Nie da się tak po prostu zapomnieć

Uwielbiam okres wiosny, wręcz kocham ten czas. Wszystko budzi się do życia. Drzewa malują się na zielono, kwiaty puszczają pąki, słońce jakoś tak mocniej razi po oczach i trawa staje się bardziej zielona. Ptaki piękniej śpiewają i człowiek jakiś taki radośniejszy.
W czasie tej pięknej wiosny jest jeden dzień w którym nie cieszy mnie nic z powyższych rzeczy, tego dnia w moim sercu gości smutek i żal.
Wiem, że nie mogłam zrobić nic, bo tak naprawdę sama wieść o tym, że byłam w ciąży była dla mnie ogromnym szokiem, bo przecież w ciąży być nigdy nie powinnam – tak przynajmniej twierdził lekarz, a nawet kilku lekarzy. I nie mam do nikogo pretensji, bo jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do pomyłek, ale nachodzą mnie czasem myśli, co by było gdyby się nam wtedy udało? Zapewne moje/nasze życie potoczyło by się zupełnie inaczej.
Choć od tego dnia minęło już siedem lat, do dziś słyszę w uszach zdanie, a dokładnie ton w jakim zostało ono wypowiedziane, którego nigdy nie zapomnę : „Ada, czym Ty się przejmujesz, przecież zawsze możesz adoptować”. To niby tylko słowa, ale słowa potrafią wiele zdziałać. Mają ogromną moc i potrafią pobudzić emocje, nie tylko te pozytywne, ale i negatywne. Mogą sprawić, że nasz stosunek do danej osoby zmieni się całkowicie. Wypowiedzianych słów się nie cofnie, zresztą tak jak przemijającego czasu. Dlatego wiem, że to co przytrafiło się Nam te kilka lat temu miało jakiś sens. Może, to była lekcja pokory, że tak naprawdę nie wszystko w życiu muszę mieć JUŻ, TERAZ tylko na to czego pragnę i chcę, muszę poczekać.

Pokora i cierpliwość popłaciła, bo dziś mam skończone trzydzieści lat, wspaniałego męża i troje dzieci. Dzieci, które są zdrowe, które każdego dnia przynoszą mi mnóstwo radości i miłości. Co dzień widzę jak się rozwijają i stawiają czoła codziennemu życiu. Widzę jak najmniejsza rzecz sprawia im ogromną radość i mimo, że czasem już brak mi sił do ciągłego tłumaczenia i powtarzania to ciesze się, że mam kogo i za co upominać, bo mogłam nie mieć tego co mam teraz.

Ktoś kto przeżył to co ja, wie że mimo upływu czasu nie można tak po prostu zapomnieć. Choć nie dotknęłam, nie poczułam, nie przytuliłam to tęsknie. Utrata boli i to, że ponoć czas leczy rany nie zawsze jest prawdą, bo rana po stracie pozostaje na zawsze.

23 Replies to “Nie da się tak po prostu zapomnieć”

  1. Dotknęłam, ucałowałam, przytuliłam, ale to było naze pożegnanie:(. I boli do dziś, że tylko tyle było nam dane.
    Rana po stracie dziecka się nie goi, ale mozna nauczyć się z nią żyć i być szczęśliwym… tak myślę.
    Przykro mi z powodu Twojej straty:(

    1. Jola bardzo mądrze napisałaś: „Rana po stracie dziecka się nie goi, ale można nauczyć się z nią żyć i być szczęśliwym… ” Ja mam teraz swoje trzy chodzące szczęścia i jestem niesamowicie szczęśliwa.
      Za każdym razem kiedy słyszę, że ktoś stracił swoje dziecko jest mi strasznie przykro… ściskam

  2. ja tez 15lat temu uslyszalam ze mimo naszych staran tj 5lat nie bedziemy miec dzieci i zawsze mozemy adoptowac lub sprobowac inwitro – Bog mial dla nas inny plan – za miesiac okazalo sie ze jestem wciazy i rodze po 9 miesiac synka ktory ma wade serca …. Bog zgotowal nam taki krzyz ktory dzwigamy do dzis a jest to juz 14 lat ale zawsze powtrzam gdy ludzie mi mowia o chore dziecko odpowiadam z usmiechem odpowiadam jak nie ja to ktoo,,,,, Oprocz Potrka mam jeszcze Kinge i Jakuba i jestem szczesliwa ze Bog mnie doswiadcza. Pozdrawiam

    1. Asiu cudowne jest to co piszesz, bo ja też uważam że jak nie ja to kto? Bóg wiedział w obu przypadkach co robi i wiedział, że damy radę!
      Ściskam Całą Twoją Rodzinkę!

  3. Nie zapomina sie…czasami mam nawet wrażenie,ze im dzieci starsze tym czesciej to wraca…
    Przytulam :*

  4. Niedawno mnie to spotkało..
    Z biegiem czasu myślałam, że zapomnę- nie da się..
    Pocieszać- nie będę, bo wiem, że to nic nie zmieni..
    Masz wspaniała 3, ja cudownego syna- musimy się cieszyć tym co mamy.

    1. Pocieszenie w takich sytuacjach jak dla mnie jest jeszcze gorsze, to tak jak składanie kondolencji na pogrzebach. Nienawidzę tego, bo to mnie jeszcze bardziej dobija.
      Bieg czasu nie pomoże zapomnieć, zawsze człowiek myśli … miałby już 7, 9, 11 lat.

  5. Nie da sie… Ale z ulywem czasu da sie normalnie zyc… Wdpomnienia zostana na zawsze 🙁 i choc jestem szczesliwa bo mam dwoch wspanialych synow to moje dwa Aniolki zawsze zostana w moim sercu…

  6. Dane mi było dotknąć , pocałować , przytulić nawet przez kilka miesięcy . A potem ten ogromny ból gdy robiłam to po raz ostatni . Dwa razy , dwa razy los ze mnie zadrwił . Lecz nic się nie dzieje bez przyczyny. Po odejściu Oliwki Bóg obdarzył mnie podwójnie , po stracie Ignasia mam teraz cudownego synka . Byłam i zawsze będę mamą piątki dzieciaczków chociaż tylko trójkę mam przy sobie . Boli i zawsze będzie boleć w każde urodziny , imieniny , dzień dziecka a najbardziej w rocznicę odejścia. Przytulam do serca tak po prostu bez słów .

    1. Julita, przeczytałam Twój komentarz i łzy mi napłynęły do oczu. To straszne co przeszłaś i niesamowicie przykre. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdybym miała pożegnać już żyjące dziecko (tak jak w twoim przypadku)
      Pozdrawiam :*

  7. Pieknie to napisalas…. wiem jak trudno jest zyc po stracie dzieciatka bo tez mamy dwojke w niebie. I nic ich nie zastapi bo zawsze beda i tez myslimy jakby nasz swiat wygladal gdyby sie wtedy urodzily…
    Jestesmy juz rodzicami i nic ich nie odbierze i wierze ze pewnego dnia kiedy odejdziemy wyjda nam na spotkanie bardzo pomogla mi ksiazka oparta na faktach „Niebo istnieje naprawde” kiedy to 3letni chlopiec na kilka minut znalazl sie w Niebie kiedy byl w stanie spiaczki i tam spotyka miedzy innymi swoja siostre, ktora mama poronila i nie wiedzial o jej istnieniu… dla niej byl to dowodvns to ze ona zyje☺ my tez dalismy naszym dzieciom imiona i zrobilismy im taki duchowy pogrzeb-takie pozegnanie. To bardzo pomaga by isc dalej i nie rozpaczac.
    Bog ma chyba swoj czas na wszystko . Nas zaskoczyl poraz kolejny i czekamy na nasze malenstwo ktore moze sie narodzic lada dzien. Pewnie przez nasze wczesniejsze doswiadczenia bardziej doceniamy ten dar ale jest tez i wiecej lęku…
    Jestesmy juz tak blisko i wierzymy ze musi byc dobrze. Sciskam Cie mocno i Twoje male chodzace szczescia. Czasem Bog zamyka jedne drzwi a otwiera drugie. U Was zabral jedno dzieciatko a potem oddal potrojnie. Czyz nie jest Wielki!!!

    1. Marzka… kurde tak mnie wzruszyłaś… Książkę nam bardzo dobrze, też mi bardzo pomogła.

  8. Chciałabym żeby moja historia tez miała takie szczęśliwe zakończenie :*
    Póki co 4 lata i nic, 5 transferów in vitro (3stymulacje)….

    1. Kasiu … Trzymam mocno kciuki, wiem jaka to walka i ile trzeba mieć w sobie siły !
      Ściskam

    2. Polecam doktora Tomasza Wasilewskiego z NaProMedica Białystok, proszę poczytać opinie o nim, wspaniały lekarz. Życzę powodzenia :-*

      1. Martuś, ale ja już mam trzy małe cuda 🙂 i póki co plany na następne zostawiliśmy na przyszły rok

Skomentuj Iza Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *