Tak to robimy

Chyba najczęstszym pytaniem jakie słyszę, kiedy ktoś dowiaduje się, że dziewczynki są trojakami to: „Jak dajecie sobie rade?” ja zazwyczaj odpowiadam: „Normalnie, wszystko kwestia organizacji”. I taka jest prawda, myślę, że gdyby nie moja organizacja byłoby różnie.

Kiedy dziewczynki przyszły na świat miałam przerażenie w oczach. Zadawałam sobie pytania, jak ja podołam? Przecież to trójka dzieci w jednym wieku. Co ja zrobię kiedy wszystkie zaczną płakać bo będą głodne, albo jak je ogarnę kiedy zaczną chodzić.
Według mnie przy niemowlakach najważniejsza jest SYNCHRONIZACJA. Dziewczynki, jadły i spały w tych samych godzinach. Zawsze sztywno trzymałam się planu dnia. Kiedy jedzenie zaplanowane było na godzinę dziewiątą to dostawały dokładnie o dziewiątej, nie kilka minut przed, albo po. Podobnie było ze snem. Na noc dziewczynki kładliśmy o dwudziestej pierwszej. Wcześniej była kąpiel i jedzenie. Potem już czas tylko dla mamy i taty. Nieraz bywało tak, że fajnie się u kogoś siedziało,impreza w toku, ale gdy zbliżał się czas snu dziewczynek, nie było zmiłuj.
Mieliśmy niesamowite szczęście, że nasze dzieci od trzeciego miesiąca życia przesypiały już całe noce. Jak mam być szczera, to do dnia dzisiejszego miałam może kilkanaście nieprzespanych nocy.
Podejrzewam, że właśnie przez to, że od samego początku życia dziewczynek wszystko odbywało się dokładnie w tych samych godzinach nie było z nimi większych problemów, bo wiedziały co po czym następuje.
Jedną z najważniejszych rzeczy których się trzymałam i trzymam jest KONSEKWENCJA. Dziewczynki wiedzą, że mama się nie ugnie. Choć serce walczy czasem z rozumem wiem, że jak popuszczę to wejdą mi na głowę.
Myślę, że gdyby nie moja konsekwencja ten okres niemowlęcy nie byłby tak mile wspominany. A dlaczego? Bo nasze dziewczynki nie były noszone, bujane ani lulane. W mojej pamięci nie ma czasu, kiedy chodzę po całym domu i lulam, nie było takiej potrzeby, bo one nie widziały co to rączki. Chociaż nie raz byłam karcona przez moją rodzinę, że co ze mnie za matka? że nie pozwalam bujać!  Ja zawsze odpowiadałam, że nie widzę sensu noszenia bez potrzeby, po co mam nosić skoro dzieci leżą, albo siedzą i się bawią. Jak widać, nasze dzieci nie są jakieś inne od pozostałych przez to, że nie były bujane. Potrafią przyjść przytulić się i powiedzieć Kocham Cię mamo, Kocham Cię tato.
Równie ważna jest CIERPLIWOŚĆ, bywa z nią różnie, ale czasem wyjść można z siebie. Kiedy się śpieszysz bo jest za pięć ósma, a do pracy na ósmą, wtedy jedna z nich przypomina sobie, że nie wypiła jeszcze kakao i nie wyjdzie dopóki nie wypije. Ten mały złośliwy krasnal wcale z tym piciem się nie śpieszy a ciebie trafia 🙂
Poza wymienionymi zasadami, które pomagają w tym aby nie zwariować w wychowaniu trojaczków jest jeszcze MIŁOŚĆ. A raczej dar pomnożenia jej po równo dla każdego dziecka. Bo mając jedno serce musisz podzielić je na trzy i kochać wszystkie po równo. Choć to dotyczy oczywiście wszystkich rodziców posiadających więcej niż jedno dziecko.
Czasem jest tak, że w jednym momencie każda coś chce, wszystkie na raz mówią, Ja mam tylko dwoje uszu, a moim darem jest to, że potrafię się roztroić 🙂 Nie pytajcie jak to robię, bo sama nie wiem 🙂
Więc jeśli ktoś uważa, że się nie da to UWIERZCIE, DA SIĘ!

7 Replies to “Tak to robimy”

  1. Nie jestem mamą trojaków, ale tak się złożyło w życiu, że miałam pod opieką 3 wspaniałych szkrabów. To był wspaniały rok mojego życia, wiele się od nich nauczyłam i one ode mnie. Zgadzam się z tym co piszesz. W wychowaniu wspaniałej trójcy ważna jest konsekwencja, dobra organizacja i przede wszystkim miłość. Reszta wyjdzie w praniu.

  2. Hej!
    Kochana,kiedyś napisałaś posta o plusach posiadania trojaków…jeśli dobrze pamiętam,nie napisałaś jeszcze jednego, o którym pomyślałam bo ja mam teraz takie „dylematy” 😉
    Otóż,gdziekolwiek pojedzecie,cokolwiek zobaczycie -widzą to również wszystkie Wasze dzieci ha!
    A u nas jest tak,że sporo podróżowaliśmy i zwiedzaliśmy z pierwszym synem i teraz by wypadało drugiemu też pewne rzeczy pokazać…a tu się nie chce wracać w te same miejsca (no przynajmniej nie we wszystkie,bo w niektóre chętnie i bez problemu).
    Choć brzmi to banalnie,uwierz że jest to jakiś plus…
    Pozdrawiam
    Netka

  3. Oj tak! Konsekwencja w działaniu i trzymanie się planu dnia to klucz do sukcesu! Ja co prawda nawet nie mam bliźniąt, ale trzymam się tych zasad przy swoich brzdacach i jakoś ten czas dla siebie człowiek znajdzie

Skomentuj Współczesna MP Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *