
Z cyklu – pogaduchy cz. 2
Dziewczynki mają teraz fajny okres, uwielbiam podsłuchiwać ich rozmowy. Można się nieźle uśmiać kiedy angażują swoje części ciała do rozmowy. Tośka standardowo „rączka”, Zuzia ręce na bioderka, a Lenka robi ogromne oczęta. Gadają ciągle, praktycznie przy każdej rozmowie pada jakaś perełka. W ostatnim czasie udało mi się kilka wyłapać :
– Dziewczynki jedzą kolację a w tv jest mecz. Wojtek w tym czasie myje naczynia w kuchni, nagle wbiega Zuzia i krzyczy: ” Tato, tato ktoś wygrał!” Wojtek pyta: „Kto?” Na to Zuzia: „Był gol, pan się cieszył i przytulał kolegów w niebieskich koszulkach”
-Lenka chwali się jaki to piękny wierszyk wyrecytuje z okazji dnia babci i dziadka w przedszkolu i mówi: ” Dziadku, dziadku coś Ci dam yyyyyyyy No właśnie nie wiem co”.
– Jedziemy koleją na Górę Parkową. W środku jest tak ciasno, że nie ma jak się ruszyć. Trzymam na rękach Tosie po czym ona na cały regulator: ” Ale mamy wygodny wagonik!” Ręce mi opadały 🙂
– Wsiadamy do samochodu, przód zajmuje Tosia i kuka do lusterka od przesłonki przeciwsłonecznej, zaraz za nią siada Lenka i mówi: ” Widzisz na mnie jaka ja jestem śliczna” – myślałam, że wybije sobie zęby o kierownice ze śmiechu 🙂

Wesoło macie nie ma co 🙂
Szczypta, Nam nigdy się nie nudzi
Dziewczynki są słodkie – cudowne! 🙂 Aż miło popatrzeć na takie uśmiechy
Pozdrawiam, MG
To jedno z moich ulubionych zdjęć. Uwielbiam te ich uśmiechy
Hehe niezłe są 🙂 Oj musi być wesoło u Ciebie w domu. Sama mam siostrę bliźniaczkę więc wiem jaka to radość mieć kogoś tak bliskiego (bliźniaki czy trojaki całkiem inaczej się rozumieją niż rodzeństwo starsze/młodsze).
Pozdrawiam całą rodzinkę 🙂
I tu się z Tobą zgodzę. To prawda trojaki… I bliźniaki rozumieją się inaczej, one doskonale się rozumieją nawet bez słów 🙂
Jakie cudne zdjęcie 🙂
Ubóstwiam te Twoje córy 🙂
Wesoło macie w domku 🙂 😀
Tez je uwielbiam. A córy? kocham nad życie! !!
Cudowne są takie teksty i uwielbiam je czytać. Ja nigdy nie zapomnę jak moja córcia (5 lat wtedy) parę lat temu jechaliśmy samochodem i zabłądziliśmy, mąż krążył i zaczęło się robić nerwowo, na co moja Amelia: „Matko, to gorsze niż Irak…” . Musiała w wiadomościach coś usłyszeć, albo w tv, nie wiem, ale totalnie rozładowała atmosferę 😉
hehe dobra 🙂 Amelia? mam sentyment do tego imienia, gdybym nie miała siostry Ameli i to na pewno jedna z naszych córek miałaby tak na imię.
Rewelacyjne zdjęcie, od samego patrzenia buzia się śmieje 🙂