Z cyklu – pogaduchy

Nasze trojaki rosną i stają się coraz to bardziej wygadane i cwane. Czasem jak coś powiedzą, to dosłownie szczęka opada.
Jak tak pomyślę, co będzie za kilka lat, kiedy dziewczynki będą w okresie dojrzewania, aż mam dreszcze. Niektóre teksty, które padają w naszym domu doprowadzają mnie do rozpuku 🙂

Siedzimy sobie z Tosią w domu. Tola rysuje, ja kończę sprzątanie i składam odkurzacz. Między czasie mówię do mojego dziecka:
– ” Tosiu tylko, bardzo Cię proszę nie strugaj tych kredek tu w pokoju, tylko wychodź do kuchni do kosza, bo mamusia dopiero skończyła sprzątać. Niech będzie choć przez godzinę czysto” – dziecko przytaknęło.
Mija chwila, dosłownie trzy minuty i Tola struga kredkę nie na stół, lecz prosto na podłogę.
– „Ej moja panno, co Ty robisz? przecież prosiła Cię mama, żebyś strugała do kosza!”, po czym Antonina bez skruchy odpowiedziała:
– ” Nie chce żebyś się nudziła mamusiu”

Zuzia stoi przed otwartą szafą i duma. Po chwili pada:
– „Mamo, ale jury NIE MAM W CO SIĘ UBRAĆ! ”

Dziewczynki jedzą obiad.
Mama z tatą zajęci rozmową nie zwracają uwagi na trio.
Nagle po chwili Lena mówi po cichu niby do siebie:
– „Makaron mi spadł…”
Za chwilę trochę głośniej
– „Makaron mi spadł…”
Po chwili  już lekko poirytowana krzyczy w naszą stronę:
„Ejjjj Helloł makaron mi spadł  – nie widać ?!!!”

Trio bawi się w jasełka.
Po chwili przybiega Lena i mówi :
– ” Mamo, nie mamy Józefa”
więc odpowiadam :
– „To niech któraś z Was będzie Józefem ”
Na co moja córka:
– „Mamooo Józef to chłopak! Musisz urodzić nam brata!!!! „

Między mną i Wojtkiem nastąpiła wymiana zdań.  Nie mogliśmy dogadać się w pewnej kwestii. Przychodzi do mnie Lena z paluchem wskazującym w moją stronę i drugą ręką na biodrze i mówi:
– „Mamoo, jak jeszcze raz będzie krzyczeć na mojego tatusia, to nie będę Cię lubić!

 

Fot. Joanna Bieniek Art

10 Replies to “Z cyklu – pogaduchy”

  1. Coś czuję, że to będzie jeden z ulubionych cykli Twoich czytelników 😉 mój również!
    Dziewczynki nie raz Cię zaskoczą… a pomyśl co byłoby gdybyś urodziła im Józefa? 🙂

    1. Moja droga, to już któreś tam z kolei pogaduchy naszego trio 🙂 Ten to nie pierwszy taki post.
      Z urodzeniem Józefa jest problem , Ja wolę Stasia 🙂

  2. Ostatnio moja mała była lekko zakatarzona, wahałam się czy ją dawać do przedszkola, ale tak się ułożyło, że na szczęście mogłam z nią zostać. Rano jak się obudziła (później niż zwykle) mówię do niej (chciałam lekko zażartować): Kasia, zaspałaś! Mała na to bez chwili wahania: nie szkodzi, i tak mi się nie chciało iść do przedszkola!
    Rozbroiła mnie 🙂

  3. Cudne są te wasze córki! Czyli teraz staracie się o brata dla nich? Józef jest potrzebny! 🙂
    Moja córeczka wciąż prosi o siostrę. Brat jej nie wystarcza :-).

  4. To ja podzielę się zasłyszanym dialogiem. Rozmowa sprytnego Tygryska i jego Babci.
    A więc… Tygrysek rysuje, przychodzi Babcia.
    „Choć, pozamiataj na werandzie.”
    „Nie… nie teraz.”
    „No choć…”
    Nie skutkuje. Trzeba użyć przekupstwa.
    „Jak weranda będzie czysta, to kupię Ci gazetkę.”
    Szybka kalkulacja Tygryska.
    „Dobrze Babciu, to pozamiataj na werandzie, aby było czysto i kup mi gazetkę.”
    Bezczelność ;)!!!

Skomentuj Dwa + Trzy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *