Mama to też kobieta

Pamiętam moment w którym zaczęłam coś więcej koło siebie robić, mam tu na myśli kolor na włosach i makijaż. Pierwszy raz odstrzeliłam się na dyskotekę w podstawówce (klasa 8, czyli teraz 2 gimnazjum)  ukradkiem wyszłam z domu i modliłam się, żeby nie zobaczyła mnie mama, bo jasne było, że z domu do ludzi tak nie wyjdę. Niestety zanim impreza się rozpoczęła razem z  moją wychowawczynią w szkolnej toalecie zmywałam swój piękny make – up. Wyobraźcie sobie jak wyglądałam 🙂  bez mleczka do demakijażu i tarcie samą wodą – istny upiór. Mamusia wiedziała o całym incydencie zanim wróciłam do domu 🙂
Można więc powiedzieć, że sztukę makijażu opanowaną mam od najmłodszych lat.
Na szczęście w szkole średniej nikogo już nie dziwił tusz na rzęsach i mogłam szaleć do woli. Malowanie zostało mi do dnia dzisiejszego. Lubię się w makijażu, bo czuję się bardziej wyraźna. Dużym minusem u blondynek jest jasna oprawa oczu i ja akurat taką mam. Niewymalowana wyglądam jak moja młodsza siostra Amelia i nawet moje córy mówią: „Mamo, ty ładniejsza jesteś jak masz to na oczach”.

Doskonale pamiętam jak zwieźli mnie z sali operacyjnej i lekarz który się mną zajmował nachylił się nad moją głową i zapytał: „Pani Ado, czy Pani dobrze się czuje? wygląda Pani strasznie blado” No blada byłam to fakt, bo nie miałam na sobie ani deka makijażu – nie dziwie się, że się biedak wystraszył 🙂 Całą ciąże powtarzałam, że na porodówkę to ja pojadę „odpicowana” w pełen makijaż, żeby się mnie własne dzieci nie wystraszyły i co? Pojechałam w mokrych włosach i totalnie saute 🙂

Reasumując, malowanie jest dla mnie zupełnie normalną codzienną czynnością pewnie tak jak dla większości kobiet, które robią to od lat. To, że zostałam mamą niczego nie zmieniło w tej dziedzinie i to, że pojawiły się dzieci nie spowodowało, że wyglądam jak Kopciuszek. Dziwią mnie czasem komentarze typu: „Pani taka zadbana, umalowana, ubrana, a przecież ma Pani dzieci i to trójkę. Kiedy Pani znajduje na to czas”? A no znajduje, bo piętnaście minut z rana dla siebie to żaden wyczyn. To, że jestem multi-mamą nie znaczy, że nie mam dla siebie czasu, bo wbrew pozorom mam go sporo, a nawet gdy byłam w pieluchach i butelkach to i tak starałam się wyglądać jak człowiek. Znam niejedną multi – mamę, która podczas rozmowy ze mną powiedziała: „Ada, czy Ciebie też ludzie tak dziwnie odbierają, bo jesteś zadbana? Ludziom się wydaje, że jak już ma się wieloraczki to trzeba straszyć wszystkich dookoła swoim wyglądem?”.

A może, żeby nie być postrzeganym nad wyraz dziwnie, mamy powinny chodzić w rozciągniętych dresach, tłustych włosach i obgryzionych czy odrapanych paznokciach? Czy wtedy będziemy wyglądać adekwatnie to ilości dzieci i do tego, że jesteśmy mamami?
Wiem, że są kobiety które w ogóle się nie malują, bo po prostu tego nie lubią i dobrze, bo mają do tego prawo i ich naturalnych wygląd nikogo nie dziwi. Ale widok wymalowanej  i dbającej w ten sposób o siebie mamy też nie powinien dziwić, bo mama jest też kobietą i nie powinno się o tym zapominać.

fot.Piotr Wyszyński

12980457_1104912136238326_834019977_n

27 Replies to “Mama to też kobieta”

  1. Przyznaję szczerze : poza podwórko własnego domu nie wychodzę bez makijażu – w zasadzie wcale. Na palcach jednej ręki można takie sytuacje policzyć. Podkład jest ze mną od lat – niestety mam cerę pokrytą plamkami i lekkim trądzikiem więc według mnie to koniecznie – zaczerwienienia wyglądają okropnie!
    W domu chodzę bez makijażu ale… zawsze muszę mieć umalowane rzęsy. Swoje mam blond, wcale ich nie widać przez co wyglądam jak po ciężkiej chorobie a mąż nie może na mnie patrzeć. Pierwsze co słyszę po pobudce „umalujesz rzęsy kochanie?” 🙂 No cóż… sama na siebie bez tuszu patrzęć nie mogę – absolutnie mu się nie dziwię. Jasna oprawa oczu jest okropnym MANKAMENTEM! Ratuje henna od czasu do czasu 🙂

    1. Więc rozumiesz mnie doskonale, ja raz wyrwałam się do sklepu w blogu (jakieś 10m od mojej klatki) jak weszłam do środku pani zapytała :” Pani Ado, Pani dobrze się czuje?”” na początku nie wiedziałam o co jej chodzi, ale potem kapałam się, że przeciąż ja natural 100% 🙂

  2. O tak mama to też kobieta i nie możemy o tym zapominać…
    szczególnie my mamy nie możemy zapominać że jesteśmy kobietami i musimy być kobietami dla naszych mężów… bo oni potrzebują kobiety…
    a dzieci potrzebują mamy…
    Także te dwie role muszą być w nas …

    1. Tylko wiele kobiet które zostają matkami twierdzą, że nie musza już nałożyć makijażu (choć wcześniej robiły to codziennie) bo mają wytłumaczenie – dziecko. Trochę tego nie rozumie, ale może dlatego, że należę to tych „tapeciar” 🙂

  3. Ejj tam na pewno przesadzasz z tym straszeniem, bo w końcu ładnemu we wszystkim ładnie. Latem nieczęsto nakładam makijaż – jest ciepło, a i opalona cera wygląda ładniej. Zimą zdecydowanie częściej się malujję, choć staram się nie obciążać skóry ciężkimi kosmetykami i często stosuję jedynie krem BB. Coś w tym jest, że umalowana czuje się lepiej, zwłaszcza że mam skórę naczynkową, więc skłonną do zaczerwień 🙁
    To może zdardzisz nam jaki jest Twój makijażowy must have, tzn. kosmetyki, których używasz?

  4. Nie jestem mama, ale od dziecka obserwowałam moją Mamę, która mimo ogromu pracy, problemów i dwójki dzieci zawsze wyglądała zadbanie. Pamiętam codzienny dźwięk suszarki i dobre kremy, maseczki niedzielne i regularnie kosmetyczka. Ja też tak mam. Tak mi zostało po Mamci i nie chcę tego zmieniać. Lubię siebie zadbaną. I podobają mi się kobiety zadbane. Jeśli ktoś tolubi to dzieci nie stanowią żadnego problemu.

    1. Dokładnie. Jeśli ktoś tego nie lubi robić to niech tego nie robi, ale niech też nie widzi go widok umalowanej kobiety.
      Ściskam 🙂

  5. A mi maz zawsze powtarzal, ze kobieta najpiekniejsza jest naturalna, bez zadnych dodatkow… taka jak Bog stworzyl.
    Przez niego lub dzieki niemu nie maluje sie w ogole. Poza tym pamietam wypalone rzesy mojej Mamy, ktore byly masakrycznie krotkie I zawsze ostrzegala mnie przed tuszami.
    Zadbana Mama nie oznacza umalowana Mama. Jakas Mama moze sie umalowac I wygladac gorzej, niz bez makijazu.
    Najwazniejsze to podkreslic swoje atuty I nie przesadzac. Wszystko wyglada pieknie, gdy stosowane jest z umiarem.
    Zdjecie sliczne.

    1. I kochana Miniu w 100% się z Tobą zgadzam. Nie wszystkie kobiety umalowane wyglądają lepiej, ja opisałam na swoim przykładzie, że ja czuje się dobrze w makijażu i niech nikogo ten widok nie dziwi, bo w mniemaniu niektórych osób ja jako mama trojacza powinnam wyglądać jak kopciuch.
      Ściskam :*

  6. Ale problem serio ? Spokojne dzieci + pomoc = czas na „zadbanie” . A po drugie : Makijaż i paznokcie czy tez szpileczki i mini to są wyznaczniki zadbanej matki? Ah kobiety… Ja mam wiecznie podeptane buty i ubrania pobrudzone przez dzieci,które są ze mną blisko. Eleganckie wdzianko staje sie nieco mało istotne i juz nie jestem zadbana. Malo atrakcyjna? Litości…

    1. Osoba zadbana to nie koniecznie osoba umalowana. Jeśli o siebie dbasz, choćby nawet odbywasz codzienną toaletę to już o sobie dbasz. W tekście padło zdanie : „Wiem, że są kobiety które w ogóle się nie malują, bo po prostu tego nie lubią i dobrze, bo mają do tego prawo” I Kami jeśli tego nie robisz to dobrze, masz do tego prawo. Czujesz się dobrze z tym jak wyglądasz? dobrze bo to jak Ty się czujesz jest najważniejsze!

      1. O to chodzi że akurat kiedy wychodzę z domu to delikatnie sie maluję. Jednakże aby zorganizować czas dla siebie wychodzę w nerwach gdyż niestety mam tak absorbujące dzieci,ze z trudem znajduje chwile na umycie zębów. Niewiarygodne? A jednak. Dzisiejszy poranek z awanturami….a ja jak zwykle na końcu. Opanowałam sztukę makijażu w 2min. Ale nie czuje sie dobrze z tym pospiechem. I niestety przez to czlowiek chodzi ubrany w byle co wymięty podeptany . Dodac jeszcze niewyspany…. Zatem z pewnością nie wyglądam dobrze Ale cieszę się ze są tacy co dają rade. Może kiedys tez mi się uda.

        1. A ile mają twoje dzieci? tak z czystej ciekawości pytam.
          Jak moje dzieci miały okres, że budziły się o 6:00 ( z zegarkiem w reku) to ja aby zdążyć wszystko z rana ogarnąć nastawiałam budzik 15 minut przed 6 i spokojnie się wyrabiałam bez nerwów na spokojnie.

          1. Juz 3 lata wiec jest lżej. Ja marze żeby budziły sie o 6. One budzą sie w nocy kilka razy. Potrzebują siusiu,albo zły sen,albo przytulania… Dom ogarniam jak łaskawie pójdą spać,a ostatnio są bardzo przekorne. Rano do pracy i człowiek nie nadąża… I tak prawie nie śpię…

            1. hmm 3 lata to już spore dzieciaczki. Pamiętam, że moje były już ogarnięte w sensie, ze siadły same się pobawiły itp nie była im potrzebna moja asysta. Moje dziewczyny przesypiały noce od 3 miesiąca życia i tak mają do dziś a wiem, że to sporo, bo ja mam czas na regeneracje. Wiem,że są dzieci które tak mają, że po prostu nie śpią. Pocieszające jest to, że przyjdzie taki dzień kiedy jeszcze za tym wszystkim zatęsknisz 🙂

  7. Mnie nawet własny mąż pyta, czy dobrze się czuję, bo jakoś tak blado wyglądam i oczy podkrążone… jak jestem saute 😉 Ja przez ostatni tydzień ciąży i pierwszy po porodzie odpuściłam makijaż, ale już wracam do ludzi 😀

  8. Moje przygody z malowaniem… haha śmieje się sama do siebie. Zazdroszczę babkom, które się nie malują. Ja niestety muszę. A Ty mów co chcesz…”bez” czy „w” zawsze obłędnie 😉

  9. My blondynki niestety musimy znacznie podkreślać swoją urodę. Znam ten „ból” (ból w „”, ponieważ tak jak Ty uwielbiam wszystko, co wiąże się z upiększaniem), codziennie rano żartuję, że stwarzam się od nowa, bo straciłam twarz 😉
    Uważam, że żona, matka, babcia to przede wszystkim kobieta. Jej wszelkie życiowe funkcje wynikają z płci i trudno o tym zapominać. Wkurzają mnie babeczki, które po ślubie przestają o siebie dbać, bo przecież nie muszą. Wrrr.
    Masz 3 córki, które są w Ciebie wpatrzone jak w obrazek, które obserwują Cię i dla których jesteś pierwszą (i nie do zastąpienia) inspiracją. Jak wytłumaczyć córce, że należy o siebie dbać (nie tylko mając ładny makijaż, ale będąc fit wizytówką co wiąże się z cała fit filozofią), gdy samemu waży się 100 kg, a na szarej, smutnej buzi nie rysuje się uśmiech, tylko wieczny grymas?

    1. Natalia, moje córki powiedziałby w tym momencie „BRAWO TY” . Świetnie to ujęłaś. Niestety jest tak jak piszesz, nie jedna moje koleżanka po ślubie przestała farbować włosy, malować się, bo jak sama mówi „Już nie muszę, bo mam męża” A ja Ci powiem, że ja to robię dla siebie, żeby dobrze się czuć!
      Ściskam 🙂

      1. Ja również robię to dla siebie. Męża może nie być w domu, bo np. jest na szkoleniu i w związku z tym mam chodzić jak baba-jaga? Ooooj nie 🙂
        Wyjście za mąż niczego w kwestii dbania o siebie nie zmieniło. Mówię to za siebie i za mojego Męża (także Wojtka 🙂 ) On nie jest zapuszczonym panem z brzuszkiem, a ja nie jestem odrościarą w podartym dresie 😉
        Wczoraj Mąż czekał na mnie pod domem (jeździmy razem do pracy), wsiadłam do auta, a On tak patrzy, patrzy i mówi – „świetnie wyglądasz”. Taki komplement, szczery, z autentycznym błyskiem w oku jest cenniejszy, niż okładka w Vogue 🙂

Skomentuj Natalia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *