W czepku urodzona

W życiu mam szczęście i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, potocznie mówi się: „W czepku urodzona” i taka właśnie jestem.

Moja mama całe życie powtarza mi, że mam szczęście, że nie oddała mnie do domu dziecka, bo tak dałam jej w kość jako niemowlak. Non stop się darłam i przez dwa lata nie miała przespanej nocy. Na szczęście moja kochana babcia na to nie pozwoliła 🙂  – Wierze, że ona wcale tego nie chciała zrobić, za bardzo mnie kocha, jak mogłaby oddać swoją kochaną córeczkę 🙂

Wracając do lat młodzieńczych mimo tego łobuzowania wyszłam na ludzi,  a mogło być różnie. Wagary w szkole i skargi ze strony nauczycieli do rodziców to była codzienność. Nie raz usłyszałam ze strony nauczycieli, że powinnam się wstydzić za swoje zachowanie i oceny, że dziewczynie tak nie przystoi. No, ale mnie było zawsze i wszędzie pełno, taka moja natura – całe życie popyrtana. Jakoś udawało mi się przechodzić z klasy do klasy, a kilka lat później obronić magistra pedagogiki 🙂

Idąc dalej. Jakby nie było wybór Wojtka na męża to też szczęście. Mogłam przecież nie przenosić się do innej szkoły i mogłam pojechać do domu autobusem, a nie taksówką w której siedział mój przyszły mąż. Teraz dobrego faceta ze świeczką szukać. Obserwując mężczyzn zastanawiam się, czy ja miałam takiego farta i zgarnęłam ostatni taki egzemplarz? Są mężczyźni którzy mają fiu-bździu w głowie i mimo wieku zachowują się jak rozwydrzone bachory i patrzą tylko, żeby zrobić skok w bok. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego worka, bo wiem że są jeszcze tacy, którzy mają w sobie trochę przyzwoitości. Mój model jest kochającym i troskliwym mężem jak i ojcem. Czy mogłam wymarzyć sobie lepszego?  Zdecydowanie Nie.

Dzieci. I tu bez żadnych wątpliwości z ręką na sercu mogę przyznać, że lepsze nie mogły mi się trafić. Miały w sobie taką chęć życia, że przetrwały w moim łonie 31 tygodni i urodziły się całkowicie zdrowe. Całą ciąże nic się nie działo, miałam najlepszą opiekę medyczną jaką mogłam sobie wyobrazić, a po powrocie do domu najbliższych, którzy we wszystkim mi pomagali. Począwszy od opieki nad dziećmi, a skończywszy na sprzątaniu mieszkania i gotowaniu obiadów.
Trojaki należą do grona dzieci grzecznych, czyli takich które nie sprawiają problemów i macierzyństwo cieszy, a nie męczy. Dziewczynki były i są dla mnie łaskawe. Praktycznie w ogóle nie odczułam wychodzenia zębów. Aż sama się dziwie, że na tyle buziek i takiej ilości zębów nie miałam marudzenia i nudzenia, jak to bywa w tym okresie.
Kolki? Tyle matek cierpi z powodu niekończących się kolek i krzyku dziecka o różnych porach dnia i nocy, a u nas? Kolkę miała tylko Tosia, ale cierpiała na nią bardzo krótko, bo znaleźliśmy cudowny lek, który zadziałał momentalnie.
Podobnie jest ze spaniem naszej trójcy, spały zawsze. Przesypiały całe noce już od drugiego miesiąca swojego życia. Wyszły z założenia, że w nocy wolą spać, a nie jeść 🙂
Dziś będąc mamą ponad cztery lata mogę przyznać,  że nigdy nie sądziłam, że  ten okres niemowlęcy przejdzie mi tak gładko. Wiem, że wiele jeszcze przede mną, bo czas dojrzewania i pierwszych miłości i to wszystko razy trzy da mi jeszcze w kość, ale kto wie? może też mi się uda?

Doskonale pamiętam, kiedy jedna z koleżanek zarzuciła mi, że kłamię i że u nas wcale nie jest tak jak opowiadam, czyli że śpię w nocy, mam czas dla siebie i znajomych, spełniam swoje marzenia, że moje życie wygląda normalnie przy trojaczkach. Tylko powiedzcie mi dlaczego miałabym kłamać? Nie widzę takiej potrzeby – ja po prostu jestem w czepku urodzona 🙂

 

 

 

7 Replies to “W czepku urodzona”

  1. To zazdroszczę bo ja mam bliźniaki ale przechodzę piekło, mają 19 m-cy bez końca się biją, i cały dzień płacz i krzyk. Syn nie przespał żadnej nocy, całe dnie płacze i marudzi. Nie można ich niczym zainteresować, jak już to na 5 min. Córka przesypia noce ale w dzień równo daje popalić bije i zaczepia brata. Odechciewa się wszystkiego przez takie dzieci 🙁

    1. Wiesz, zastanow sie co piszesz…odechciewa ci sie wszystkiego przez takie dzieci…?? Ostatnio jedna mama stracila dwoje dzieci, potracil je na pasach kierowca, mysle ze duzo by dala i wiele nocy nie przeslpala, zeby miec je znowu przy sobie…a tobie sie odechciewa, bo sie bija i marudza… Biedne te twoje dzieci, skoro maja taka matke…

      1. Taką matkę czyli jaką? a co matka ma byc zawsze usmiechnięta i mówiąca jaka to jest szczęśliwa? Matka to też człowiek przecież. Kazdy może mieć gorszy dzień. To nie znaczy że jest gorszą matką czy nie kocha swoich dzieci . Ja też mam bliźniaki prawie 2 letnie, też sie biją, też płaczą po nocach przez ząbki , też potrafia dac w kość i to mocno. I mi tez czasem sie zdarza pomarudzić na nie 😉 to nie znaczy ze ich nie kocham i ze nie są dla mnie najważniejsze, i ciesze sie ze je mam. to ze mnie robi zła matkę? wyluzuj troche…

  2. Noo dodałabym jeszcze parę rzeczy, które świadczą o Twoim szczęściu;) Mogę tylko zazdrościć, ale sama też cieszę się z tego co mam . A Tobie życzę pomyślności, żebyś nigdy nie zgubiła ani grama swojego szczęścia! Pozdrawiam

Skomentuj Mammma Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *