
Jestem mamą wcześniaków
Jestem mamą wcześniaków, nie jednego, a trzech i to trzech na raz, za jednym zamachem. Będąc w ciąży wiedziałam, że nie donoszę ich do 40 tygodnia, ale nie spodziewałam się, że rozwiązanie nastąpi już w 31.
Temat wcześniactwa nigdy mnie nie interesował, nigdy się w niego nie zagłębiałam, bo niby czemu miałam to robić? przecież rokowania były jednoznaczne – bezpłodność. Dzieci mieć nie będę, więc ten temat jest mi całkowicie niepotrzebny. Może nie niepotrzebny, ale w ogóle o nim nie myślałam.
Wszystko zmieniło się z chwilą kiedy dowiedziałam się, że jestem w trojaczej ciąży. Ogarnął mnie strach, strach który był obecny do samego rozwiązania. Wiedziałam, że urodzę wcześniej, ale nie byłam świadoma tego co mnie czeka i jak to wszystko wygląda w praktyce.
Moment w którym poczułam, że coś zaczyna się dziać i na pewno nie jest to nic dobrego był dla mnie koszmarem z najgorszego snu. Było zdecydowanie za wcześnie na poród, a ja nie mogłam nic zrobić. Byłam bezsilna … Obwiniałam się, że nie zapewniłam moim dzieciom tego bezpieczeństwa, które dają inne mamy swoim dzieciom nosząc ciążę do końca. Wiem, że nie powinnam się obwiniać, bo dałam im życie i nic więcej nie mogłam zrobić. Ale takie poczucie wewnątrz jest – przynajmniej u mnie.
Matka, która widzi swoje przedwcześnie urodzone dziecko w inkubatorze przeżywa niesamowite emocje. Wejście na odział to za każdym razem ogromna niewiadoma i strach, nigdy nie wiesz jaką informację tym razem dostaniesz. Ja przeżywałam to potrójnie, mimo, że stan dziewczynek nie był tragiczny, jednak tak naprawdę nie wiedziałam co przyniesie kolejny dzień. Tosia miała sepsę, Lenie non stop spadała saturacja, Zuzia urodziła się na zgniłym łożysku. Ich wrogiem były: zespół zaburzeń oddechowych, niedokrwistość wcześniacza, tachypnoe noworodków,wrodzone chlamydiowe zapaleniu płuc, sepsa. Każdego dnia modliłam się o to abym nie usłyszała czegoś, czego w życiu nie chciałabym usłyszeć. Nie wyobrażam sobie gdyby którejś z nich mogłoby nie być …
Życie na oddziale neonatologicznym to inny świat, świat o którym człowiek nie mający z tym styczności nie ma pojęcia. Tam każda chwila to walka o życie, walka o każdy oddech małej ludzkiej istoty, małej bezsilnej istoty, która jest dla Ciebie całym światem, za którą oddałabyś życie. Siedzisz przy tym szklanym domku, patrzysz na swoje dziecko i modlisz się o cud, modlisz się o to, aby wszystko już się skończyło i żebyś zabrała je do domu. Musisz być twarda, bo nie możesz pozwolić sobie na chwilę zwątpienia i słabości, musisz być silna za siebie i za tę istotę. Dlatego bardzo ważne jest pozytywne nastawienie, niezależnie od sytuacji.
Wiem, że mam niesamowite szczęście, że mimo, iż dziewczynki są z 31 tygodnia i w dodatku z ciąży trojaczej, są dziećmi normalnie rozwijającymi się. Praktycznie niczym nie odbiegają od dzieci urodzonych o czasie. Poza astmą z którą boryka się Lenka są całkowicie zdrowe. To niesamowite w całym tym cudzie który mnie spotkał.
Wszystkim wcześniakom, tym dużym i tym małym życzymy zdrowia, a ich mamom wielu sił.
Mojq kochana!!! nie musze Ci pisac co i ja równiez przezyłam bo nasze historie sa prawie identyczne…dzieki temu sie poznałysmy a Nasze Trojaki sie naprawde fajnie zakumplowały….do tej pory wspominam nasze Zuzanki ktore jako jedyne dązyły do wspolnego celu w zabawie czyli pokolorowac swoje gogantyczne pradce!!! i ta fota gdzie stoja razem i sa mega szczesliwe!!! ze wykonały zadanie JAK powinny…mam nadzieje ze Nasza znajomosc przetrwa i bedziemy mogły razem cieszyc sie szczesciem i przeyjaznia Naszai naszych dzieci na wieki….tego Nam zycze!!!! I DO TEGO BĘDĘ DĄZYC!!! SCISKAM WASZE WCZESNIAKI CAŁYM SEDUCHEM!!!!
Kochana, nawet nie chce sobie wyobrazić, co czulas i przeszlas. Ten codzienny strach. Ale potrójny cud, zdrowy cud, to wynagrodzenie tych wszystkich zmagań. A Ty jesteś wspaniała matka.
Ojejku, ja nie wiem czy dała bym radę, szczęścia !
http://www.kolorowe-usta.blogspot.com
Wow! Jak na trojaczki to, wydaje mi się, że i tak ładnie ich donosiłaś…31 tc. Moje bliźniaki, Jaś i Staś też są z 31tc.
Doskonale rozumiem ten strach połączony z oszołomieniem, gdy poród zaczyna się tak wcześnie, zbyt wcześnie…
Bardzo się cieszę, że dziewczynki są zdrowe 🙂 Wcześniaki to naprawdę mali dzielni wojownicy.
Nie wiem skąd jesteś, ale jeżeli masz blisko do Warszawy to zapraszam na wystawę plakatów wcześniaków „Mali bohaterowie ze św. Zofii” czynną od dziś do 5.12 🙂
Do mnie często wracają wspomnienia z oddziału. Mam zupełnie podobne odczucia zwchodzenia na oddział – jak tylko otwierałam drzwi korytarza odwiedzających, to od razu uszy mych dochodził dzwięk pulsoksymetru i w duchu powtarzałam ”Panie, proszę, aby to nie mój mały tak dzwonił”… gdy zasłonki były otwarte szukałam Go pospiesznie wzrokiem przez szybę.
Świadoma, że urodzę wcześniaka byłam niecały tydzień, a i tak było to bardzo ciężkie psychicznie. Nie wyobrażam sobie żyć z tą świadomościa od początku ciąży. Buziaki dla dziewczynek
Ja często kiedy już leżę w łóżku i próbuję zasnąć, zamykam oczy i mimo, że nie chcę widzę to co się wydarzyło, nie spodziewany poród, szpital i wszystko to co w nim przeżywaliśmy.
Doskonale Cie rozumiem, bo mam podobną historie z moimi wcześniakami, urodzonymi w 36 t.c , ciąza trojacza 2 kosmówkowa-trójowodniowa. Była to jedna z trudniejszych,jak nie najtrudniejszych mnogich ciąż, jak to określili lekarze ginekolodzy. Do szpitala z przedwczesnymi skurczami porodowymi trafiłam w 28 t.c i juz….zostałam na 2 mce aż do rozwiązania. Był to dla mnie najtrudniejszy okres w życiu, ale dałam radę, bo wierzyłam, ze bedzie dobrze, że musze być silna dla moich synów. Bałam się potwornie, a stres towarzyszył mi praktycznie w każdym trymestrze ciąży. Chlopcy urodzili sie zdrowi, rozwijają sie prawidłowo, a to było i jest dla mnie najważniejsze, dlatego też rozumiem przez co Ty musialaś przejść ze swoimi wcześniakami. Racją jest, ze w Twoim jak i moim przypadku to był cud ,… o którym kazdego dnia staram się pamiętać. Moje chlopaki skończyly wlaśnie 1 Roczek, był to trudny i ciężki dla mnie Rok, ale jakże szczęśliwy. Życzę także Tobie sił i wytrwałości na każdy nadchodzący ,nowy dzień Bo bycie rodzicem nie jest łatwe ….