To moje i tylko moje

Każda z dziewczynek posiada coś co jest tylko i wyłącznie jej, nie licząc mamy i taty, bo nie raz słyszymy z Wojtkiem: „To moja mama!, To mój tata!” Nie chodzi tu jednak o rodziców, tylko o swoje ulubione zabawki z którymi rzadko się rozstają.

Lenka, jeszcze całkiem niedawno miała swoją ulubioną „szmatkę”, czyli głowę misia z długą sukienką. Dostała ją, kiedy leżała jeszcze w inkubatorze, towarzyszyła jej wszędzie. Jeździła z nami na wycieczki, na spacery, przytulała się do niej kiedy zasypiała. Potrafiła nawet obudzić się w nocy i po omacku szukać jej w łóżku. Niestety stała się tragedia i „misiu z kusienką” zginął w przedszkolu. Panie przeszukały każdy zakamarek, ale miś się nie odnalazł. Pierwsze dni i noce po jego zaginięciu nie były łatwe. Lena nie mogła zrozumieć, że jej ulubiony miś zginął. Podsuwałam jej różne zabawki, ale każdą odrzucała, chciała misia i koniec. Któregoś dnia w szufladzie z kocykami odnalazła tetrową pieluchę w słoniki. Kiedy Lena trzymała ją w ręce pomyślałam w duchu: „Tylko nie pieluchę!” ale niestety pielucha przypadła jej do gustu i dziś jest jej najbliższą przyjaciółką, do spania. Są dni,kiedy prosi aby zabrać ją do przedszkola, ale jakoś udaje mi się ją udobruchać i nowa szmatka jedzie w samochodzie zapięta pasami z mamą do pracy. W łóżku poza pieluchą śpi jeszcze lalka Jasiek i pluszowy miś, który dostała od cioci.

Tosia uwielbia zwierzęta, a najbardziej  kocha się w kotach.  Kociara z niej niesamowita, dlatego w łóżku  razem z nią śpią aż trzy koty: Serafina (biała kicia), Łulfi  (czarna kicia) i ruda kicia). Poza nimi w łóżku mieszka jeszcze: Rabcia, (piesek, którego Lenka dostała od Wojtka, kiedy przyjechał po nas do szpitala do Rabki), damcia (piesek chi chi love mieszkający w torebce), delfin i lalka niemowlak Karol (lalka ma chyba tyle lat co ja).Nie raz próbowałam coś wyciągnąć, ale Tosia zanim zaśnie wylicza czy wszystko ma. Kiedy przychodzę w nocy wysadzić ją do sikania to zazwyczaj szukam jej w stosie pluszaków 🙂

Zuzia, no właśnie z nią mamy mały problem. To, że łóżko zawalone jest myszkami Miki i Mini, owieczką, misiem z koszulką na której są trojaki to nic. Najgorsze, że nasza córka nie zaśnie bez swojego kciuka.  Ten paluch to jej przyjaciel od najmłodszych lat, miała chyba pół roku kiedy odkryła, że go ma i może ssać. Dawałam jej smoczek, ale ona się na niego wystawiła. Zazwyczaj pod wieczór, kiedy jest już zmęczona paluch ląduje w buzi. Kiedy widzę, że to robi zaraz ją upominam i mówię, że jest duża i nieładnie tak wygląda.  Ona oczywiście nie zostaje mi dłużna i odpowiada „Mamo, ale ja kocham tego mojego palca, to mój najlepszy przyjaciel”. Mama sobie może upominać, a ona i tak swoje. Martwi mnie ten paluch, bo przecież go nie utnę. Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, kiedy da sobie przegadać i palec nie będzie jej najlepszym przyjacielem.

Prawdę mówiąc nie dziwie się, że nasze dzieci mają swoje ulubione zabawki z którymi śpią, bo ich mama miała swoją ulubioną maskotę „myszkę” z którą spała do ślubu 🙂

Wasze dzieci też mają swoje ulubione przytulanki?

Pozdrawiam Adulka

37 Replies to “To moje i tylko moje”

  1. Moja siostra też miała taki problem jak Zuzia :)- wtedy nasza mama mówiła, że skoro ona leży w nocy pod kołdrą i w piżamce, to jej największy przyjaciel -kciuk też chce mieć piżamkę. Problem skończył się po paru tyg nakładania piżamki tzn owijaniu kciuków bandażem na noc 🙂

    1. Nigdy nie myślałam o tym aby tego kciuka czymś owijać, natomiast myślałam o tym aby go czym posmarować, np. jakąś gorzką maścią.

      1. No właśnie, córka mojej cioci ssała kciukiem od około 3 miesiące więc ciocia owijała kciukiem bandażem i problem zniknął 🙂

  2. Moje nie mają, co noc śpią z czymś innym.Kiedyś Młoda dostała od babci malutką cukinię, to tydzień spała z tą cukinią i z nią wszędzie chodziła 😉 Z pielusią rozstały się w dniu, kiedy stwierdziły, że smoczki są niedobre :)) Za to uwielbiaja przyjść w nocy do naszego łóżka i najczęściej do mnie-kładą się na mojej klatce piersiowej(tak zasypiały jako niemowlęta).A jak klatka piersiowa jest zajęta, to na brzuchu czy nogach, byle kontakt cielesny był. A ja po takiej nocy rano budzę się jakby buldożer po mnie przejechał :))

  3. witam:) czytam Cię regularnie ale nigdy nie zostawiłam tu swojego komentarza:) chyba troszke z lenistwa:) ale na każdy post czekam z wielką niecierpliwością:) postanowiłam napisać ponieważ ja ze swoim synkiem miałam ten sam problem z kciukiem, zawsze był potrzebny właśnie w porze spania:) i raz powiedziałam mu tak trochę nie myśląc że nie może go przecież ciumkać bo mu odpadnie i jak będzie wyglądał bez paluszka:) tak się przejął że nie ssię już wogóle:) a to w sumie świeża sprawa bo to było jakieś 3 miesiące temu:) a ma niecałe 3 latka:) pozdrawiam serdecznie:)

    1. Witam Cię i dziękuje za pozostawienie pierwszego komentarza 🙂
      No na to nie wpadłam żeby jej powiedzieć o tym, że on odpadnie. Dziś to wypróbuje i napisze tu jaka była reakcja 🙂

      1. Czekam z niecierpliwością na rezultat:) a mój Adaś jak tak bardzo bardzo chciał sobie jednak ciumknać:) to jak nikt nie patrzył to brał na początku jeszcze tego paluszka i ssał i mu wtedy mówiłam że już mu pęka i pokazywałam mu miejsce na zgięciu a on biedny biegł do taty i wolą ,,tato, tato pęka mi paluszek! ” wiem że to może nie jest najmądrzejszy sposób ale ją już różności próbowałam i nic nie pomagało.

    2. No powiem ci kochana, że się Ciebie poradziłam z tym paluchem, że on odpadnie i myślałam wczoraj wieczór że mi serce pęknie. Po powrocie z przedszkola zjadłyśmy obiad i oglądałyśmy bajkę, zaczęłyśmy rozmawiać o palcu i tak mówię do niej „Zuziu, widzisz tu na paluszku te pęknięcia? to od tego, że ssiesz paluszka i jak tak będziesz nadal robić to on odpadnie” Patrzę na nią, a ona oczy wielkie jak pięć złotych i patrzy na mnie z niedowierzaniem i mówi :”odpadnie?e nie mama, może nie odpadnie” No to ja dalej, że odpadnie bo już nawet jest naruszony. Temat się skończył. Przyszedł wieczór, czytam bajkę a moja Zuzia nie może znaleźć sobie miejsca w łóżku. Z brzucha na plecy, z pleców na brzuch. Po chwili pytam”Zuziu dlaczego nie spisz?” a ona „Mamusiu, nie mogę sobie poradzić, nie wiem co mam robić z rączkami” – myślałam, że mi serce pęknie kiedy patrzyłam jak się męczy. Powiedziałam żeby przytuliła misia i nie myślała o tym palcu tylko zamknęła oczka. Czytam a ona nadal się wierci, kładzie się na plecy, liczy palce, mizia się po buzi, składa raczki na amen. Czytałam i głos mi się łamał jak widziałam jej zachowanie. Podeszłam do niej i mówię ” Zuziu, dlaczego nie możesz zasnąć, to przez tego paluszka, że boisz się, że odpadnie? ” Ona powiedziała, że jest jej smutno, bo bardzo kocha swojego paluszka i nie chce żeby odpadł. zaczęłam jej tłumaczyć, że ten paluszek jest już bardzo wyssany i nie ładnie wygląda taki spłaszczony, ale na pewno wyzdrowieje jak przestanie go ssać. Poprosiła żebym została z nią do czasu aż uśnie, siedziałam przy niej i głaskałam ją po nosku. Usnęła bez palca, ale z wielkim cierpieniem. W nocy kiedy ją wysadzałam po odłożeniu rączki schowała sobie pod poduszkę. Dziś rano, pierwsze słowa jakie powiedziała to „Tato, nie ciągnęłam wczoraj palca, bo nie chce żeby odpadł”. I wiesz co? nie wiem czy się cieszyć, bo wiem ile ją to kosztowało.
      Obiecałam, że opisze więc opisałam 🙂

      1. Kurczę, żałuję, że nie zobaczyłam wpisu wczoraj….
        Jak przeczytałam o tym żeby mówić dziecku, że palec odpadnie to się przeraziłam.
        Pamiętam jak kiedy byłam mała źle zinterpretowałam słowa okulisty i byłam przekonana, że stracę wzrok. To mnie prześladowało wiele lat, zaczęłam bać się ciemności itp.
        Nie radzę straszyć dzieci takimi rzeczami bo nigdy nie wiadomo coś się w tych małych główkach potem dzieje…

        1. Powiem Ci szczerze że się zastanawiałam czy obrać taka taktykę pozbycia się palca. Ale zaryzykowałam, wczoraj bardzo tego żałowałam, ale dziś Zuzia powiedziała do mnie, że w przedszkolu ssała paluszka podczas zasypiania, ale tylko troszkę. Dziś wieczór przed snem usnęła od razu bez ssania i cierpienia jak wczoraj.

  4. To tak jak moja Basia . Miała starą bluzeczkę ze słoniem w rozmiarze chyba 68 🙂 nosiła ja na sobie choć była dużo za mała. Spała z nią nosiła wszędzie, aż do momentu kiedy Bluzka Słoń się zgubiła Cała rodzina szukała, nawet Babcia chodziła po osiedlu uliczkami i szukała Bluzki Słonia , ale wszystko na nic . Myślałam , że mi serce pęknie tak za nią płakała . Na szczęście żałoba trwała tylko tydzień

    1. No popatrz kto by pomyślał, że dziecko może aż tak się przywiązać do bluzki ze słoniem. No szczęście u nas żałoba za misiem z sukienką też trwała chwilę. Buziaki dla Basi (bo to chyba góralska mama? tak?)

  5. Zależało mi też bardzo na tym by przestał ciumkać bo ząbki mu się troszke skrzywiły przednie jedynki i dwójki górne bo ssał tego nieszczęsnego kciuka od maleńkości.(jak mu dawaliśmy smoka to go ciągnęło ma wymioty). ale byliśmy u pani ortodontki i jest wszystko Ok:)

    1. Tez mnie martwiły zęby, ale ciocia stomatolog powiedziała że jest wszystko ok. Paluszek jest praktycznie spłaszczony od tego ssania. Troszkę mnie martwi dlatego muszę ten problem rozwiązać. Spróbujemy twojego sposobu

  6. Nasza Gaba ma hipcia, którego wszędzie nosi. Aż boję się myśleć co to może być jak się zgubi. Parę razy nam się już zapodział, ale zawsze go znajdowaliśmy i mam nadzieję, że tak pozostanie.

  7. U nas hitem od urodzenia jest pielucha. Targa ja wszędzie. Śpi z nią, bawi się na podłodze ale z boku musi leżeć pielucha. Kiedy jest zmęczona wkłada sobie pieluchę do ucha:) A kiedy zasypia trzepie pieluchą w powietrze i mówi, że pielucha ma być zimna:)

  8. Zdecydowanie 🙂 Córka ma Kubusia Puchatka-to był nasz wybór jak była cąłkiem maleńka i chciałam czyms zastapić memłana pieluchę 🙂 do dzis Puchatek jest miłością jej zycia-zmienił jedynie rozmiar na większy! Myslałam, że tylko ja miałam towarzysza pluszowego w łóżku do samego slubu 🙂

    1. No właśnie mamłana pieluch a i dlatego ucieszyłam się że Lenką upodobala sobie misia z sukienka. niestety nie na długo bo teraz ta mamuna towarzyszy nam codziennie

  9. U Nas sa poduszkI , ktore maja od kompletu z koldra, a Starszak dodatkowo ma swojego kotka pluszaka , ktorego ubostwia. Mlody zakochal sie w smoczku tak, ze nie chce go oddawac… :/

    1. Na szczęście smoka mamy już za sobą, zabrał go św. Mikołaj dla biednych dzieci. Pewnie pamiętasz ten wpis.

  10. U mnie każdy trojak tez ma swoje preferencje. Lulek kocha swoją pandę, Olek jest miłośnikiem smoka, szczególnie jednego takiego duuużego gumowego, którego nosi ze sobą wszędzie do przedszkola i do łóżka, a Zochna ma „Helołkitową” maskotkę i sforę innych pluszaków i chyba z 10 poduszek, poduszeczek poduszeniek Jednak wszystko przebijają maleńkie klocki lego, które regularnie wyciągam im z łóżek jak zasną.
    pozdrawiam Kika

    1. No to Zochna to taka kolekcjonerka jak moja Antka 🙂 A co do Lego, to własnie całkiem niedawno moja Lenka zaczęła chować pod poduszką twoje skarby 🙂 Fajnie, że nasze dzieciaki mają coś takiego swojego ulubionego i pilnują tego jak oka w głowie.

  11. Kochaną z niepokojem i zarazem wielką ciekawością czekałam za odpowiedź. a jak już przeczytałam to aż mi się zrobiło gorąco. teraz mam wyrzuty sumienia, że tak Ci doradziłam. może u mojego synka zadziałało dlatego że był młodszy? bardzo mi przykro, że tak bardzo się męczy Twoja Córeczka teraz.

    1. Kochana spokojnie. Wczoraj usnęła bez palucha i bez męczenia. Nie musisz się martwić. Możesz odetchnąć 🙂

      1. To bardzo bardzo bardzo się cieszę. naprawdę odetchnęłam z wielką ulgą:) oby już było tylko lepiej:) pozdrawiam Was serdecznie i już czekam na kolejny wpis:) bo pogaduchy już przeczytałam:):):)

  12. Candi ją też jestem zdania żeby dzieci nie straszyć, ale wtedy to był tak naprawdę impuls, że tak powiedziałam do mojego dziecka. szczerze to nie zastanowiłam się nad tym nawet tylko tak palnełam do niego a tu efekt był natychmiastowy. napisałam o „moim” sposobie żeby komuś podpowiedzieć, absolutnie ie było to w złej wierze:)

Skomentuj Dwa + Trzy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *