Przyjaciel

Podczas pobytu w szpitalu musiałam przyjmować dwa razy dziennie kroplówkę z magnezem. Byłam tak drobna (ważyłam 44 kg przed ciążą przy…158) , że moje trzy kruszynki wywoływały skurcze macicy podczas baraszkowania w brzuszku. Z dnia na dzień siostry na oddziale musiały zakładać mi nowy wenflon, ponieważ bardzo szybko krzepła mi krew i nawet przetykanie pod ciśnieniem nie pomagało. Przy końcu ciąży miałam już pełno zrostów na rękach i niewiele brakowało, a zaczęliby kłucie w nogę. Jedyna rozrywka jaką miałam podczas pobytu w szpitalu, to spacerowanie z moim „przyjacielem” po korytarzu oddziału. Ten przyjaciel to stojak na kroplówkę 😉 był ze mną wszędzie, w pokoju badań,  w toalecie, w kaplicy,  w windzie, nawet na krótkim spacerze na zewnątrz :). Zawsze wzbudzałam duże zainteresowanie, a już szczególnie kiedy spacerowałam w mojej ulubionej koszulce z trzema dzidziusiami na brzuchu :). Ktokolwiek zapytał, czy faktycznie jestem w ciąży z trojaczkami, nie mógł w to uwierzyć, od tyłu w ogóle nie wyglądałam jak ciężarna, dopiero kiedy się obróciłam bokiem to było widać brzuszek :). Przez całą ciążę przytyłam tylko 13 kg, a obwód mojego brzucha nie przekroczył 100 cm. Nie powstał ani jeden rozstęp, a już tydzień po porodzie praktycznie nie miałam brzucha. Zostałam obdarowana dobrymi genami :). Ktoś mógłby pomyśleć, że nic nie jadłam podczas ciąży. Początkowo jadłam dużo, natomiast przy końcu jedno jabłko na trzy razy, żołądek miałam chyba już w przełyku :). Moja kochana babcia dbała o moją lodówkę, zawsze jak do mnie przyjeżdżała mogłabym jej prowiantem zaopatrzyć cały oddział :). Zachcianki podczas ciąży też miałam, ale nie za wiele: lody od Donalda z karmelem i truskawki, no i oczywiście coś zakazanego – coca-cola :), po którą czasem w środku nocy, ukradkiem mknęłam korytarzem do automatu :). Smak – bezcenny :). Moim dzieciakom też chyba smakowała bo potem strasznie kopały. Odnośnie kopniaków: często dziewczyny z oddziału pytały jak to jest jak kopie tyle rąk i nóg na raz? :). Jak to jest? – nie wiem jak to jest jak kopie jeden dzidziuś, ale pewnie bardzo podobne uczucie, bo ma więcej miejsca. Jednego kopniaka to pamiętam na długo, podczas przepustki do domu, leżałam sobie na kanapie przed telewizorem i nagle dostałam takiego kopa pod żebra, że całe życie stanęło mi przed oczami. Ból nie do opisania, myślałam, że już po żebrach. Nawet nie chce myśleć, co by było gdyby bawiły się w gonitwę 🙂

Brzuszek w 26 tygodnu ciąży, przez kolejne 5 tygodni powiększył się – ale nie za wiele

5 Replies to “Przyjaciel”

  1. jejkuu .. jak czytam ile przeszłaś.. to mnie ciarki przechodzą.. ja miałam bezproblemowa ciążę trojaczą.. no prawie pierwsze tyg leżałam w łóżku , bo miałam mega wymioty i mdłości. Potem była najwspanialszy czas… ulga aż do 30.t.c jak spędziłam 24 h na porodówce (z 3 KTG) bo pielęgniarki nie mogły zrobić dobrego zapisu, i tak mnie ścisnęły mój brzuch ,że odparzyłam sobie 3 pelotki od KTG!!!.. to był najgorszy moment potem już spokojnie do 34.t.c

    Pozdrawiam
    Mama 18 miesięcznych Trojaczków

    1. Kochana wcale nie było tak źle, naprawdę. Mnie na szczęście wymioty ominęły, jedynie po parówkach i po narkozie były sensacje.

Skomentuj ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *