Początek…

Zdecydowałam się pisać bloga, może dlatego że w ostatnim czasie dużo myślę nad tym co było?, co przeszłam? co mnie czeka? Chodź tak naprawdę nie wiem co mnie czeka, życie pisze nam samo scenariusz. Wiem, że jestem szczęśliwą mamą Trojaczków, cudownych córek Zuzi, Tosi i Lenki. Zanim Bóg mi je dał, przeszłam bardzo dużo, czasem się zastanawiam nad tym jak Ja dałam rade? A jednak dałam radę i jestem dumna z tego, że moje życie tak wygląda. Zaczęło się dość dawno, przy pierwszej wizycie u ginekologa jakieś 8 lat temu, miałam nieregularne cykle, okres był a czasem nie było go kilka miesięcy. Diagnoza Pani doktor była następująca, Pani organizm nie produkuje progesteronu,  a także zespół policystycznych jajników i będzie miała pani problemy z zajściem w ciąże, a jeśli już się uda to będzie ciężko ją utrzymać. Wtedy będąc młodą dziewczyną pomyślałam, spoko, nie to nie. Ale lata mijały i zaczęłam czuć że chce być mamą i mieć dla kogo żyć. Zastosowano leczenie, które nie dawało efektów, po jakimś czasie okazało się, że biorę tabletki które działały antykoncepcyjnie. W maju 2009 poczułam straszny ból brzucha, po tym zdarzeniu krwawiłam przez dwa tygodnie. Doznałam szoku podczas wizyty u przypadkowego lekarza, doktor stwierdził, że jest ślad po pęcherzyku, ocenił że mógł być to 12 tydzień ciąży, cysta wielkości pomarańczy i nadżerka. Nie mogło do mnie dotrzeć, że byłam w ciąży, że była we mnie maleńka istotka, przecież Ja nie mogę mieć dzieci! Tak przynajmniej twierdziła Pani doktor.

One Reply to “Początek…”

Skomentuj Anonymous Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *