Uwielbiam to miejsce, dlatego zaplanowaliśmy tam wycieczkę z naszymi trojakami. Chciałam żeby poznały zwierzaki, które znają tylko z książeczek, bo te które można spotkać u babci na wsi już nie są im obce.
Wybraliśmy się do ZOO do Krakowa w niedzielę i był to największy błąd jaki mogłam zrobić wybierając się tam w wolny dzień. Umówiliśmy się z moją Asią jej córcią i mężem, bo oczywiście jadąc w ich tereny nie mogliśmy o nich nie pomyśleć 🙂
Dojeżdżając do ZOO byłam w szoku, bo korek był już chyba na długości 5 km, samochodów od groma i każdy już na tym odcinku próbował znaleźć miejsce na parkowanie. Mąż Asi wykorzystał moment kiedy jezdnia się poszerzyła i pojechaliśmy za nim pod prąd i udało się nam dojechać do momentu gdzie stoi pan parkingowy i informuje „Brak wolnych miejsc, proszę zjechać i szukać miejsca na dole”. I tu użyłam swojego uroku osobistego 🙂 i korzyści posiadania małych dzieci i to jeszcze trojaczków 🙂 Pięknie poprosiłam pana,że tylko wyjedziemy do góry, mąż nas wypakuje i zjedzie, bo przecież nie będę taszczyć dwóch wózków pod górę tyle kilometrów, no i pan się zgodził. Po wyjechaniu pod samą bramę wejściową na teren ZOO okazało się, że jest jedno wolne miejsce parkingowe, więc co tu zrobić? powiedzieliśmy, że zjedziemy, ale skoro już miejsce jest to grzech nie zostać, no i zostaliśmy 🙂 niestety brakło miejsca na samochód Asi i Wojtuś musiał zjechać, ale po 40 minutach dołączył do naszej ekipy (my w tym czasie umilaliśmy sobie czas zajadając się lodami 🙂
Po wejściu dziewczynki były w szoku, rozglądały się dookoła i pokazywały paluszkiem każde nowo napotkane zwierzątko. Oczywiście największą furorę zrobił kucyk w Mini ZOO 🙂 śmiesznie naśladowały „jak robi konik”, natomiast przy zagrodzie ze świnkami skupiliśmy uwagę chyba wszystkich odwiedzających ogród, nasza Tola zaczęła komicznie udawać świnkę 🙂 (na szczęście udało mi się to uwiecznić)
Ja najbardziej uwielbiam pawilon małp, mogłabym przy nich stać godzinami i śmiać się z ich „żebrania” o jedzenie turystów 🙂 no nie powiem żebym tych kochanych stworzonek nie obdarowała jakimś ciasteczkiem, za które mi tak pięknie dziękowały 🙂
Mieliśmy pecha, bo byliśmy w godzinach kiedy zwierzaki były po obiedzie i smacznie spały schowane w zaroślach, ale mimo tego uważam, że nasza wycieczka była bardzo udana, a zakończyliśmy ją pysznym obiadkiem w pobliskiej karczmie.
A do ZOO wrócimy jeszcze pewnie nie raz 🙂
 |
| Czekam na wujka Wojtka 🙂 |
 |
| Słonik |
 |
| Rodzinnie |
 |
| A tak robi świnka 🙂 |
Moj Starszak kochalby zoo,ale Mikula jest jeszcze chyba troszke za maly. Mielismy sie wybrac do Dublina w poprzednia sobote,ale tak jak Starszy kocha podroze to Mlody nie znosi (musi miec pelen brzuszek zeby wysiedziec w foteliku),wiec moze kiedys nadazy sie jeszcze okazja,a chcialabym – chcialabym bardzo 🙂
Zoo jest cudowne, ale oczywiście polecam z samego rana kiedy nie ma jeszcze dużo ludzi 🙂
My byliśmy w ZOO w poniedziałek, niedawno i …pustki:)I na parkingu, i w samym ZOO. Mnie też oczarowały Małpki;) Staliśmy tam jak nawiedzeni:)Emilka zauroczona osiołkami:)
Tosia – urocza minka;DDD