Początkowo myślałam, że nie będziemy już organizować takiej wielkiej imprezy urodzinowej, tylko że dziewczynki zdmuchnął świeczkę przy nas w domu, czyli tak kameralnie w piątkę. Rozmyślałam nad tym i w końcu doszłam do wniosku, że imprezkę zrobimy, ale tylko dla najbliższej rodziny, na finale okazało się, że była taka sama ekipa jak podczas pierwszych urodzin. 🙂
W tym roku już wiedziałam, że hasło przewodnie urodzin będzie, tylko wahałam się pomiędzy Kubusiem Puchatkiem, a Myszką Minnie , bo to dwie ulubione bajki moich księżniczek. Padło na Myszkę Minnie.
Po ustaleniu głównego motywu zaczęłam szperanie po internecie i sklepach z dekoracjami, było tego mnóstwo, nie mogłam się zdecydować,ale w końcu zakupiłam: piękny obrus w Myszke Miki, różowe słomki z twarzami przyjaciół z klubu Miki, serwetki, talerzyki, girlandę z twarzą Minnie, a balony rozwieszone po całym ogrodzie były w kolorach Myszki Miki i Minnie, czyli: żółtym, czerwonym, czarnym, białym i różowym 🙂 Tort o smaku wiedeńskim także był związany z myszką, a mianowicie był jedną wielką głową Myszki Minnie, był cudny i bardzo smaczny 🙂 (zdecydowaliśmy, że w tym roku będzie tylko jeden, ale wielki tort) Jak przy każdej imprezie wychodzi problem ze strojem dla dziewczynek, ale jak zwykle z problemu wybrnęłam dzięki mojej Asi, która notabene jest podobnie jak ja zakupoholiczką ubranek dla dzieci i ruszyła w rejs po ZARZE i kupiła trzy cudne ogrodniczki 🙂
Od rana w dzień urodzin zajęłam się przygotowywaniem przekąsek na imprezę, miałam ułatwioną sprawę, bo tak jak rok wcześniej odbywała się ona u moich rodziców na ogrodzie więc szybciutko poszło mi z sałatkami i mięsem na grilla.
Było mi strasznie miło, bo przybyli wszyscy zaproszeni goście, mimo tego, że urodziny zorganizowaliśmy dokładnie w ten dzień kiedy one faktycznie były czyli 3 lipca w środku tygodnia, a nie w weekend, a przecież ktoś mógłby powiedzieć, że nie przyjdzie bo ma inne obowiązki. Wszyscy przybyli o jednym czasie i mogliśmy rozpocząć imprezę od dmuchania świeczek, i tu mnie córeczki zaskoczyły, bo wcześniej ćwiczyłyśmy dmuchanie na „sucho” i kiedy zapaliliśmy świeczkę nie chciały jej zdmuchnąć, bo się jej bały, ale z nasza pomocą się udało 🙂 dużą radość sprawiło im odśpiewanie przez gości sto lat, tak jakby wiedziały, że to dla nich i na koniec biły brawo 🙂 Podobnie jak na pierwsze urodziny uruchomiliśmy maszynkę do robienia baniek mydlanych, aż miło było patrzeć na te radosne buzie i łapki które próbowały złapać bańki 🙂
Prezenty jak zwykle trafione, a najbardziej dziewczynkom spodobał się plastikowy bujak, który Tosia nazwala „śiuu” 🙂
Urodziny się udały i wcale nie żałuję, że zorganizowaliśmy taką wielka imprezę jak rok wcześniej, i chyba już co rok tak będziemy robić, bo jak tu odmówić skoro widać taką radość na twarzach naszych córek.
 |
| Hmm a tu nosek ma |
 |
| Miny po zapaleniu świeczki 🙂 |
 |
| Zbój Lenek |
 |
| Zuzanka |
 |
| Tolinka |
 |
| Jak najbardziej trafiony prezent |
 |
| Sama radość |
 |
| Nasi goście |
 |
| Zuzia |
 |
| Ale zabawa |
 |
| Rodzinka |
 |
| Tola |
 |
| hmm, gdzie ja mam jechać? |
 |
| Zabawa z dziadkiem |
Widać, że urodziny się udały po minach jubilatek i gości. A Ty mama super women jesteś dwie córcie na rączkach, a Ty przecież taka szczuplutka 🙂
Super women 😉 dobre:) no widzisz kochana jeszcze daje radę, kiedyś nawet trzy podniosłam 🙂
Jejku patrzę na te zdjęcia i uśmiecham się pod nosem. Trojaczki to ciężka praca,ależ ile radości 🙂 potrójna! Piękne urodziny, śliczna rodzinka…ach… cudnie…
Oj dają mnóstwo radości to prawda!
Oj widać, że imprezka udana… Dziewczynki uśmiechnęte no i prześliczny tort 🙂
Pozdrawiam 🙂
Oj udana była 🙂