Wiara Czyni Cuda

Dziś jest wyjątkowy dzień, dzień który kilka lat temu był dla mnie najgorszym dniem w ciągu roku.  Przychodził maj, a moje serce opanowywał smutek, żal i pretensje do całego świata.  Pamiętam maj sześć lat temu, kiedy zabrano mi kogoś kogo nie zdążyłam w sobie poczuć, nie zdążyłam zobaczyć, ani przytulić, nie  pozwolono usłyszeć słowa „Mamo”. Obwiniałam wtedy cały świat. Ludzi, lekarza który się mną w tym czasie opiekował,  Boga, że  nie dał nam szansy i nie zrobił nic, aby uchronić  mnie przed tym strasznym bólem, ale najbardziej obwiniałam siebie. Obwiniałam się że nie byłam zbyt silna, że  nie dałam rady, zastanawiałam  się nad tym co zrobiłam źle? Kto mógł życzyć  mi aż tak źle?  Przyszedł czas zwątpienia  i totalnego załamania. Odwróciłam  się wtedy od rodziny, koleżanek, znajomych,nawet od Boga… byłam wściekła na cały świat.  Nie mogłam się pozbierać, jedynym oparciem był Wojtek.

Minęło sporo  czasu zanim się pozbierałam, musiałam nabrać  siły wewnętrznej i tej duchowej. Musiałam  zbudować wszystko od nowa. Całe życie byłam uparta, stawiałam na swoim i wtedy również powiedziałam sobie: ” Zrobię wszystko, aby móc  przytulić i poczuć to małe bijące serduszko”. Zebrałam się bardzo mocno w sobie, wiedziałam że moja wiara może zdziałać cuda… i nie chodzi mi tu tylko o wiarę w Boga, chociaż mocno wierze w to, że On ma w tym naszym cudzie ogromny udział, ale o tę wewnętrzną wiarę w swoje możliwości i siłę. Myślę , że gdyby nie mój upór w dążeniu do celu finał nie byłby tak cudowny.

Pamiętam, kiedy wzięłam je pierwszy raz na ręce, były maleńkie i takie kruche, bałam się je trzymać. Przytulając je do serca nie dowierzałam, że mi się udało,  patrzyłam na nie i dziękowałam Bogu za ten dar,  za trzy żyjące cuda. Mówiłam sobie wtedy, że wynagrodzono mi mój ból i stratę potrójnie.

Wtedy zostałam całym światem dla tych małych istot, osobą bez której nie miałyby życia, zostałam tym kim chciałam zostać całe swoje życie, a myślałam,  że  już mi się to nie uda. Najważniejszą dla nich osobą. Zostałam MAMĄ.

Pamiętam, kiedy usłyszałam to słowo pierwszy raz. Było jak  balsam dla moich uszu, te dwie sylaby sprawiały i sprawiają do dziś, że  moje serce przyśpiesza, a na twarzy pojawia się uśmiech. To słowo ma w sobie niesamowitą moc, może przenosić  góry i wybaczyć nawet największy uraz. Bo MAMA to najważniejsze i najpiękniejsze słowo na świecie.

Głęboko wierzę w to, że każda kobieta  która w tej chwili jest na początku drogi na której  ja byłam kilka lat temu doświadczy cudu macierzyństwa i dzisiejsze święto będzie dla niej jednym z najważniejszych świąt. Życzę Wam tego z całego serca kochane i pamiętajcie Wiara Czyni Cuda.

Pozdrawiam Adulka

 

22 Replies to “Wiara Czyni Cuda”

  1. Piękne !!! Ależ się wzruszyłam ..
    Adulka wszystkiego najlepszego w najpiękniejszym dniu każdej Mamy. 😉

  2. A jakże WIARA CZYNI CUDA!! Wszystkiego najlepszego Adulka 🙂

    Pamiętam jak trafiłam do szpitala na podtrzymanie – piątek wieczór, a w niedziele był tutaj obchodzony Dzień Matki, serce mi wtedy krwawiło z niepewności jak to z nami będzie…na polski Dzień Matki byliśmy już komplecie 🙂

  3. Pięknie 🙂 twardzielka z Ciebie i masz teraz powód do dumy!! Super mamuśka – wszystkiego dobrego i……ściągam trochę tej wiary i może mnie się uda jeszcze raz to wszystko poczuć…?

  4. Trudno powstrzymać łzy czytając Twoje wpisy, patrząc na Wasze życie. Nie znam Cię osobiście, ale bardzo sympatyczna z Ciebie kobieta 🙂 Wszystkiego najlepszego Wam życzę :*:)

    1. Oj dziękuje za komplement 🙂 Ja taki mały wesoły skrzat jestem 🙂
      Proszę mi tu nie płakać…
      Pozdrawiam

  5. popłakałam się… ja właśnie przeżywam to, co Ty przeżywałaś 6 lat temu. niby już się ogarnęłam. niby sobie z tym radzę. ale jak przychodzi taki dzień jak dziś, to płakać mi się chce.

    mam nadzieję, że znajdę w sobie tą siłę i za jakiś czas będę tak szczęśliwa jak Ty i Twoje kruszynki.

    pozdrawiam.

    1. Asiu łącze się z Tobą myślami. Ważne, że już powoli wychodzisz na prostą… Trzymam mocno za Was kciuki i czekam na zdjęcie dzidzia (oby jak najszybciej
      Pozdrawiam Kochana

  6. Wzruszajacy post ale pelen milosci ! Jestes niesamowita osoba i Bog Ci to wynagrodzil dziewczynkami! Zaslugujesz na to:) Pozdrawiam

  7. kochana.. Łzy ciekną.. Piękny tekst. Masz cudowne trzy dziewczynki i to jest największe szczęście! Potrójne! Bądź silna! Piękna jak zawsze! Dobrego życia dla Was!!! Mamusiu!!

  8. Mała Zet jeszcze jest daleka od mówienia Mama, ale czekam na to z niecierpliwością!

    Wzruszyłam się czytając Twoją historię, przy każdym wpisie upewniasz mnie, że jesteś wyjątkowa 🙂
    Cieszę się, że trafiłam na Twój blog 🙂

  9. Aż łzy napływają do oczu… Życzę Ci dużo szczęścia z całego serca! Pociechy z dzieci i aby łzy na Twojej twarzy były wyrazem tylko radości, a nie smutku 🙂

Skomentuj Asia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *