Kiedy Ada mała była ….

W swoim życiu miałam różne etapy. Chciałam być chirurgiem, kosmetyczką, fryzjerką i przedszkolanką. Życie zadecydowało jednak,  że trafiłam za biurko, ale nie jako Pani pedagog, lecz Pani z administracji → O swojej pracy pisałam Tutaj. Zanim jednak zaczęłam snuć plany kim zostanę, miałam taki moment, że bardzo chciałam zostać zakonnicą. Tak zakonnicą.

W naszej rodzinnie jest jedna zakonnica. Jest to wspaniała kobieta z niesamowitą charyzmą i siłą charakteru. Zawsze radosna i pełna pozytywnej energii.  Chciałam być taka jak Ona. Za dziecka zbierałam obrazki święte, miałam nawet pokaźną kolekcję, śpiewałam w chórze kościelnym i jeździłam na oazy. Byłam bardzo blisko Boga i Kościoła. Kiedy przyjeżdżała do nas ciocia Ada, bo tak ma na imię ciocia zakonnica, bardzo dużo się z nią modliłam, rozmawiałyśmy o wierze. Ciocia bardzo mi imponowała i któregoś dnia powiedziałam do niej: „Ciociu ja też będę zakonnicą”, a ciocia o mało się nie opluła 🙂 Wiecie co mi powiedziała? „Dziecko moje kochane, ty to jeszcze dobrze się nad tym zastanów, bo przecież wszystkie zakony zamkną przed Tobą”. A jednak długo wierzyłam w  to, że ja naprawdę mogę tą zakonnicą zostać.
Postanowiłam nawet, że skoro już chce zostać tą zakonnicą, to nie pójdę do otwartego klasztoru, tylko do zamkniętego i tam będę żyć w ciszy i skupieniu.

Pamiętam, że wydarzyło się kilka rzeczy, które przekonały mnie jeszcze bardziej do tej decyzji. Pojechałam z tatą i rodzeństwem na wycieczkę do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes. Było to dla mnie ogromne przeżycie, samo miejsce zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Miałam wtedy około dwunastu lat. Pamiętam, że ilość osób tam będących  przeszła moje najśmielsze oczekiwania, wszędzie tłumy. Miałam się pilnować i nigdzie nie odchodzić, więc zrobiłam tak, jak kazali. Nagle okazało się, że cała moja grupa odeszła, a ja sama jak paluch zostałam w tym tłumie. Oczywiście zamiast zachować spokój, to rozbeczałam się i wpadłam  w panikę. Dziś nie jestem w stanie stwierdzić ile czasu stałam i beczałam, ale wtedy wydawało mi się że stoję tak wieczność. Nagle podszedł do mnie Polski ksiądz, zapytał co się stało i dlaczego płacze. Opowiedziałam mu jaka ze mnie gapa, a on przytulił mnie i powiedział „Zaraz się odnajdziemy”. Nie wiadomo skąd mój tata i cała grupa przyszła do nas z drugiej strony. Kiedy odwróciłam się, aby podziękować księdzu za pomoc, jego już nie było.
Niby komuś mogłoby wydawać się, że to śmieszne, ale ja wtedy stwierdziłam, że to jakiś znak, że nagle spośród ogromnego tłumu akurat podszedł do mnie Polski ksiądz. Skąd on wiedział, że jestem Polką? Na tej wycieczce stała się jeszcze jedna dziwna rzecz.
W Grocie Massabielle stoi figura Matki Boskiej, chciałam mieć w niej zdjęcie. Tato mnie ustawił i cyk – po zdjęciu. Kiedy wróciliśmy do Polski, wywołaliśmy klisze i co się okazało? że Adulki na zdjęciu nie ma. Normalnie zamiast mnie była biała postać. Wywoływaliśmy to zdjęcie kilka razy, i nikt nie był w stanie wytłumaczyć nam dlaczego tak się stało.
I wtedy stwierdziłam, że faktycznie to kolejny znak potwierdzający moją decyzję, aby zostać tą zakonnicą.

W rodzinie mamy zaprzyjaźnionego księdza, nawet pisałam o nim→ Tutaj. Znamy się już kilka dobrych lat. Pojechałam z tatą do niego w odwiedziny i tak sobie gadaliśmy o życiu, po chwili powiedziałam, że chce zostać zakonnicą, a ojciec Stanisław skwitował to w momencie: ” Ada, jak Ty zostaniesz zakonnicą, to mnie ogłoszą biskupem:)”

Nie mogłam pojąc dlaczego oni tak mówią? przecież ze mnie taka „grzeczna” dziewczynka, a oni we mnie tak wątpią. Kilka osób nawet zaczęło mi tłumaczyć, że takie osoby jak ja nie mogą zostawać zakonnicami, bo musieliby wszystkie zakony zamknąć, bo ja bym je rozniosła. No dobra, z ręką na sercu przyznaje, że grzeczna to ja nigdy nie byłam i pomysły miałam nie z tej ziemi, ale aż tak we mnie wątpić? Co niektórzy mówili nawet; ” Byłabym zakonnicą, gdyby nie to, co pod spódnicą … 🙂 ”

Minęło kilka lat, na horyzoncie pojawił się mój obecny mąż i wiecie co? straciłam dla niego totalnie głowę i zakon odszedł w siną dal. Nie raz myślałam o tym co by było gdybym go nie spotkała? Nie miałabym tego co mam teraz, czyli kochającego męża i wspaniałych dzieci, a świat straciłby tak wspaniałą istotę jak JA 🙂

 

ps. oczywiście końcówka to żart, bo ten post to taka mała historia mówiąca o tym, co by było gdyby.

9 Replies to “Kiedy Ada mała była ….”

Skomentuj Asia (Latorośle) Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *