
Kamienny krąg
W szanownym gronie kamiennego kręgu tak jak już wspominałam w poprzednim poście zasiada: Madzia (mama Karolki), Ewa (mama Hanusi), Justyś (mama Emilki) no i ja 🙂 Chcę tym szczególnym mamą poświęcić osobnego posta, ponieważ są to ważne osoby w tym czasie od kiedy zostałam mamą. Mamę Madzie pamiętam jeszcze z oddziału, gdzie na początku leżała Zuzia, bo zaraz obok leżała jej cudna Karolka. Ona tego jeszcze nie wie, ale zazdrościłam jej pięknego głosu, tak zawsze cudnie śpiewała swojemu maleństwu, chyba każda mama z naszego boksu zerkała z zazdrością w jej kierunku. Jest mamą, którą bardzo podziwiam, miała wiele ciężkich chwil w swoim życiu, a mimo tego jest osobą twardo stąpająca po ziemi, oddaną i troskliwą mamom, która kocha swoją Korolkę ponad wszystko (swoją historię opisała na blogu, który bardzo serdecznie polecam, http://malinscy.blogspot.com/) Podczas naszych spotkań przy odciąganiu mleka Madzia zawsze wnosiła pełno pozytywnej energii, ale kiedy trzeba było sprowadzała nas matki wariatki na ziemie 🙂 To ona była chyba z nas wszystkich najbardziej rozważna. Kolejna mama to Ewa. Ją poznałam jako pierwszą. Pierwsze nasze spotkanie miało miejsce przy sali gdzie leżały Tosia i Lenka, siedziała cichutko w kącie okryta apaszką i odciągała mleczko, mówiła że jest tu taki pokoik gdzie można usiąść w spokoju i odciągnąć pokarm ( w tym czasie przeprowadzano badania w pokoiku, a wtedy nie można tam przebywać). Pierwsza myśl jaka wtedy przyszła mi do głowy to, to że, super babka z niej, troszczy się żebym nie siedziała na korytarzu i nie była obiektem tych wszystkich oczu, które przechodzą korytarzem i zerkają na mamy odciągające pokarm. Teraz już nie pamiętam, ale chyba jeszcze tego samego dnia spotkałyśmy się w naszym magicznym pokoiku. To mama o bardzo serdecznym wyglądzie, zawsze uśmiechnięta, zadbana, pogodna, i mająca najwięcej zastojów – „kamieni” w piersiach 🙂 (Jeśli dobrze pamiętam to jako jedyna z nas przeszła zapalenie piersi). Jej córcia Hania jest przecudną iskierką, o której Ewa mogłaby opowiadać bez końca. Trzecia z mam to Justyna, ona chyba dołączyła do nas jako ostatnia, zresztą dzięki Madzi, to ona pilnowała Justynę z porami odciągania, bo Justyna nie mogła oderwać się od inkubatora Emilki. Justyś, mama zawsze bardzo troszcząca się o swoją córeczkę, uśmiechnięta i osoba od której bije niesamowity blask. I kolejna z nas która ma za sobą przeszłość, którą opisała (zapraszam także na jej bloga www.mamaemi.blogspot.com) Jej Emilka to blondyneczka o niebieskich oczętach, strasznie urocza. Justyś miała iskierki w oczach, kiedy o niej opowiadała podczas odciągania. Oj tak mamuśki, nigdy nie zapomnę tych naszych spotkań, opowiadań, licytowania się która z nas odciągała więcej mleka, która miała mniej kamieni. To wy dawałyście i dajecie wciąż dużo siły do działania, to wy zawsze doradzicie jeśli chodzi o jakiś problem, pomagacie go rozwiązać, podsunięcie dobra książkę o wychowaniu naszych urwisów. Nigdy nie zapomnę tych, śmiechów podczas odciągania, wypadów na obiad, tego czasu w którym byłyśmy jak szpitalna rodzina. Te wspomnienia zostaną już na zawsze w mojej pamięci. I mam nadzieję, że nasze córeczki kiedyś też będą takimi kumpelami jak MY 🙂
Dziękuję wam dziewczyny za wszystko!
![]() |
| Mamy z kamiennego kręgu |
Adu, i ja się cieszę, że byłas tam z nami. Wogóle myślę, że to był wielki dar dla nas, że własnie w tym czasie nasze drogi się spotkały. Dzięki Wam dziewczyny za każde dobre słwo i gest, których wtedy bardzo potrzebowałyśmy.
Jeju…wzruszyłam się strasznie jak to przeczytałam…I ja dziękuję WAM – za wszystko…