
Pamiątka na zawsze
Kto by pomyślał, że zdjęcia mogą wzbudzać w nas takie emocje. Kiedy je oglądamy wywołują w nas uczucia pozytywne jak i negatywne. Wpadamy w chwile zadumy i refleksji. Przypominają nam o czymś co wydarzyło się w naszym życiu. Mogą przypominać o narodzinach naszego potomka, urodzinach, występie w szkole, przyjaźni, miłości, czy osobach których już nie ma między nami… tak naprawdę o wszystkim.
Zdjęcia robimy przy każdej nadarzającej się okazji, czyli zawsze i wszystkiemu. Fotografujemy przyrodę, krajobraz, ludzi, zwierzęta, babcie, ciocie, czy też sąsiadkę grabiącą liście. Nasze cuda techniki, czyli aparaty mieszczą sporą ilość zdjęć, zdjęć które możemy kasować i robić na nowo. W naszych komputerach tworzymy setki folderów ze zdjęciami, które siedzą tam bardzo rzadko otwierane.
Sama mam dziesiątki folderów, które zawierają tysiące zdjęć. Z dnia na dzień ich tam przybywa i przerażona jestem ich ilością. Jakiś czas temu poświęciłam kilka dni na to, aby je wszystkie uporządkować.
Zanim urodziły się dziewczynki Wojtek, wybrał i wywołał zdjęcia, po czym założył z nich nasz pierwszy rodzinny album. Nie taki z folderami, tylko taki z prawdziwym zdjęciami. Dokładnie taki sam, jaki tworzyli dla nas nasi rodzice. Niesamowite jest to, że bierzesz go do ręki i tworzy się wokół ciebie taka aura, czas staje w miejscu, a ty patrząc na zdjęcie myślami cofasz się do momentu w którym było ono robione. Przypomina Ci się dana chwila, osoba która na nim jest, sytuacja w którym było zrobione, potrafisz totalnie się w nim rozmarzyć.
Fotografia, którą trzymamy w ręku ma zupełnie inne znaczenie, niż ta oglądana w komputerowym folderze i na ekranie monitora. Ma inną wartość, przynajmniej dla mnie. Ciesze się, że dziewczyny bardzo często same sięgają po nasze rodzinne albumy i potrafią w milczeniu je oglądać. Przekładają tymi maleńkimi rączkami zdjęcie po zdjęciu i widzę, że sprawia im to taką samą przyjemność jak nam.
Zdjęcia to pamiątka na całe życie, dlatego róbcie ich dużo, a potem cieszcie się nimi z całą rodziną, bo naprawdę warto.






Wywolywalam Idze zdjęcia do mniej więcej drugich urodzin. Teraz zaniedbana to, ale masz rację, takie fizyczne oglądanie zdjęć o wiele fajbiejsze niż te w folderach 🙂
Zdjęcia mają magiczną moc 🙂
Mam pytanie z zupełnie innej beczki i jeśli będziesz chciała to odpowiedz w komentarzu, a może zainspiruje Cię ono do notki w tym temacie?
Wśród moich znajomych panuje odwieczny pęd lokalowy – jak ma się jeden pokój, to chce się mieć dwa. Jak ma się dwa, to chciałoby się mieć jeszcze jeden. Rodzi się dziecko, potem drugie i zaczynają się marzenia o domu itd.
Zastanawiam się jak to było u Was, bo z 2osobowej rodzinki staliście się 5osobową i zastanawiam się czy w związku z tym przeprowadziliście się/zmieniliście metraż mieszkania? Dziewczynki mają wspólny pokój? Nie domagają się indywidualnych pokoików?
Pozdrawiam 🙂
My też uwielbiamy wywołane zdjęcia i wywołujemy do albumu albo tworzymy fotoksiążkę
Podobnie jak Ty robię tysiące zdjęć. Uiwlebiam uwieczniać wszystkie chwile! Mam mnóstwo folderów na twardym dysku, ale kocham mieć też kilka takich symbolicznych fotek w prawdziwych albumach! Córka uwielbia je przegladać i dobrze wie, które zdjęcia wywołują w matce łzy wzruszenia 🙂
Masz racje Kochana. Nie ma to jak prawdziwe fotki na papierze. Ja mam tez tysiace zdjec w komputerze, ktore czekaja na uporzadkowanie… ale co jakis czas wywoluje choc czesc zeby miec swieze do ramek . Ale nie ma to jak album, siadasz bierzesz do reki i wracasz do chwil kiedy to wszystko sie dzialo… to jest cala magia. Pozdrawiam Cie serdecznie
My wszystkie zdjęcia zapisujemy przynajmniej na dwóch czytnikach przenośnych a wybrane drukujemy. Osobiście uwielbiam przeglądać albumy.
Uwielbiam robić zdjęcia 🙂 Ojciec Polak chce zainwestować w lustrzankę, więc chyba zdjęć będziemy mieć miliony 😀
Uwielbiam przeglądać zdjęcia, nawet sobie nie wyobrażam, żeby ich nie wywoływać 🙂 i tak jak napisałaś, przeglądając fotografie można powspominać, zatrzymać się :).