
Bo bycie rodzicem nie jest łatwe …
Mówili, że istnieje coś takiego jak bunt dwulatka – jakoś go nie odczuliśmy. Potem, że jest bunt trzylatka – no dziwne, ale tez jakoś go nie odczuliśmy. O buncie czterolatka nikt nie wspominał i nie wiem jak to się stało, ale przyszedł i zbiera żniwa 🙂
Z naszymi trojakami nigdy nie było większych problemów. Chodzi mi o ich zachowanie i traktowanie siebie nawzajem. Kiedy mama albo tata o coś poprosili to nigdy nie trzeba było powtarzać kilka razy. Teraz mam wrażenie, że badanie laryngologiczne było wykonane nieprawidłowo, bo nasze dzieci mają ewidentnie problemy ze słuchem 🙂 Ha, ale te problemy z uszami nie dotyczą każdej dziedziny.
Zawsze powtarzam, że nasze trojaki równie mocno się kochają jak nienawidzą. Pewne jest jedno, są bardzo za sobą i jedna drugiej nie dałaby zrobić krzywdy – przez obcego (bo nawzajem to hohoho) Najśmieszniejsze jest to, że one myślą, że ja tego nie widzę i nie słyszę. I jakież wielkie oczy ze zdziwienia robią kiedy z kuchni wołam „Ej baby, ja widzę i słyszę”. Wtedy jedna zwala na drugą, ta druga na trzecią, a trzecia na pierwszą. I stoją tak te moje trzy sieroty z tymi swoimi wielkimi oczami i miłosierną miną niczym kot ze Shreka. W takich sytuacjach zawsze się śmieje, że dobrze, że mają na kogo zwalić 🙂
Któregoś dnia pokusiłam się nawet o stwierdzenie, że ktoś nam podmienił dzieci 🙂 Bo jakieś takie nie swoje te nasze baby. Głośne były i są po matce, tzw. owsiki w tyłku mają, też po matce, kłótliwe też po matce, ale ostatnio przechodzą same siebie. Pomysły jedna drugiej takie podsuwa, że zastanawiam się nad ubezpieczeniem wszystkiego co się rusza albo stoi 🙂 dobrze, że te pomysły zazwyczaj kończą się kupą śmiechu, a nie np. wizytą na oddziale ratunkowym.
Kocham te moje szalone dziewczyny bez pamięci. Życie bym oddała za te wariatki i czasem jak już myślę, że zaraz wyląduje w wariatkowie (tak, tak mam takie myśli) od tego ciągłego „Mamooo” (choć tata stoi obok) dochodzę do wniosku, że moje życie byłoby okropnie nudne i nic nie warte gdybym ich nie miała. W weekendy marnowałabym dzień na spanie, a tak… skoro świt jestem gotowa do działania. W głowie miałabym durnowate pomysły, a tak mam w niej moje szkraby i zastanawiam się co dziś takiego wymyślą i czym zaskoczą. Dzień byłby poukładany od rana do wieczora, a tak nie wiem co się wydarzy i mnie spotka. Moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej… czy lepiej? Zdecydowanie nie, bo nie miałoby sensu.
Bycie rodzicem nie jest łatwe, musimy borykać się z różnymi problemami, sytuacjami i buntami swoich pociech. Nie jesteśmy ze stali i mamy prawo do tego, aby czasem tupnąć nóżką niczym te nasze dzieciaki podczas buntu i powiedzieć w duchu: „Kurcze i po co mi to było?”. A po okresie buntu przychodzą takie dni gdzie powiesz: „Kurcze, ja to mam niesamowite szczęście, mam dla kogo żyć”. I wierzę, że te nasze trzy smyki za kilkanaście lat jak dojrzeją i zrozumieją, że mama z tatą chcieli dla nich zawsze dobrze to przyjdą i powiedzą: „Mamo, tato – dzięki”.




Obserwuje Was od nie dawna ale chętnie czytam każdy post ! Jesteście świetna rodzinka ☺ pozdrowienia i buźki dla całej rodzinki
Czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga i stwierdzam, że jest świetny 😉
HEJ POZNAŁAM CIĘ NA ZŁOCIE ZABYTKOWYCH SAMOCHODÓW W TYM ROKU I NIE MOGŁAM WIERZYĆ ŻE JESTEŚ MAMA TROJACZEK. OD TEGO MOMENTU CZYTAM TWOJEGO BLOGA I POWIEM SZCZERZE JAK NIE PLANOWAŁAM NIGDY DZIECI MOIM FACETEM TERAZ WIEM DZIĘKI TOBIE ZE TO JEST MEGA SZCZĘŚCIE I ZE POMIMO TRUDNOŚCI WARTO DLA KOGOŚ ŻYĆ DZIEKI
fajna, usmiechnięta rodzinka 🙂
Pięknie napisane! Nic dodać nic ująć!!!
Ja jestem matką 4 dzieci … więc też mam co robić
Jak zwykle śliczne zdjęcia! Piekną macie rodzinkę 🙂 Ja tez jak słyszę „mamooo” a wiem, że tata jest na wyciągnięcie ręki….grrrrrr!!! Wiesz, dziewczynki weszły już w ten wiek chyba, że walczą o swoją niezależność, chcą pokazać jakie sa samodzielne i w ogóle! Mam w domu sześciolatkę, czasem się czuję jakby mieszkały w niej dwie różne osoby 🙂
🙂 🙂 🙂
moja przyjaciółka mająca starsze niż ja dzieci mawiała: ” jest bunt dwulatka, trzylatka, a potem jest coraz gorzej” 😀
oczywiście mówiła to żartobliwie, ale coś w tym jest, każdy wiek przynosi zmiany w zachowaniu. Ja jak już pisałam mam w domu nastolatka w okresie ” burzy i naporu” i zastanawiam się często kto mi go podmienił :).
Dobrze, że go nie opuszcza poczucie humoru ( przynajmniej czasami 😉 ), bo inaczej zwariowałabym, ostatnio nasza rozmowa wyglądała tak:
– Co zrobiłeś z moim grzecznym, wrażliwym, troskliwym synem? ( oczywiście żartobliwie)
Mam tu jakiegoś humorzastego, burczącego na wszystkich typa, który w dodatku twierdzi że to ja się czepiam.
– Serio ???? Tak to wygląda????
No to muszę to przemyśleć………
P.S. przemyślał chwilowo mamy zawieszenie broni 😀
Hehe to dobrze, że przemyślał. Oby zawieszenie broni trwało już latami 🙂
Czytam ten blog od pewnego czasu. Jesteście super rodziną! Miłość i radość ze wspólnego bycia widać w każdym napisanym słowie! Niesamowite szczęście macie! I to razy trzy ;))
Dużo zdrowia dla dziewczyn, pociechy z Nich dla Was!
🙂
Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale dzieci wszystko wynagradzają 🙂
Super sesja 🙂 Mam nadzieję, że z moją Gardią tez kiedyś się uda taką zrobić 🙂
Pozdrawiam,
odnowiona Współczesna MP 🙂