
Historia, która skończyła się happy endem
Leżałam sobie na półce. Przechodził obok mnie niejeden Pan i niejedna Pani. Za oknem było niefajnie, wiało, padał deszcz było zimno. Podeszła do regału pewna piękna Pani. Miała włosy blond i bardzo miły głos. Przedkładała to jedną to drugą moją siostrę, tak jakby chciała wybrać najpiękniejszą. Miałam to szczęście, że byłam wśród tych które wybrała – było nas cztery. Schowała nas do koszyka i poszła do kasy. Wtedy pierwszy raz od bardzo dawna ujrzałam światło dzienne, Pani która nas wzięła było chyba bardzo zimno, bo wtuliła Nas w swoją kurtkę. Przyszła do domu i odłożyła Nas na półkę. Przez kilka dni leżałyśmy i nadsłuchiwałyśmy odgłosów z mieszkania. Był śmiech dzieci, śpiewy, jakieś rozmowy.
Pewnego dnia w domu było wyjątkowo głośno, słychać było już o wiele więcej głosów. Pani która zabrała nas ze sklepowej półki wzięła i położyła na stole. Aleeee tam było ludzi, jaki gwar, śmiechy i chichy, na stole leżało mnóstwo kolorowych rzeczy. Po chwili już wiedziałam po co to wszystko ….
Wszystkie dzieci siedziały wkoło stołu. Śmiały się, dokazywały. Piękna Pani blondynka miała na imię Asia, ona wytłumaczyła dziewczynkom co mają z nami robić.

Z wielkiego pudełka, Asia wyciągnęła opakowanie w którym było mnóstwo par oczu. Dziewczynki, pomazały sobie palce klejem i przykleiły nam oczka…

Potem wyciągnęły kolorowe niteczki i zrobiły nam piękne fryzury…

Domalowały, noski i piękne uśmiechy…. Nooo powiem wam, że wyglądałam szałowo 🙂

Kiedy każda z nas miała już piękne fryzury, dziewczynki zaczęły się wygłupiać, ale było śmiechu ….

Z magicznego pudełka Asia wyciągnęła pełno kolorowych materiałów. Domyśliłam się, że zaraz będzie działo się coś wyjątkowego…

Sama nie wiedziałam, w którym kolorze będzie mi do twarzy. Na szczęście dziewczyny wzięły sprawę w swoje ręce…

Dziewczynka o imieniu Lenka, mojej siostrze założyła piękną koronkową sukienkę i świecący czarny paseczek, ależ ja jej zazdrościłam tej kiecki!

Inna dziewczynka, z tego co podsłuchałam to Zuzia, założyła mi satynową różową sukienkę i taki sam czarny świecący pasek…

Nigdy nie byłam taka piękna jak tego dnia, gdybym mogła dałabym jej cmoka w podzięce.

Moja druga siostra, wyglądała jak gwiazda z czerwonego dywanu. Kiecka aż po same kostki, taka czerwona, ehh i ten długi warkocz…

Myślałam, że to koniec dekorowania, ale nie. Asia przyniosła takie świecidełka, którym nie mogłam się oprzeć. Na szczęście dziewczynki wiedziały jak nas jeszcze bardziej uszczęśliwić 🙂

Ta Asia to chyba jakaś projektantka mody, albo stylistka, bo doskonale wiedziała co z czym i jak, żeby było pięknie.

Kiedy już wszystkie zostałyśmy odszykowane dziewczynki użyły nas jako pacynki do przestawienia o pięknych księżniczkach. A jaką scenografie zrobiły…. no mówię wam – cudo.

Kto by pomyślał, leżałyśmy tyle czasu na półce sklepowej, wyglądałyśmy jak drewniane nikomu nie potrzebne łyżeczki, ale przyszła po nas Asia i stałyśmy się pięknymi kolorowymi pacynkami do zabawy. Aż nie chcę myśleć co by było gdyby po nas wtedy nie przyszła. Pewnie wylądowałyśmy w zupie …


Fajna historia a jaka frajda dla dzieci 🙂
Dziękuję za pomysł i za tę piękną historię 🙂
Ale swietna zabawa i super pomysl. Jak Gabi podrosnie to wykorzystamy☺
Sciskam xxx
Świetny pomysł
Śliczne! Kiedyś moja córka robiła takie w szkole 🙂
Rewelacyjnie spędzony czas!