Rabka i mama na wyłączność

Kiedyś już wspominałam o częstych chorobach moich dziewczynek w czasie kiedy poszły do żłobka. Najczęściej chorowała Lenka, zaczynało się od kataru, a kończyło na oskrzelach, albo zapaleniu płuc. Chodziliśmy po różnych specjalistach, bo nasza pediatra podejrzewała u niej astmę, tylko, że pod słuchawką nie było żadnych świstów. Trafiliśmy do pulmonologa, który bez dłuższego zastanowienia skierował nas do Rabki do Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc.
Zadzwoniłam na oddział, a pani poinformowała mnie, że musimy poczekać na przyjęcie nawet 6 miesięcy, kiedy powiedziałam pani, że na skierowaniu mamy napisane „PILNE” powiedziała, że termin może skrócić się do 4 miesięcy.
I zadzwonili do nas o wolnym miejscu w najmniej oczekiwanym momencie, bo dokładnie pierwszy dzień po świętach Wielkanocnych, że mamy być… „jutro!”. Potrzebowałam czasu na zorganizowanie opieki nad Zuzią i Tosią, skserować całą dokumentację Lenki, dlatego odmówiłam, ale pani była bardzo wyrozumiała i powiedziała, że w takim razie mamy być za tydzień.
Przygotowałyśmy się do wyjazdu bardzo dokładnie, bałam się żeby czegoś nie zapomnieć, najważniejsza – „przytulanka” bez której Lenka nie zaśnie, i inne ważne rzeczy potrzebne w takich miejscach.
Droga do Rabki była koszmarna, był początek kwietnia i pełno śniegu. Dojechaliśmy cali i zdrowi, wskazano nam sale, w której zamieszkałyśmy na trzy dni z bardzo fajną mamą Beatą i jej synkiem Tymkiem. Pokoik bardzo przytulny, dla dziecka łóżeczko, a dla mamy rozkładany fotel, duża umywalka, która służyła nam za wannę dla dzieci 🙂
Zaczęłyśmy od poznania całego oddziału, a dokładnie gdzie znajduje się jadalnia, pokój badań i świetlica dla starszych dzieciaczków, po „zwiedzaniu” przyszła do nas pani doktor, która zajmowała się naszą salą. Zebrała bardzo dokładny wywiad, przeglądnęła wszystkie dokumenty Lenki, spisała nazwy wszystkich leków które bierze, zleciła badania i poinformowała, że zostaniemy na oddziale od trzech do pięciu dni!!! Pierwsza moja myśl? CHYBA TU OSZALEJEMY, I ZATĘSKNIMY SIĘ ZA TATA I DZIEWCZYNKAMI. Chyba nie muszę opisywać jak wyglądało pobieranie krwi naszej Lence, to był jakiś koszmar, trzymały ją trzy panie i nie dawały rady. Dostałyśmy też skierowanie na testy alergiczne ( mimo tego, że w naszej miejscowości mieliśmy wykonywane dwa razy i nic nie wykazały) i tu moja słodzina była dzielna jak nigdy dotąd, pozwoliła sobie na zrobienie kropeczek i siedziała grzecznie 30 minut z raczkami na kolankach. Wynik testu mnie zaskoczył okazało się, że jest uczulona na : białko kurze, mąkę kukurydzianą, mąkę pszenną i w małym stopniu trawy. Byłam zdziwiona, bo jeszcze niespełna dwa miesiące przed wizytą w Rabce miała robione testy i nic nie wyszło. Pani robiąca testy wytłumaczyła to tym , że oni mają bardziej czułe alergeny.
Byłyśmy również na wizycie u pani  laryngolog (która pracowała tam chyba za kare). Po wejściu do gabinetu ja osobiście miałam już dość, ale na szczęście badanie się udało i pani nie miała nic do zarzucenia.
Pierwszy dzień minął nam bardzo szybko, Lenka zjadła pięknie kolację i poszła spać przed 20. W drugi dzień wykonywali resztę badań, a w między czasie Lenka rozbawiała cały oddział swoim „wow” 🙂
Zrobiono jej wszystkie badania w ciągu trzech dni i mogłyśmy wracać do domku, bardzo stęskniłam się za Zuzią i Tosią a Lenka była zachwycona, bo miała mamę na wyłączność 🙂
Lenka została wypisana z rozpoznaniem – Nawrotowe zapalenie oskrzeli z obturacją – podejrzenie wczesnodziecięcej astmy oskrzelowej. Niestety słowo PODEJRZENIE jest tu najważniejsze, ponieważ przez to Lenka nie może dostawać leków na zniżkę.
Dostałyśmy całą stronę zaleceń co zażywać w razie ataków kaszlu ( który trwał nawet trzy miesiące co noc) i że mamy pojawić się tam za rok.
Po tych trzech dniach sam na sam z Lenką stwierdzam – z jednym dzieckiem umarłabym chyba z nudów! 😉

Mały pacjent podczas kąpieli

5 Replies to “Rabka i mama na wyłączność”

  1. Rozbawiłaś mnie tym podsumowaniem Mamuś:-)
    Umarłabyś z nudów…hehe, wierzę Ci – znając Twoją energię;)
    Ja mocno wierzę, że to ”podejrzenie” będzie tylko podejrzeniem i Lence nic nie będzie.Dzielna dziewczynka, a w kąpieli wygląda niezwykle urokliwie:)

  2. Wiem co przeżywałaś bo znam to ze swojego życiorysu ciągły kaszel słuchawka nic nie wysłuchała a kaszel jak bł tak był i katar, mam nadzieję, że po powrocie do żłobka we wrześniu będzie dobrze i Luli nie będzie chorować, że w końcu po wizycie w szpitalu znaleźliśmy przyczynę.Zdrówka.

Skomentuj Miniowe Szczescie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *