Rachunek sumienia

Kiedy to zleciało? Dopiero witałam rok 2015, a już go nie ma, jest za to nowy 2016 . Mimo, że nigdy sobie niczego nie postanawiam z nowym rokiem i jestem daleka od tego typu działań to kiedy zbliża się styczeń staram się podsumować ten mijający rok. Wiecie dlaczego nic sobie nie postanawiam? , bo wolę wyznaczam sobie cele, które bardziej mnie motywują. Zazwyczaj jest tak, że człowiek coś sobie postanawia i zaraz o tym zapomina.

Co roku zastanawiam się nad wieloma rzeczami, robię sobie taki rachunek sumienia własnego JA ADA jako matka, żona, kobieta i od jakiegoś czasu również blogerka i mały sportowiec.
Ja Ada jako mama ….. hmm i tu w sumie bije się mocno w pierś i mimo, że staram się być najlepszą matką jaką potrafię to znajduje jeszcze wiele błędów które popełniam. Oczywiście błędy popełnia każdy, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale wiem że te popełniane przeze mnie są w większości do uniknięcia. Przestane je popełniać jeśli dokonam mocniejszej pracy nad sobą jako człowiekiem. Jestem człowiekiem wybuchowym i na ogół bardzo głośnym. I to „czasem” mnie gubi, bo reaguje jak bomba na niektóre rzeczy. Potem zjadają mnie wyrzuty sumienia, które powodują, że za każdym razem mówię sobie: „Już nigdy nie krzyknę”. Staram się pilnować przez kilka dni i scenariusz znów się powtarza.
Krzyczę, a raczej bardzo głośno mówię i nigdy temu nie zaprzeczyłam, jestem rozdarta jak przysłowiowe stare prześcieradło. To taka moja natura, moje przyzwyczajenia z życia, bo mała i nikt mnie nie widzi, to może choć usłyszy. I tak tym podniesionym tonem mówię do dzieci i męża. Męża który ma anielską cierpliwość do takiej jędzy jak ja. Mój cel – dwa tony ciszej …

No własnie Ja Ada jako żona. Tak jak pisałam wyżej, okropna ze mnie jędza, czepiam się dosłownie o wszystko. Potrafię doczepić się nawet o zostawione na środku pokoju pantofle tylko po to, aby sobie pogderać. Kocham tego mojego męża na zabój, życie bym za niego oddała, ale czasem mam ochotę go udusić za to, że robi mi te rzeczy specjalnie – chyba już polubił to moje gderanie 🙂
Szanuje go i podziwiam jako mężczyznę i ojca. Wiem, że nie mogłam trafić lepiej, takich mężczyzn jak on nie ma już na tym świecie – i żeby żadnej z Was nie wpadło do głowy mi go odebrać, bo i tak go nie oddam 🙂
Znosi moje humory i mówi że kocha, szanuje jako kobietę i matkę, nosi na rękach i nie da powiedzieć o mnie złego słowa. Mogę zawsze na niego liczyć –  więc chyba nie jestem aż taką złą żoną 🙂 Mój cel na ten nowy rok? Bardziej docenić to, że go mam.

Ja Ada jako kobieta. Dbam o swoją kobiecość, o to aby dobrze wyglądać. Staram się dbać o siebie bo chce jak większość kobiet czuć się piękną.  Jednak wiem, że cechy zewnętrze to nie wszystko, ważne jest to co człowiek ma w środku. Czasem jak polecę łaciną, to uszy więdną i nie raz ktoś powiedział: „Ada, taka ładna buzia, a takie słowa” No takie słowa … kontrolowanie języka jest baardzo trudne w moim przypadku. Mój cel – najpierw pomyśl dwa razy, a potem powiedz.
Jako kobieta spełniam też swoje małe marzenia związane z fotografowaniem, co prawda powoli, ale idę do przodu. Dlatego moim celem jest poświęcenie więcej czasu i zaangażowania temu co kocham.

Ada jako Blogerka? Zaraz minie rok od czasu, od kiedy jestem na swoim. Lubie to moje miejsce, stworzone przeze mnie dla Was. Nie piszę bo muszę, tylko dlatego, że chcę, bo dzieląc się z Wami naszym życiem tworzę tu piękną dla nas pamiątkę. Nie mam parcia na statystyki, na ilość postów w tygodniu, linki i udostępnianie, bo wiem, że jest Was tu naprawdę dużo. W życiu bym się nie spodziewała, że zbiorę taką rzeszę czytelników. Dlatego na ten kolejny rok blogowania, wyznaczam sobie za cel utrzymanie przy sobie tego co już mam, czyli WAS 🙂

Ja Ada jako sportowiec. Czy ja mogę nazwać się sportowcem? Myślę, że tak, bo biegam i kocham sport. Najpiękniejsze jest to, że potrafiłam zmotywować wiele (wielu) z Was do wyzwań jakie sama sobie wyznaczałam, a potem Wy dziękowaliście mi za to co osiągnęliście.
W minionym roku padła moja życiówka na 10 km i pobiegłam za rękę z moimi córkami w biegu charytatywnym. Staram się, żyć aktywnie i zarażać tą aktywnością wielu ludzi, co mnie niesamowicie cieszy. Dlatego moim celem jest motywowanie Was do działania i pracy nad sobą i kto wie może razem pobiegniemy w półmaratonie na jesień 🙂

Mam jeszcze jeden bardzo ważny cel, ale nie podzielę się nim z Wami teraz, powiem jak go osiągnę 🙂 Reasumując, wspaniałe jest to, że mam ręce, nogi i jestem w pełni sprawna, aby te cele sobie wyznaczać i je powoli realizować. Wiem, że najcięższa jest praca nad samym sobą, świetnie jest doradzać i karcić innych nie patrząc przy tym na siebie.
Życzę Wam kochani, abyście wyznaczali sobie cele nie tylko na dany rok, ale na całe życie i dążyli na szczyt małymi kroczkami, wtedy na pewno się uda.

 

fot. Piotr Wyszyński

7 Replies to “Rachunek sumienia”

  1. Oj i ja mam taką niewyparzoną buzię, głośno mówię i wybuchowo reaguję, a łacinę …mam w paluszku ;))

  2. Do momentu kiedy piszesz o blogu, to tak jakbym czytała o sobie, o swoim życiu☺Mogłabym napisać dokładnie to samo…..
    Super post, świetnie się go czytało☺

  3. Ja jestem dosyc wybuchowa, chociaz staram sie kontrolowac przyplyw emocji.

    Kazda z Nas ma chyba ciche postanowienia na Nowy Rok 😉

  4. Życzę Ci droga Ado spełnienia wszystkich marzen i realizacji wszystkich planów 🙂 Co do męża…..wiesz, mogłabym dokłądnie to samo napisac o swoim, jak on mnie znosi??? Tez się czepiam, też za często podnosze głos……widzę, że całkiem podobne do siebie jestesmy 🙂 Ja nie biegam, ale uwielbiam rower i kijki 🙂

Skomentuj Zwykła Matka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *