Parauszek i przyjaciele – czyli Trojaki idą do kina

Nasze trojaki nie były jeszcze w kinie, dlatego to wydarzenie zaplanowaliśmy na 1 czerwca, czyli z okazji Dnia Dziecka. Wcześnie wytłumaczyłam dziewczynkom, że kino to taka wielka sala z ogromnym telewizorem i że to miejsce w, którym będziemy oglądać bajkę o zajączku „PARAUSZKU”.
Ten wyjątkowy dzień zaczął się niestety niefajnie, ponieważ jakiś … rozwalił mi w nocy szybę w samochodzie. Nie wiem komu i za co tak zalazłam za skórę, ale fakt jest faktem dzień nam trochę spieprzył. Bo zamiast spędzić go w miłej atmosferze to w głowie siedziała ta rozwalona szyba.
Już może koniec o tej szybie, bo aż mi się ciśnienie podnosi, przejdę może do emocji związanych z seansem.
Zakupiliśmy kubełki z popcornem i oczekiwaliśmy na moment, kiedy to wpuszczą nas na salę. Wcześniej trzeba było pójść z dziewczynkami za potrzebą, ale i tak nie obyło się bez wyjścia podczas bajki.
Weszliśmy na salę a tam przywitała nas bardzo miła pani z prezentami dla małych kino-maniaków. Zajęliśmy swoje miejsca i po chwili zaczęła się bajka. Dziewczynki były w szoku, w momencie pokazania się bohaterów na ekranie pokazywały paluszkami i wypowiadały na głos jakie postacie widzą. Bajka bardzo fajna, wyprodukowania przez legendarną wytwórnie filmową Se-ma-for, opowiadała o zajączku „PARAUSZKU” i jego grupie przyjaciół, którzy rozbawiali małą publiczność.
Przyjaciół zajączka było od groma i nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić, ale cała „paczka” mieszkała w przyjaznej krainie zwanej Naszym Lasem, gdzie pod okiem wszechwiedzącej sowy odkrywała otaczający ich świat. Bajka o charakterze edukacyjnym i przekazująca same pozytywne wartości, mogę ją polecić wszystkim młodszym dzieciakom, bo te starsze mogą się troszkę nudzić. Seans trwał ponad godzinę, moim zdaniem to za długo jak na takie maluchy. Rozglądając się po sali zaobserwowałam, że pełne skupienie dzieciaków trwało może jakieś 30 minut, potem zaczął się szum. Nasze dzieciaki po niecałej godzinie stwierdziły, że idziemy do domu, więc zebraliśmy się i pojechaliśmy na pyszny obiadek do teściowej 🙂
Dzień był fajny, było kino, lody, ale w głowie co jakiś czas przewijała się ta nieszczęsna szyba.

Trojaki czekają na seans
Jeszcze chwila i się zaczyna
Dziewczynki dostały takie oto dyplomy

11 Replies to “Parauszek i przyjaciele – czyli Trojaki idą do kina”

  1. Ponad godzina to chyba rzeczywiscie nieco za dlugo jak na takie maluchy. Kilka lat temu bylam w kinie w moja siostrzenica (wowczas 4letnia) i pod koniec 40minutowego seansu zaczynala sie wiercic.
    Mysle, ze dziweczynki ten dzien zapamietaja na dlugo 🙂
    Co do stluczonej szybe – ehhh, no comment.

  2. Tez mielismy zabrac Starszaka na 'Postman Pat’, ktory na dniach pojawi sie w kinach, ale bajka trwa praowe poltorej godziny, wiec Synal na pewno nie wysiedzi, ale fajnie, nowe doswiadczenie dla dziewczynek 😉

  3. Pierwszy wypad do kina to nie byle co 🙂
    Nie mogę się nadziwić, że dziewczynki są takie grzeczniutkie.
    Uwierz mi, że nie jedna Mama ma problem, żeby jedno dziecko zabrać do kina, czy gdziekolwiek…
    Buziaczki :* :*

  4. To zapraszam do Łodzi na odwiedziny Se-ma-for-a. Są postacie z bajek, jest sala kinowa. Świetnie, że wypad się udał. U nas by nie zdał egzaminu w związku z tym, że Lulcia TV nie jest zainteresowana żadnej bajki jeszcze nie obejrzała w swym 3-letnim życiu.

  5. Grzeczne te Twoje dziewuszki. Moja siostra gdy miała 10 lat ciągle się kręciła. Z nią gdzies wyjść to było koszmar 😀 Na szczęście teraz jest ok 🙂

Skomentuj Alina Dobrawa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *