
Nasz przyjaciel Buli
Ciekawe ile razy zima tego roku nas jeszcze zaskoczy, bo nic nie zapowiadało tego co zobaczyliśmy w sobotni poranek za oknem. Na zewnątrz było jak w bajce. Drzewa, krzewy i chodniki pokryte były białych puchem – coś pięknego.
Szkoda było dnia, wiec zaraz po śniadaniu spakowaliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i pojechaliśmy do babci Iwony. Babcia ma wielki ogród w którym mogliśmy szaleć na śniegu. Na strychu ma również sanki, które mogliśmy wyciągać po raz pierwszy tego roku.
Tak naprawdę nasze dzieci dopiero teraz były na pierwszych świadomych sankach. Rok temu śniegu na sanki praktycznie nie było, a dwa lata temu cały czas chorowały. Co prawda swój debiut miały trzy lata temu, kiedy były jeszcze bardzo małe, ale nie były jeszcze tego świadome, więc się nie liczy 🙂
Tak naprawdę nasze dzieci dopiero teraz były na pierwszych świadomych sankach. Rok temu śniegu na sanki praktycznie nie było, a dwa lata temu cały czas chorowały. Co prawda swój debiut miały trzy lata temu, kiedy były jeszcze bardzo małe, ale nie były jeszcze tego świadome, więc się nie liczy 🙂
Tego dnia śnieg idealnie się kleił, więc zrobiliśmy bałwana. Był to super pomysł, bo radochy przy tym było co nie miara. Oczęta i guziki zrobiliśmy z węgielków, nos z marchewki a na głowie rolę kapelusza pełniła konewka 🙂 Nazwaliśmy go Buli. Obok Buliego stanął na głowie jego szalony brat Stefan 🙂
Nie obyło się bez płaczu, bo ciocia Ami tak szybko wystartowała, że nasza Antonina wylądowała twarzą w śniegu – oj nie spodobało się jej to, zwłaszcza, że z niej taka nasza Pani ą,ę 🙂
Tola jak to Tola musiała coś wymyślić i wyciągnęła swój rower. Zaparła się, że pojeździ nim po śniegu, ale zrezygnowała po tym jak nie potrafiła wyjechać z zaspy 🙂
Po powrocie do domu nochale i policzki były przemarznięte, ale zabawa na zewnątrz była świetna, zwłaszcza wtedy, kiedy Wojtek zaatakował ciocię Ami łopatą pełną śniegu a Zuzia podczas szaleństwa śniegowego zagubiła swój szary pompon od czapki i mama myślała, że po śniegu biega myszka 🙂
Nie obyło się bez płaczu, bo ciocia Ami tak szybko wystartowała, że nasza Antonina wylądowała twarzą w śniegu – oj nie spodobało się jej to, zwłaszcza, że z niej taka nasza Pani ą,ę 🙂
Tola jak to Tola musiała coś wymyślić i wyciągnęła swój rower. Zaparła się, że pojeździ nim po śniegu, ale zrezygnowała po tym jak nie potrafiła wyjechać z zaspy 🙂
Po powrocie do domu nochale i policzki były przemarznięte, ale zabawa na zewnątrz była świetna, zwłaszcza wtedy, kiedy Wojtek zaatakował ciocię Ami łopatą pełną śniegu a Zuzia podczas szaleństwa śniegowego zagubiła swój szary pompon od czapki i mama myślała, że po śniegu biega myszka 🙂
Oby więcej takich wspaniałych dni …
![]() |
| No to jedziemy 🙂 |
![]() |
| Szalony Stefan |
![]() |
| Niespodzianka 🙂 |






























Faktycznie bajkowo!!!!! Zazdroszczę 🙂 Przepiękne zdjęcia i świetnie spędzony czas z dzieciaczkami 🙂 Buli – daje czadu 🙂
Oby da zima trwała dłużej, bo takie szaleństwo na śniegu jest cudne
Ale jazda, widać, że zabawa była przednia!!
A jakie świetne czapy macie 🙂
🙂 czapy dziewczynek ze znanego sklepu. Moja to dzieło Babci Mani
Cudnie u Was:) a jakie dziewczynki zadowolone!!:) Wiecej takich beztroskih chwil kochani Wam zyczymy!!:)
Dziękujemy Aniu :*
Super zabawa 🙂 Podziwiam Cię 🙂
Ja też wojuję z trójką (tylko dwa lata różnicy między Starszakie a Młodziakami) i wiem jaka to harówa. Pozdrawiam życzę więcej takich przygód 🙂
Podziwiasz? Eeee tam, nie ma za co 🙂
Ściskamy was mocno :*
widać, że zabawa była naprawdę rewelacyjna:) u mnie również zdjęcia na śniegu, wiec zapraszam w wolnej chwili:)
Monia zaglądam zaglądam, ale nie zawsze komentuje. Twoja córeczka jest cudna :*
Wow,ale napadalo 🙂 super!!! Oj,moi chlopcy z przyjemnoscia dolaczyli by do sniegowych szalenstw 🙂
Nooo napadało, a dziś jeszcze dosypało 🙂
Super u nas też troszkę posypało i sanki też zaliczyliśmy. Stefan super 🙂
Stefan jak malowany 🙂 U nas dziś dosypało
Fajne macie te dziewczyny 🙂 takie Bulinki ;))
Dziękujemy :)))
super zabawa !!! a dziewczynki jakie zadowolone !!! <3
Ps. masz prześliczne brwi zdradzisz czy to Twoja robota czy ktoś Ci takie piękne robi?? ja jakoś nie moge trafić ..
brwi to moje dzieło 🙂 leciutko robię brązową kredką i rozkazuje patyczkiem do uszu 🙂 żadne cuda – powodzenia i daj znać jaki efekt
A u dziękuję za komplement 🙂