Polska kultura na wakacjach

Gdybym pisała tego posta na gorąco w emocjach w dniu kiedy te wszystkie sytuacje miały miejsce pewnie wyglądałby inaczej. Dziś patrze na to na spokojnie.Obie sytuacje miały miejsce podczas naszych wakacji nad morzem.
Podczas urlopu w ogóle nie oglądałam telewizji. (da się przeżyć) dlatego nie wiedziałam za bardzo co się w świecie dzieje. Nie miałam pojęcia, że wszystkie wiadomości dudniały na temat „parawaniarzy”.  Zadzwoniła do mnie mama i pyta: „Jak tam Adziu? jak plaża? faktycznie jest tak jak mówią w telewizji?”  Zdziwiło mnie jej pytanie, bo kompletnie nie wiedziałam o czym mowa, do czasu … aż sama zobaczyłam to na własne oczy.

Co rano, kiedy wszyscy jeszcze spali, ja wstawałam na poranną przebieżkę po plaży. Wbiegałam zawsze bocznym wejście, które mieściło się na obrzeżach Karwi i nie wiem czemu, ale biegłam zawsze w lewo. Widząc parawany po prawej stronie zastanawiałam się nad tym, co ci ludzie robią w takiej ilości już o szóstej rano na plaży. Aż któregoś dnia zdecydowałam się pobiec w prawo od wejścia, czyli w stronę centrum. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że za tymi parawanami nie ma NIKOGO, tylko stoją sobie te biedaczki same, Bóg wie od której godziny. I tak biegłam i biegłam i biegłam i tak jeden przy drugi sam samiusieńki bez właścicieli.  Wtedy już wiedziałam o czym mówiła moja mama.

Pierwsza moja myśl? hmm w sumie spoko, jeden z drugim śpi  sobie do oporu, na luzaka je śniadanie i na spokojnie zbiera rodzinę na plażę. Nie śpieszy się, bo niby czemu? skoro miejscówka w pierwszej linii brzegowej czeka.  Zarezerwowane jakieś 30-40m2 bo może na palcach jednej ręki znalazłam zarezerwowany maleńki skrawek.  No tak, ale pomyślałam też, że jednak ktoś musiał się poświecić i wstać o tej piątej rano i je tam wbić, bo przecież całą noc nie stały.  Przy zachodzie słońca ich nie było. I wiecie co? Następnego dnia o piątej rano już były, więc nie wiem od której ta rezerwacja.
Wpadłam nawet na wspaniały pomysł, aby zrobić mały żarcik tym którzy ową rezerwację publicznej plaży sobie zrobili i powyciągać te wszystkie parawany i złożyć je tak ślicznie wszystkie w jednym miejscu, wyobrażacie sobie miny właścicieli, kiedy przychodzą na plażę koło południa i okazuje się że nie ma ich rezerwacji? 🙂

To nie  koniec o parawanach, bo jest jeszcze jedna z nimi historia.
Na plażę przychodziliśmy koło dziewiątej, kierowaliśmy się w lewo od wejścia więc była szansa, że tego rejonu przy morzu „parawaniarze” jeszcze nie zaatakowali i znajdzie się choć kawałeczek przy morzu. Wojtek zaczął rozkładać nasz parawan i nasz „sąsiad” z plaży zaczął dostawiać do nas swój parawan nie zostawiając żadnego przejścia.  Wojtek przesunął nasz parawan, aby zrobić przejście do morza, a Pan wstał, dostawił swój do naszego i powiedział: „Chyba nie chce Pan, żeby po głowach nam chodzili”. Po chwili przekomarzania Wojtek odpuścił bo bić się przecież z chłopem nie będzie. Żeby było ciekawiej sąsiedzi z drugiej strony zrobili to samo.
Oczywiście nie obyło się później bez uwag, osób które rozłożone były za nami i wcale się im nie dziwie, bo we mnie też by zagotowało gdybym musiała przejść dobre kilkanaście metrów, aby dostać się do wody. Tłumaczyłam, że my miejsce do przejścia zostawiliśmy, ale Pan obok nie życzy sobie chodzenia po głowie…

Nie wiem czym kierują się ludzie w jednym i drugim przypadku, przecież to publiczna plaża, skoro taki nie chce chodzenia po głowie, lub chce mieć plażę na wyłączność to po co jeździ w takie miejsca? Niech wykupi sobie skrawek gdzieś na bezludnej wyspie i tam spędza urlop.


Inna sytuacja, którą byłam zbulwersowana miała miejsce w jednym ze znanych sklepów spożywczych. W sumie mogłam się spodziewać co zastane w środku widząc ilość samochodów na parkingu. Ale to co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Burdel to mało powiedziane, wszędzie porozrzucane kartony, folie, roztargane opakowania, rozlane piwo, na  podłodze plamy od zdeptanego jedzenia. W życiu nie widziałam czegoś takiego. W lodówkach pootwierane serki, nadgryziona kiełbasa, mnóstwo pustych opakowań. Jeden z kupujących zrzucił cały karton z sosami w proszku, inni zaczęli to kopać i saszetki zaczęły fruwać po całym sklepie. Zaczęłam je zbierać, podeszła do  mnie zrezygnowana ekspedientka i mówi: „Niech Pani to zostawi, tak jest codziennie” Mówię do niej, jak to codziennie? a ona :” No tak, Polacy przyjechali na wakacje,sklep codziennie tak wygląda, ja już nie nadążam i nie mam do tego siły, po 11 godzinach pracy mam dość” Tak mi się jej żal zrobiło,  że pomogłam posprzątać jej te sosy. Po wyjściu ze sklepu do wieczora przeżywałam to co tam widziałam.

Móże  mnie wychowywano inaczej? uczono innej kultury? Ktoś może pomyśleć że jestem święta krowa  i chodząca kultura, bo czepiam się takich rzeczy. Święta nie jestem, ale trochę kultury mam.

Pozdrawiam Adulka 🙂

zdjęcie: źródło Internet

7 Replies to “Polska kultura na wakacjach”

  1. Niestety Polacy, często i gęsto, jadać na wakacje zapominają o dobrym wychowaniu. Kiedyś ”pracowałam” w jednym z lokali w Jastarni i poziom prezentowany przez młodzież (z dobrych, czytaj bogatych domów) była poniżej jakiekogolwiek poziomu. Co Ci jeszcze powiem, podobny poziom nasi rodacy prezentują również za granicą…można wyśmiać sąsiada z plaży, przecież i tak nas nie rozumie.

    A ten cały parawaning to jest śmech na sali. NIgdzie indziej tego nie ma. Byłam w tym roku na plaży w Polsce, i we Włoszech (niestrzeżonej) – i w Polsce mimo, pikęknych szerokich plaż, siedzą ludzie jeden na drugim, ogrodzeni z każdej strony…a tutaj kulturalnie, każdy ma swój skrawek ziemi.

  2. Jak ja cię rozumiem!!! Co do tych sklepów to podziwiam te kobiety, które tam pracują i w sumie żal mi ich…..Wciąż muszą sprzątać bajzel, który pozstawiaja co sekundę po sobie tacy tzw „kulturalni” turyści! Ja też zetknęłam się z z klejącą podłogą i porozrzucanymi kartonami…..Obłęd jakiś 🙁 Co do parawanów…..żal d…ściska co ci ludzie wyprawiają!!! Mnie kłuło w oczy jeszcze jedno – ostentacyjne picie piwska na plaży przy dzieciach i…palenie papierosów, a co gorsza pozostawianie petów na piasku :(((((

  3. W tym roku takich problemów i doświadczeń nie mieliśmy, w zeszłym również. Z prostego w zasadzie powodu – nigdzie nie wyjechaliśmy i jako jedni z nielicznych spędzamy kolejne wakacje w domu. Ale wiem, jak ludzie bywają problematyczni. Powodów do dziwactw jest mnóstwo…

  4. My w tym roku w Gdyni wypoczywalismy. I jakiez bylo moje zdziwienie gdy na plaze weszlismy. Zzzzeeeerrrroooo parawaningu. Moze ze 2szt na calej plazy.

  5. W Karwi potem tzn po połowie sierpnia juz nie było tak źle, po prostu mniej ludzi wiec i psychologia tłumu działa inaczej. Długi czas braliśmy na plażę sam namiot od wiatru i jedyne z czym niemilym się spotkałam to raz z parawanikiem tuż przed wejściem do naszego namiotu mimo „wolnych miejsc”. Nie sądziłam ze to zjawisko to taki dramat. Uświadomiły mnie pielęgniarki z Gdyni ( byłam z zapruszonym okiem) które wysmiewaly turystów. A na plaży nie spotkałam się nawet z jakimś piciem, przeklinaniem itp

  6. Ja już u siebie poruszałam ten temat po naszym powrocie z morza dla mnie masakra nad masakrami i ja będąc na Twoim miejscu bym wszystkie te parawany powyciągała i na kupkę poukładała, a wystarczy pójść parę wejść od centrum i plaże puste

  7. Brak kultury to jakby nieodzowna część mentalności Polaków na wakacjach. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkich. Dokładnie 6 lat temu, spędziłam wakacje w Grecji. I co mnie tam uderzyło w sposób negatywny? Niestety Polacy… wieczorem na plaży było dużo osób, nie tylko turystów i nagle słyszę oblesne, zboczone teksty w naszym języku. Odwracam się i co się okazuje? Starsi o jakieś 3-4 lata ode mnie chłopcy( bylam wtedy nastolatka) wymyślili sobie zabawe, która polegała na zaczepieniu cudzoziemki i mówieniu do niej obraźliwych słów, tak aby tego nie rozumiała. „Pech” chciał, że trafili na mnie. Ze względu na mój typ urody nie domyślił się, że jestem Polką. Jakie było ich zdziwienie kiedy odpowiedziałam im w kulturalny sposób na zaczepki. Nie odezwali się już słowem do żadnej dziewczyny.

Skomentuj Ewiczka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *