Tego zazdrościłam

Moja ciąża była od samego początku zagrożona, praktycznie cały okres jej trwania spędziłam leżąc. Niesamowicie zazdrościłam kobietom, które mogły celebrować to, że są w ciąży.

Nie raz udało mi się wyjść na chwilę na ławkę przed szpital, siedziałam i patrzyłam na te wszystkie pary idące na kontrolną wizytę i myślałam w duchu; ” Ale im fajnie, zaraz sobie pójdą z powrotem, a ja tu zostanę. Pójdą do parku na spacer, na zakupy, poleżą we własnym łóżku, a ja? mogę tylko pójść na spacer po piętrach szpitala.

Myślałam, że jeśli uda mi się kiedyś zajść w ciążę to ten czas będzie wyjątkowy, że będę funkcjonować normalnie i będę celebrować każdy dzień.  Marzyło mi się chodzić dumnie po ulicy i chwalić się wszystkim, że zostanę mamą.
Kiedy byłam w ciąży z dziewczynkami, poza rodziną mało kto wiedział, że spodziewamy się trojaczków. Nie chcieliśmy o tym rozpowiadać do około, bo sami nie wiedzieliśmy jak ciąża się zakończy. Gdyby poszło coś nie tak, nie chcieliśmy się tłumaczyć i stawiać w zakłopotaniu siebie i znajomych.

Matka, która nosi w sobie wieloraczki, poza radością, że spotkało ją mnogie szczęście, odczuwa również ogromny niepokój, bo ciąża mnoga to ciąża podwyższonego ryzyka. Taka ciąża jest znacznym obciążeniem dla organizmu i mało kiedy kończy się w wyznaczonym terminie. Ja przez te 31 tygodni modliłam się o to, aby dziewczyny siedziały we mnie jak najdłużej. Z tygodnia na tydzień mówiłam sobie: „Jeszcze trochę”.
Zazdrościłam tego spokoju mamom, które nosiły w swoim łonie jedno dzieciątko i których ciąże nie były uznawane za ciąże podwyższonego ryzyka. Znam niejedną mamę, która będąc w zagrożonej ciąży nie myślała o niczym innym tylko o tym, że pójdzie coś nie tak. Nie dopuszczała do siebie żadnych pozytywnych stron obecnego stanu, a przecież ciąża to cudowny stan którym my kobiety powinnyśmy się radować. Ja też się cieszyłam, bo jak mogłam nie cieszyć się z tego, że zostanę mamą? Ale ten niepokój i obawy były silniejsze.

Nie raz pada pytanie:” A Wy chcecie jeszcze dzieci?” Kiedy odpowiadamy, że tak, ludzie robią ogromne oczy ze zdziwienia. Mamy trzy szczęścia, których nigdy miało nie być, ale jeśli Bóg jeszcze da nam tę szansę chciałabym poczuć to, co czuje matka będąca w pojedynczej ciąży, bo to co czuje matka w ciąży trojaczej już wiem …

 

18 Replies to “Tego zazdrościłam”

  1. Bardzo Ci współczuję takiej ciężkiej ciąży (tzn. tego leżenia). Wiesz, ja mam tylko jedną córkę, ale ciąża mnie też nie rozpieszczała, choć nie była zagrożona. Mimo to jakoś się stresowałam, że coś pójdzie nie tak, że dziecko może być chore, że coś mu się stanie… Też jakoś odliczałam czas z tygodnia na tydzień. Nie wiem, może to kwestia mojego charakteru – wydawało mi się, że to za dużo szczęścia dla jednej osoby mieć kochającego męża i bez problemu zajść w ciążę, ledwo zaczęliśmy się starać o dziecko. Długo nikomu nie mówiłam, że jestem w ciąży. Znajomi się dowiedzieli dopiero, gdy byłam w 7 miesiącu. Tak poza tym wiedziały tylko dwie koleżanki – nie dlatego, że im powiedziałam, ale po prostu widziały mnie w ciąży i w końcu same się domyśliły, choć dość długo miałam mały brzuch i nie było widać. Wyglądałam dobrze, ale czułam się strasznie. Ze wszystkich dolegliwości ciążowych miałam tak naprawdę tylko jedną – mdłości. Ale były to mdłości STRASZLIWE, nieustające, trwające 24 h na dobę. Nie czułam ich tylko wtedy, gdy spałam. Wciąż wspominam to jako horror, choć minęło już ponad 15 miesięcy od porodu. Poród wspominam bardzo pozytywnie, jako miłe zakończenie tego hardkoru z mdłościami. Same mdłości przeszły mi dopiero w dzień po porodzie, ale rodząc jakoś o nich już nie myślałam… 😉 W ciąży były straszne. Trwały od 6 tygodnia. Przez pierwsze dwa miesiące słabe, ale od 8 tygodnia prawdziwie nieznośne. Nie skarżyłam się za mocno, nie narzekałam. Nikt nie wiedział, jak bardzo mnie to męczy. Chwilami odbierało mi to chęć do życia, ale jakoś się trzymałam. Myślałam sobie: „Ciesz się! Chciałaś mieć dziecko, to cierp. Sama chciałaś. Ważne, żeby zdrowe było. Nie narzekaj, tylko się ciesz, że zaszłaś w ciążę, skoro tyle osób ma z tym problem. W końcu masz już prawie 30 lat i mogłaś mieć z tym problemy. To tylko 9 miesięcy – przeżyjesz! Inne kobiety leżą całą ciążę w łóżku i żyją, to i ty jakoś przetrwasz”. Przeżyłam, a kolejne 4 miesiące byłam chodzącym zombie, bo moja córa była z tych niemowląt, które prawie wcale nie śpią. Spała tylko w nocy, w dzień nigdy, chyba że 15-20 min na spacerze. W nocy 3h, potem przerwa na jedzenie, a potem jeszcze 1-2h snu na dobę. Nie wiem, jak ja to przeżyłam, bo nikt mi nie pomagał przy dziecku. Ale przeżyłam. To mi uprzytomniło, że każdy człowiek, zwłaszcza każda kobieta, ma w sobie znacznie więcej siły, niż myśli. Że jesteśmy w stanie znieść wszystko, choć wcale się o to nie podejrzewamy. Że wszystko, co jest czegoś w życiu warte, trzeba okupić cierpieniem. Dzisiaj wiem, że chcę mieć jeszcze drugie dziecko. Ale na razie nie mam odwagi na kolejną ciążę. Wciąż zbyt dobrze pamiętam ten horror. Ale może za rok się odważę? Kiedyś chciałam mieć troje dzieci, ale teraz myślę, że każdy człowiek ma jakieś granice wytrzymałości i chyba nie dałabym sobie rady z trójką dzieci… No ale chcę mieć kolejne, choć boję się kolejnej ciąży jak niczego innego w życiu. Mam nadzieję, że będzie inna, może lżejsza, jakimś cudem. Tego samego i Tobie życzę – jeżeli chcesz mieć więcej dzieci, to życzę Ci, by następna ciąża była dla Ciebie bardzo lekka. I muszę powiedzieć, że bardzo Cię podziwiam za to, jak sobie radzisz jako mama trójki 🙂
    Pozdrawiam
    Monika

    1. Hoho ale długi komenatarz, takie to tu chyba jeszcze nie było, ale fajnie 🙂
      Mdłości w ciąży, no nie zazdroszczę, bo ja miałam może 5 razy za całą ciąże. Moja koleżanka z pracy wymiotowała całe 9 miesięcy, wyglądała koszmarnie. Jeśli chodzi o twojego mało-śpiocha to też nie zazdroszczę, bo nasze trojaki zawsze ładnie spały. Teraz po zmianie czasu śpią do 6 !!! co jest dla mnie dobijające!
      Ściskamy Was gorąco !!!

  2. Jestem w drugiej ciąży i tak jak pierwsza była idealna, tak teraz od 23 toblemy z szyjką macicy. Obecnie koniec 29 tygodnia i jutro znowu do szpitala. I nie wiadomo, jak długo tam teraz zstanę. W domu malutka córeczka, która mnie potrzebuje i zapomina przez te wsyzstkie szpitale, a ja modlę się o każdy dzień i sprawdzam, jakie są powikłaniatt u wcześniaków. Nie jest to radosna ciąża. I trzeciego dziecka na pewno nie będziemy mieć.

    1. Moja kochana… bardzo mi przykro, że tak Ci się potoczyła ta ciąża. Mogę sobie tylko wyobrazić co czujesz zostawiając twoją córeczkę w domu…Trzymam mocno za Was kciuki i wierzę w to, ze wszystko dobrze się skończy!
      Ściskam :*

    2. mam za sobą dwie ciąże, obie szczęśliwie zakończone i obie szczęśliwie bez dolegliwości, bez potrzeby leżenia i bez innych tego typu atrakcji…. no prawie… bo druga ciąża była bliźniacza a jak wiadomo bliźniakom zawsze bardziej się spieszy na świat, biorąc do tego pod uwagę to, że pierwsza „idealna” prawidłowo przebiegająca ciąża zakończyła się (a właściwie powinnam napisać że zaskoczyła mnie) dość szybkim porodem w 36tc… wszystko to powodowało że w drugiej ciąży oprócz naturalnego strachu o maluchy towarzyszył mi ciągły strach o to że może zaistnieć potrzeba położenia się do szpitala i przyznam szczerze że spędzało mi to sen z powiek… nie umiem opisać leku przed potencjalnym rozstaniem z moim pierworodnym, do tego uczucie rozdarcia bo z jednej strony musiałam bardziej na siebie uważać dla dobra bliźniaków z drugiej nie umiałam odmówić mojemu dwulatkowi wzięcia na ręce, noszenia itp…. były takie sytuacje że stawałam przed jakimś wyborem i zanim go dokonałam miałam już wyrzuty sumienia, bo czasem były tylko dwa wyjścia (jedno lepsze dla synka – drugie dla maluchów) ciężko nawet spójnie to opisać żeby było wiadomo o co chodzi ale najzwyczajniej w świecie te wrzuty sumienia były bo miałam wrażenie że faworyzuję któreś z dzieci… na szczęście to minęło po porodzie 🙂
      no ale do rzeczy…. była sytuacja w której moja decyzja przyniosła korzyść dla wszystkich moich dzieci, u mnie też zaczęły się problemy z szyjką na szczęście moja gin. odpowiednio wcześnie to wyłapała i zaproponowała pessar i jak tylko wyjaśniła mi co to takiego i po co to, to nie zastanawiałam się ani chwili dłużej, prosto z gabinetu pojechałam do apteki i na drugi dzień wróciłam do mojej dr na założenie pessara, dzięki niemu przez kolejne półtorej miesiąca mogłam cieszyć się końcówką ciąży w domu w towarzystwie synka (i właściwie w domu i przy opiece nad synkiem robiłam wszystko – oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) podsumowując uratowało mnie to przed tym czego bałam się najbardziej czyli szpitalem=rozłąką z dzieckiem…. nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacja u ciebie ale może i dla ciebie byłoby to dobre rozwiązanie, może warto podpytać lekarzy…. bo przyznam że jak przeczytałam o twojej córeczce i waszej rozłące to samej zachciało mi się płakać

      p.s. Ada a Ty jesteś moją idolką jeśli chodzi o radzenie sobie z wesoła gromadka dzieci 🙂 dzięki Tobie wierzę że i ja dam sobie radę z moim małym przedszkolem 😉 synek w lipcu skończył dwa latka a bliźniaki mają już dwa miesiące i na razie ogarniam i daje radę więc jest dobrze, przyznam że w trudnych momentach myślę o tym jak Ty sobie poradziłaś więc DZIĘKI ZA MOTYWACJE!! buziaki dla dziewczynek

  3. U mnie pierwsza ciąża książkowa, druga skończyła się wiadomo jak, i w tej trzeciej już od pierwszych chwil drżałam i się zamartwiałam i skończyła się przedwczesnym porodem, ale to już wiesz.

  4. Byłam cztery razy w ciąży. Mam troje fantastycznych dzieci. Każda ciąża była zagrożona, więc doskonale znam Twoje uczucia. Co prawda nie byłam w ciąży bliźniaczej, ale każda moja pojedyncza ciąża to niepokój i stres. Ale były też i dobre chwile. Nawet leżąc w szpitalu, kiedy czułam kopnięcia – ta ulga, że jednak się rusza, że żyje… 😀
    Chciałabym jeszcze mieć dziecko. Ale już nie mogę. Stan zdrowia i wiek mi nie pozwalają. Ludzie pytają dlaczego mnie to martwi. Przecież mam już troje. A mnie jest po prostu przykro.

  5. W takim razie życzę kolejnego dzieciątka 🙂
    U mnie do 7 miesiąca wszystko było idealnie, później z powodu dużego stresu dostałam skurczy i o mały włos Mała Zet nie przyszła na świat. Na szczęście udało się w porę zatrzymać ją we mnie. Skończyło się na dużym strachu i późniejszym częstym kontrolowaniu szyjki i oczywiście znienawidzonym leżeniu!!
    Myślę, że przez to, że w ciąży tak ją katowałam tym leżeniem teraz ona ma podwójny power i nie mam sekundy spokoju 😛

  6. Ja długo walczyłam o ciążę, na początku musiałam leżeć i nie wyobrażam sobie leżenia przez całe 9 m-cy…… To musiało byc trudne 🙁 Zawsze mówię, że nie miałam dolegliwości ciążowych bo to miało mi wynagrodzic trud starania się 🙂 Dobrze zniosłam sama ciążę jak już wreszcie mogłam się podnieść z łóżka i żal mi kobiet, które nie mogły się nią prawidłowo nacieszyć! Buziaki!!!

  7. Ja 4 miesiące temu urodziłam trojaczki. Wspaniałych trzech muszkieterów. W domu mam jeszcze 2,5 letniego synka. Ciąże i jedną i drugą przeszłam bezproblemowo. Usłyszałam nawet, że mam predyspozycje do pięcioraczków. W ciąży czuję się lepiej niż bez niej, ze względu na moje PCO i Hashimoto. Uwielbiam być w ciąży. I jak się mnie ktoś pyta co bym zrobiła, gdybym zaszła teraz w ciąże to mówię, że bardzo bym się cieszyła. I chciałabym mieć jeszcze kolejne dzieci. One mnie autentycznie cieszą. Ale na to też usłyszałam odpowiedź, że to już prawie patologia mieć tyle dzieci. No cóż. Mimo, że jestem wykształcona i mam kilka studiów podyplomowych to świadomie decyduje się na ” patologie”. Wolę iść całe życie pod prąd i być szczęśliwa.

    1. hi hi takich patologii to jest więcej na świecie 🙂 Michał pojedyncza ciąża urodził się nagle w 31 tygodniu…. moja mama mówiła mi, że jedno wystarczy bo po co narażać się i dziecko. Gdy jednak zdecydowaliśmy się na drugie, i gdy okazało się że będą trojaki, to pamiętam, że po pierwszym szoku, mimo kilku chwil wątpliwości, to w zasadzie cały czas miałam przeświadcznie, pewność że wszystko się dobrze skończy. A gdy dotrwałam do owego 31 tygodnia, to w zasadzie myślałam, że teraz to już nie może pójść źle. Fakt wszystko się skończyło dobrze, ale potem jak już to oceniłam sytuację z pewnej perspektywy, to udział szczęśliwych zbiegów okoliczności nie można nie docenić, szczególnie gdy usłyszała, że jeszcze dzień lub dwa i Olka mogłoby nie być…. to jest mega pionizujące i uczące pokory…
      a za pojedynczym dzieckiem to czasem też tęsknię 🙂

  8. mniej więcej a raczej na pewno mniej, wiem co czułaś ponieważ moja druga ciąża ( fakt, pojedyńcza) była na początku zagrożona… leżałam i leżałam i dopóki się nie uspokoiło nie mogłam nic… szpital był moim domem, ale szczęście nie na długo… Wszystko się skończyło dobrze. Mam nadzieję, że w następnej ciąży będziesz biegać po ulicach z brzucholem żeby wszyscy mogli Cię widzieć a Ty żebyś mogła radować się swoim szczęściem i spokojem przede wszystkim! Powodzenia;)

  9. Nie dziwie się, że pragniesz takiej spokojnej ciąży, bo przy ciąży trojaczej chyba każdy by się denerwował. My staraliśmy się 1.5 roku o maleństwo- ktoś może powiedzieć, że krótko, przecież niektórzy się starają nawet kilka czy kilkanaście lat. Jednak dla mnie to jest długo, zazdroszczę osobom, które bez stresu zachodzą w ciążę od razu. Starając się myslalam: żeby tylko zajść, jak zajde to już będzie wszystko spokojnie i nareszcie bez stresu. Jestem w 23 tyg ciąży pojedynczej i teraz wiem jak bardzo się myliłam co do tego, że w końcu będę spokojna. Od początku ciąży ciągle się denerwuje czy z dzieckiem wszystko ok, czy się dobrze rozwija itp., niepokoje się, gdy mnie coś zaboli, boję się żeby się nie skraca
    skracała szyjka czy żeby łożysko się nie odklejało. Wiem, że to dlatego, bo boję się, że coś się stanie, że bym się załamala i znów bym musiała przechodzić przez to staranie. Chyba rozluźnie się dopiero jak będę miała w ramionach ten nasz wymarzony i wyczekany CUD. A Tobie życzę spokojnej ciąży. Bardzo lubię czytać Twoje wpisy, a do tego napisalam ten komentarz, bo tak jak Ty, zazdroszczę kobietom, dla których ciąża, to wspaniały, spokojny, bezstresowy czas. Pozdrawiam

  10. Trudne musi być takie leżenie w ciąży. Szczególnie jak jest się wulkanem energii. Ale prawda jest taka, że ważniejsze od tego jak ciąża przebiega, jest to jak się kończy. Ja w każdej ciąży byłam na wysokich obrotach, pracowałam, latałam po sklepach-po prostu żyłam jak dawniej. Ale co z tego jak jedna z takich książkowych ciąż w wyniku nieszczęśliwego wypadku (niestety niezależnego ode mnie) zakończyła się urodzeniem martwej córeczki! Wolałabym wtedy leżeć całe 40 tygodni, ale mieć ją dziś przy sobie, a nie tak strasznie tesknić….
    Życzę kolejnej ciąży wzorowej i małego, zdrowego Stasia.
    Pozdrawiam

  11. U mnie ciąża przebiegała pomyślnie – nie było zagrożenia, ale te cholerne mdłości,a do tego jeszcze wymioty co drugi dzień. Gdy nie dawałam rady, trafiałam do szpitala pod kroplówkę. Czekałam, odliczałam dni aż będzie lepiej, bo przecież te niepościągliwe wymioty miały przejść po pierwszy trymestrze….z reguły tak jest, ale u mnie symbioza z miską trwała do dnia przed porodem. Pamiętam siebie ryczącą przy muszli klozetowej…pamiętam tą cieżką głowę i wpatrywanie się we wskazówki zegara… Wszystko mnie denerwowało. Otwierałam rano oczy i szybko odliczałam za ile godzin mogę znów iść spać, w nadzieii, że tym razem nie obudzą mnie wymioty. A potem, grom z jasnego nieba – 13mm szyjki, oddział, zastrzyki, kropłówki i po 5 dniach ON – 1144g. Wiem co rozumiesz przez wspomnianą ”zazdrość” bo ja miałam identycznie. Ja się chciałam cieszyć rosnącym brzuchem, dumnie kroczyć po ulicach, organizować wyprawkę…

Skomentuj Wspolczesna_mp Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *