Nadszedł tydzień w którym przyszedł czas na zrobienie USG genetycznego, strasznie się go bałam, przed jego zrobieniem nie spałam cała noc. Bałam się o nasze dzieci, bałam się czy podczas badania nie okaże się, że któreś jest bardzo chore, tak jak każda przyszła mama chciałam żeby było wszystko dobrze, miało rączki, nóżki, paluszki, zdrowe serduszko, po prostu zdrowe i rozwijające się prawidłowo. A przecież była ich trójka, w takim małym brzuszku, zawsze mogło być coś nie tak. Czekałam razem z mężem pod pokojem badań, niestety profesor nie mógł wykonać badania, i przeprowadził go lekarz opiekujący się mną na sala. Mąż czekał za drzwiami. Pan dr mierzył każde dziecko poklei, zaczynając od nóżek, kierując się w stronę główki, trwało to bardzo długo, a że dzidzia mieszcząca się na górze uciskała mi tętnicę to podczas USG traciłam przytomność i musieliśmy robić przerwy między dzidziusiami. Podczas badania słuchaliśmy serduszek i był to najcudowniejszy dźwięk jaki mogłam usłyszeć w swoim życiu, mogła bym go słuchać bez końca. Zadawałam mnóstwo pytań, o to czy mają jakieś wady? czy rozwijają się prawidłowo?, ile ważą, jakie duże? itp. Pan doktor uśmiechał się do monitora, i mówił „ale one figlują” zapewniał też, że na dzień dzisiejszy wszystkie prawidłowo się rozwijają i mamy się nadal tak dzielnie trzymać, jak do tej pory. Po wszystkim mój wynik USG wyglądał jak niezły tasiemiec 🙂 mierzył chyba 50 cm 🙂 Ja byłam już spokojna, chodź przyznam, że przechodziły po mojej głowie myśli, czy oby dobrze sprawdził każde dziecko? mógł się pomylić i na przykład zbadać jedno dziecko dwa razy. Wyszłam na korytarz a mój mąż miał przerażoną minę, dopiero kiedy się uśmiechałam i pokazałam tasiemca, opadły mu nerwy. Każda kobieta czekająca przed gabinetem zerkała z niedowierzaniem jaką ilość zdjęć pokazuje mężowi. Pewnie pomyślały, że robiłam sesję zdjęciową naszemu maluszkowi 🙂 Przy każdym następnym USG oglądałam te nasze boskie maluszki, słuchałam serduszek, i cieszyłam się jak ich waga rośnie z tygodnia na tydzień. Pamiętam USG gdzie nasze dzieciaki ułożyły się wszystkie główkami w jedną stronę, Pani dr która przeprowadzała badanie mówiła: ” Matko jaki cudowny widok, wszystkie główki koło siebie, chyba jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego – robię im zdjęcie. ” Zawsze lubiłam patrzeć na lekarzy którzy robili mi USG, nawet ci mało mili lekarze uśmiechali się do monitora 🙂 Kiedyś profesor wziął mnie na badanie chciał zażartować i mówi ” O chyba jeszcze jedno się gdzieś tu schowało, brakowało im jednego do brydża – żartowniś 🙂 A ja cały czas odpoczywałam, słuchałam wszystkich zaleceń lekarzy, musiałam dbać o Nasze dzieci, które były dzielne i silne jak ich mama i tata…
 |
| Trzy główki 🙂 |
 |
| Zapis pracy serduszek 🙂 |
 |
| Nasze maleństwa w 13 tygodniu |
Witaj , mi tez słabo się robiło podczas każdego USg…..
Pozdrawiam
Mama 18 miesięcznych trojaczków
Pierwsze zdjęcie – niezwykłe! Piękne…
Super wpis Mamuś!
Życze dużo dużo sił 😉
niesamowite rozmyslania
😉