanujmy swoich rodziców i bądźmy im wdzięczni za dar życia jakim nas obdarzyli, bo któregoś dnia ich zabraknie, a wtedy będzie już na wszystko za późno …

 

8 Replies to “IV …”

  1. Pięknie napisane!
    A na tyle na ile czytam bloga, to nie mam wątpliwości, że nawet jeśli dziewczynki będą się kiedyś buntować, to z takimi rodzicami, wyrosną na dobre i rozsądne kobietki i same będą kiedyś super mamami;)

  2. Cudowny wyszedł ten post.. niby prosty i oczywisty a zarazem piękny i ciepły.
    Poświęcamy tyle miłości naszym skarba, że w przyszłości będzie to owocowac i nie musisz się martwić;*

  3. Pięknie napisane ( mam mokre oczy po przeczytaniu).
    W środę wracałam po pracy zmęczona, wstąpiłam jeszcze zaatakować i stojąc kolejce do kasy zauważyłam czekoladowe medale z napisem: „DZIECKO NA MEDAL „, w pierwszej chwili pomyślałam o Dniu Dziecka, A w drugiej po prostu wzięłam dwa. Nie byłabym mamą, gdyby nie moi kochani synowie. A to najlepsze co mnie spotkało.
    W domu czekali na mnie z życzeniami i prezentami, a ja też coś miałam dla nich ; ) obaj rozpakowali je tak aby medal został 🙂

    1. Oooooo ale cudnie z Twojej strony! Tak to prawda, gdyby nie nasze pociechy nie byłybyśmy mamami, może czasem nie jesteśmy idealne,(ale ideałów nie ma) ale jesteśmy najlepszymi mamami dla naszych dzieci.

  4. W domu rodzinnym nie nauczono mnie okazywania uczuć, tego nauczył mnie dopiero mąż 🙂
    Mnie też wiele rzeczy nie było wolno gdy byłam dzieckiem, nastolatką…. Nie rozumialam tej surowe dyscypliny , za którą teraz jestem mamie wdzięczna! Teraz , dzięki temu jestem silniejsza 🙂

  5. niestety , abyś oddać wiekowym rodzicom , trzeba najpierw w dzieciństwie od nich dostać .
    Rodzice przez duże R są w mniejszości . Większość nie daje sobie emocjonalnie rady z rodzicielstwem .
    Dobrze , że jest jeszcze ta mniejszość !

Skomentuj Dwa + Trzy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *