Tego nauczyła mnie moja Rodzina

Moim marzeniem od zawsze była liczna rodzina. Pragnęłam mieć dużo dzieci, może dlatego, że sama pochodzę z wielodzietnej rodziny. Gdy na początku nie mogliśmy mieć dzieci, prawie zawsze patrzyłam z zazdrością na małżeństwa, które doznały szczęścia bycia rodzicami. Czasem było mi naprawdę przykro, kiedy  ktoś niewtajemniczony w  nasze problemy pytał: „A wy to kiedy? na co czekacie? ” Pewnie niejedna osoba mogła  pomyśleć, że ważniejsza była dla nas praca niż powiększenie rodziny, ale tak nie było…

Myślę, że w życiu trzeba znaleźć czas na wszystko: na przyjemności, na dzieci, na karierę. Moim pragnieniem było mieć dzieci i robiłam wszystko, aby je mieć. Nie będę się powtarzać i jeszcze raz opisywać jak to się stało, że mamy tak wspaniałe córeczki, ale udało się i jesteśmy Rodziną przez duże „R”.  W końcu nie każdemu jest pisane zostać mamą i tatą trojaczków, choć życzę tego wszystkim rodzicom, bo to wspaniałe wyróżnienie. Czasem śmiejemy się z  Wojtkiem i mówimy: „Jak nie było to nie było, ale jak już dostaliśmy, to trzy w pakiecie”.

Jestem szczęśliwa, że je mam i nie wyobrażam sobie, żeby którejś mogło nie być. Są całym moim światem. Moje życie byłoby nudne gdyby nie one. U nas zawsze coś się dzieję. Kiedy się urodziły  przewróciły nasz świat do góry nogami, nawet nie wiedziałam że życie może zgotować taką niespodziankę.

Odkąd tworzymy Rodzinę,nauczyłam się wiele i nad wieloma rzeczami muszę jeszcze popracować. Przecież nikt nie jest doskonały,  prawda? Te wymienione tutaj są jednymi z najważniejszych.
Nauczyłam się okazywania miłości i ciepła. Doskonale pamiętam czasy szkolne, kiedy „chodząc” z chłopakiem nie uznawałam trzymania za rękę, albo całowania na ulicy, bo uważałam to za straszny obciach. Teraz jest zupełnie inaczej, niezależnie gdzie jesteśmy nie wstydzę się okazywania uczuć w stosunku do dzieci i męża. Całuje, przytulam, trzymam za rękę. Dojrzałam do tego, aby nie wstydzić się swoich uczuć i pokazywać wszystkim jak bardzo ich kocham.

Teraz wiem co znaczy odpowiedzialność. Za młodych lat robiłam co chciałam i nie zważałam na to co i z kim robiłam,a do domu wracałam kiedy chciałam. Teraz mając rodzinę nad każdą rzeczą zastanawiam się dwa albo i trzy razy. Wiem, że nie mogę pozwolić sobie na wszystko, bo mam dzieci które potrzebują swojej mamy. Wiem że rano muszą pójść do przedszkola i wiem, że mam też swoje obowiązki z których muszę się wywiązać.

Od czasu kiedy mam dzieci nauczyłam się organizacji. W sumie zawsze byłam zorganizowana i wiedziałam czego chce od życia, ale od czasu kiedy pojawiły się trojaki moja organizacja jest wielkim atutem i udoskonalam ją w naszym codziennym życiu. Nie wyobrażam sobie jak ogarnęłabym całą trójkę gdybym była tzw. „ciepłymi kluchami”. Bozia chyba wiedziała co robiła 🙂

Od kiedy mam dzieci nauczyłam się współczucia. Wzruszam się patrząc na cierpienie drugiego człowieka, a serce kraje mi się na widok cierpiącego dziecka. Zawsze wtedy zadaje sobie pytanie :” A gdyby nas to spotkało?” Stawiam się w sytuacji rodzica owego dziecka. Nie jestem w stanie oglądać programów, czy filmów  gdzie pokazywane jest cierpnie dzieci.

Moje układy z Bogiem bywały rożne. Miałam, do Niego niesamowity żal o to, że zabrał naszą kruszynkę. Byłam na Niego zła i obwiniałam Go o to. Od czasu kiedy urodziły się dziewczynki nauczyłam się Dziękować Bogu za to, że wystawił moje życie na próbę i pokazał mi ile jestem w stanie udźwignąć. Dziękuje Mu codziennie za to co mam i czego jestem świadkiem. Wiem, że gdyby nie Jego ręka nie byłabym tu gdzie jestem. Nie byłoby radości dnia codziennego i tego co jest dla mnie najważniejsze. Codziennie przed snem idę do pokoju dzieci, robię im na czole znak krzyża i mówię „dziękuje, że jesteś”.
Nauczyłam się dziękować za to co mam. Za szczęście, nogi i ręce, a przede wszystkim za oczy bo widzę co zostało mi dane, aby móc to pielęgnować.

Wiecie co jest najważniejsze poza tymi wszystkimi rzeczami? Najważniejsze jest to, że  te trzy bąble i Wojtek nauczyli mnie kochać i być kochanym … Mam niesamowite szczęście …

 

ps. Poniżej fotorelacja z  naszej wycieczki do ZOO

IMG_9536

IMG_9538

IMG_9546

IMG_9548

IMG_9552

IMG_9554

IMG_9561

IMG_9566

IMG_9586

IMG_9593

IMG_9616

IMG_9628

IMG_9634-001

IMG_9655

IMG_9662

IMG_9670

IMG_9671-tile

IMG_9699

IMG_9718

IMG_9535

IMG_9730

IMG_9741

IMG_9768

IMG_9779

IMG_9783

IMG_9787

IMG_9797

IMG_9828

IMG_9848

IMG_9852

IMG_9858

18 Replies to “Tego nauczyła mnie moja Rodzina”

  1. Ja się tam przeogromnie cieszę z naszych bliźniaczek, więc mogę się tylko domyślać jaka u Ciebie radość!

    U mnie też się pozmieniało od kiedy są Kluchy. Kiedyś o tym napiszę 🙂

    Pozdrawiam

  2. Jak Ty pięknie piszesz, uwielbiam Cię czytać. Ja też codziennie dziękuję za mojego syneczka a na dniach będę miała ich dwóch. Życie nabiera kolorów dopiero jak pojawią się w nim dzieci.

    1. Dziękuje 🙂 Ty nawet nie wiesz jak My byśmy chcieli syneczka, ale musimy jeszcze poczekać. Gratuluje drugiego bobasa :))

  3. Piękne słowa,uwielbiam czytać Twojego bloga, Twoje wpisy zawsze podnoszą mnie na duchu, przypominają co w życiu jest najważniejsze, córeczki masz cudne, pozdrawiam 😉

    1. Aniu u Ciebie też niedługo pojawią się maluchy i to nie jeden, nie dwoje a TROJE!!! zobaczysz jak jest kolorowo i wesoło, nie będziesz wiedziała co to nuda 🙂

  4. Kochana masz cudowne małe damy!!!!! Ja mam jedną i długo o nią walczyłam….jedna zostanie, a pytania rodziny pojawiają się mimo, że ona już jest> Zmienił się rodzaj pytania – kiedy Izka będzie miałą rodzeństwo? Tak łatwiej tylko z jedną? serce mi pęka…. Jesteś dzielną mamą i organizacja to coś czego zdecydowanie trzeba się nauczyc przy takiej cudnej „ekipie” 🙂 Ale kto jak nie matka? My to potrafimy, prawda? 🙂

    1. No właśnie kto jak nie my Mamy! ale powiem Ci kochana, że niestety znam nie jedną mame która kompletnie sobie nie radzi w macierzyństwie, czego osobiście nie rozumie. A pytaniami rodziny/znajomych nie nie przejmuj w ogóle!
      Ściskam :*

  5. Co za piękny post. Przez przypadek trafilam na Twojego bloga. …i cieszę się, ze Was poznałam. Będę zaglądała regularnie. Pozdrawiam serdecznie!

  6. Piękna rodzinka, gratuluję pięknych cór, no ale co się dziwić, sama mama jaka ładna! Ja tylko pierwsze dziecko miałam „zaplanowane”, drugie tak się przy pierwszym zdarzyło, trzecie to był szok, który popsuł moje plany, a czwarte to był istny koniec świata. Teraz gdy patrzę wstecz, myślę sobie, że chyba nigdy nie odpokutuję tego, jaka byłam głupia, tego gniewu i niezadowolenia z kolejnych ciąż… Jestem najszczęśliwszą mamą na świecie i nie wyobrażam sobie inaczej!
    Do najmłodszego często mówię „dziękuję że się urodziłeś”, a mój czterolatek odpowiada „Nie ma za co mama”. Pozdrawiam! Fajny blog!

Skomentuj Anna Siedlarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *